Dlaczego akurat przy niej? Dlaczego wszedł do auli niczym gwiazda filmowa, nie zwrócił najmniejszej uwagi na wykładowcę, jakby to, że spóźnił się ponad 20 minut zupełnie nie miało znaczenia i usiadł akurat przy niej? I jeszcze chce długopis?! Co to w ogóle za podejście?! Za kogo on się ma?!
— Patryk — przedstawił się z szelmowskim uśmiechem.
— Aurora… — Niepewnie podała mu rękę z bólem doświadczając przyjemności tego bliskiego zetknięcia.
— Jaśmina, hej! — wyciągnęła się w jego stronę brunetka i zaraz szturchnęła porozumiewawczo przyjaciółkę.
— To, co z tym długopisem, macie? — dopytywał się cichaczem chłopak.
Aurora spojrzała na niego nie rozumiejąc, co się z nią nagle stało. W ułamku sekundy poczuła dosłownie wszystko. Irytację, podenerwowanie, ekscytację, ale jednocześnie bunt i pragnienie.
— Tak, proszę — odpowiedziała najspokojniej jak potrafiła i podała mu jeden ze swoich długopisów w kwiatki.
— Dziękuję, Różyczko — odpowiedział grzecznie uśmiechając się do niej.
— Ale ja nie… — zaczęła zmieszana i urwała nie rozumiejąc dlaczego tak bardzo onieśmielał ją jego wzrok.
— Tak?
NIE! Nie będzie tak! Odezwał się w niej nagle trzeźwy głos rozsądku. Niech sobie pyszałek nie myśli, że wszystko mu wolno.
— Mam na imię Aurora, dla przyjaciół Auri. — Poinformowała go ściszonym, ale zdecydowanym głosem.
— Dobrze — odpowiedział z lekkością.
Dobrze? Jak to dobrze?
Było w nim coś… Nie wiedziała jeszcze co, ale już denerwowało ją to strasznie. Jak to tylko „dobrze”?
— Słuchaj… — zaczęła mając zamiar postawić sprawę jasno.
Patryk widząc, że coś w niej poruszył z ciekawością nadstawił ucha.
— Jestem jeśli już to Auri, rozumiesz? Nie, Różyczka, jasne?
— Mi tam bardziej pasuje Różyczka — odparł bez cienia skrępowania. — Okej?
— Nie, okej… Nie mów tak do mnie, w ogóle mnie nie znasz.
— Yhm — Pokiwał głową — i to jest twój argument, żebym tak nie mówił skoro mi się tak podoba? — zapytał wciąż na luzie, ale i z lekką już fascynacją.
— Nie, to kultura osobista. — Ścięła go i odwróciła wzrok.
Patryk uśmiechnął się do niej. Był pod wrażeniem. Jej oczu, tonu głosu, urody, jednym słowem blasku, który w sobie miała. Poczuł, że długo czekał właśnie na kogoś takiego jak ona i bardzo, wręcz nieziemsko mu się to spodobało.
— Chciałbym w takim razie cię poznać, czy to mi wolno? — zapytał grzecznie pochylając się do niej.
Zmierzyła się z nim spojrzeniem. Co on miał w tych oczach?! Nie rozumiała, dlaczego były takie śliczne, błękitne i dobre? Przecież od razu widać, że to jakiś typ mający zbyt wielkie mniemanie o samym sobie…
— Przepraszam, moglibyście nie rozmawiać. Jest wykład, przeszkadzacie innym — odezwała się jakaś dziewczyna siedząca w rzędzie za nimi.
Patryk niechętnie spojrzał za siebie. Znał ten głos. To była Paulina, kolejna jego była.
— Przepraszamy — odparła Aurora nie mając zamiaru już się więcej do nikogo odzywać i spojrzała przed siebie, żeby posłuchać wykładowcy. Przy okazji zobaczyła też, że Samira zerknęła w ich stronę z niesmakiem, co utwierdziło ją w postanowieniu, aby zakończyć dyskusję. Czuła się kompletnie zażenowana. A dodatkowo obok Jaśmina piszczała zduszonym piskiem podniecenia.
— To jak będzie? — Nie rezygnował jednak Patryk.
Ale ona teatralnie go zignorowała utwierdzając się w swoim postanowieniu. Pożyczyła mu tylko jeszcze kartkę, której zaczął się w pewnym momencie bardzo domagać.
— Na pewno masz… Możesz wyrwać z zeszytu… Jak chcesz to ci nawet odkupię… Może być nawet różowa…
Bez słowa w końcu podała mu wyrwaną z notesu kartkę. Przez całe zajęcia zastanawiała się jednak, po co mu ona w ogóle była skoro właściwie nic nie notował, tylko cały czas się na nią gapił, co oczywiście nie umknęło jej uwadze.
Była to prawda. Patryk nic nie zanotował z wykładu. Na kartce, którą od niej dostał napisał długopisem w kwiatki tylko jedno zdanie, a właściwie pytanie, które na pięć minut przed końcem zajęć podsunął na jej ławkę.
To jak będzie? Wolno mi cię lepiej poznać?
Miał ładny charakter pisma, co od razu rzuciło jej się w oczy. Nie taki niechlujny jak zazwyczaj mają chłopaki. Może właśnie tylko dlatego, a przynajmniej tak to sobie tłumaczyła, odpisała mu.
Możesz spróbować
Zrobiła to już po ostatnim zdaniu profesora kończącym zajęcia, kiedy wszyscy zbierali swoje rzeczy, wstawali i wychodzili. Do końca trzymała go w niepewności.
Ale on wiedział, gdy zobaczył, że zostawiła na ławce kartkę z odpowiedzią. Wiedział, że zrobiła to nie bez powodu, że tak właśnie to sobie zaplanowała, że tak chciała to zrobić.
— Spryciulka — powiedział do siebie, wstając i biorąc do ręki kartkę, którą złożył i schował do kieszeni spodni.
Gdy wychodził z auli został jednak od razu zatrzymany.
— Chwileczkę! Czekałam na ciebie! Samira! Głosuj na mnie! — Padło z szybkością światła uderzenie w klatkę piersiową, po którym na jego białej koszuli pozostała czerwona naklejka.
— A… ha… — Patryk zmierzył zaskoczonym wzrokiem drobną acz wilczą posturę Samiry, która tak ekspresyjnie stanęła mu na drodze ku szczęściu.
— A… ha? Żadne ha ha! Pierwsze zajęcia i już masz spóźnienie! To nie jest powód do śmiechu! Będziesz musiał sporo nadrobić! — oznajmiła mu z przejęciem. — Lepiej żebyś nie miał tego w zwyczaju, bo wiesz, że na zajęciach najważniejsza jest obecność! Jak masz się czegokolwiek nauczyć, jeśli nie będziesz chodził?! Co?!
— Słucham? Ty normalna jesteś? — zapytał niedowierzając, że ktoś tak mały jest aż tak wyszczekany i bezczelny, żeby go zaczepiać. Jego, Patryka!
Samira wytrzeszczyła na niego oczy z oburzenia. — Normalna? Oczywiście! Chyba jako jedyna wręcz, jak widzę! — oznajmiła mu z dumą poprawiając sobie fryzurę dwoma rękami ( krótkie, proste, czarne włosy do ramion upięte w dwie czerwone kokardki) — Jestem starostą, którego dzisiaj musimy wybrać! A ty już mi podpadłeś! Widziałam, że rozmawiałeś w czasie zajęć, co jest ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNE! Rozumiesz? — Gdy to wszystko powiedziała jej oczy stały się nagle jakby większe od niej samej.
— Szczerze? Nie bardzo. Pieklisz się i masz jakiś problem ewidentnie… Ja, wybacz, ale go nie mam. Rozumiem, że podjarałaś się, bo to pewnie twój pierwszy raz, studia itepe, jasne! I get it! Kiedyś może i też się tym podniecałem, ale… Za przeproszeniem… Daj żyć… — powiedział rozkładając ręce zgrabnie ją ominął.
Samira odprowadziła go bystrym spojrzeniem próbując go w ten sposób rozszyfrować. Czuła, że się jej postawił. A tego nie lubiła. Zamierzała wieść na roku bezsprzeczny prym więc lepiej, żeby blondyn o tym wiedział. Miała jednak przekonanie, że wypełniła swoją powinność informując go o swojej pozycji, więc zerkając na zegarek na ręku ruszyła czym prędzej na kolejne zajęcia, którymi była Impostacja głosu.
Tymczasem Aurora rozmawiała sobie z Jaśminą i razem próbowały przeanalizować całą zaistniałą na poprzednich zajęciach sytuację. Jej przyjaciółka była totalnie podniecona i już wróżyła Aurorze dużo namiętnych nocy, co do czego ta nie była absolutnie przekonana.
— Jest strasznie zadufany w sobie, to widać od razu — stwierdziła Auri z przekonaniem i poirytowaną miną.
— No co ty! Po prostu jest pewnie BOGATY! — Widziała to po swojemu Jaśmina.
— Pewnie tak i pewnie dlatego z tego co widać, ma się za nie wiadomo kogo… Nie lubię takich ludzi…
— Oj przestań! Przecież w ogóle go jeszcze nie znasz, nie wiesz jaki jest, daj mu szansę! Mi się wydaje… — Ściszyła nieco głos i pochyliła się do niej — …że to taki trochę typ Pawełka tylko no wiesz… bardziej sexy! — pisnęła zachwycona.
Aurora odchyliła się od niej zmieszana: — No nie wiem, czy to w ogóle mój typ… Raczej nie.
— Kto taki?
Aż podskoczyła odwracając się zaskoczona i dostrzegając właśnie Pawła.
— Hej, Paweł! Super, że jesteś, hej… — Przytuliła go szybko, żeby ukryć swoje zawstydzenie. — Jak dobrze cię widzieć, jak się masz?
— Cześć, dobrze. A ty? Jak się czujesz?
— Świetnie… Dobrze.,, Znaczy naprawdę okej! — odparła starając się brzmieć naturalnie, choć czuła, że jej to nie wychodzi.
Paweł jednak uśmiechał się miło i życzliwie, więc pomału się uspokajała.
— Hej Paweł! — zawołała Jaśmina posyłając mu zalotny uśmiech.
— Cześć Jasmina, dobrze cię widzieć. — Przywitał się z nią ciepło więc jak to ona zachichotała.
— No, to kto taki nie jest w twoim typie? — zapytał nagle swojej byłej dziewczyny, która momentalnie wciągnęła oddech, bo nie spodziewała się od niego takiego pytania. — Ktoś ci już podpadł? — Uśmiechnął się słodko.
Był przekorny. Wiedziała to. Chciał być mile zaczepny i był w tym uroczy, ale mimo wszystko trochę spięło ją to nagłe pytanie, a jeszcze gorzej się jej zrobiło, kiedy za jego plecami pojawił się Patryk niosący dwie kawy w ręku i jedną z nich próbował jej wręczyć.
— Proszę, to w ramach przeprosin, mam nadzieję, że lubisz z mlekiem? — zapytał podając jej kubek minąwszy wcześniej Pawła jakby był powietrzem.
— Tak… Dziękuję… — Wzięła od niego kawę nie chcąc robić scen przy Pawle. — Em… To jest, Paweł, mój kolega ze szkoły.
— O, hej, Patryk, miło mi… Też na aktorstwie? — Blondyn przywitał się z nim miło, czym nieco zaplusował u Auri.
— Tak, Paweł, miło cię poznać.
Kiedy chłopaki podawali sobie ręce Jaśmina nagle wystrzeliła jak z rakiety.
— Paweł i Auri chodzili ze sobą w liceum!
Aurora odruchowo schowała twarz w dłoniach: — Jas… — westchnęła cicho. — Błagam…
— A… — Patryk od razu zainteresował się tym, co powiedziała. — Znaczy chodziliście ze sobą do liceum, tak? — zapytał udając, że nie zrozumiał do końca tego, co powiedziała. Biorąc łyka kawy zerkał sobie na luzie to na Pawła to na Aurorę czekając, które pierwsze się odezwie.
— Tak, ale byliśmy też parą przez długi czas — przyznał otwarcie Paweł patrząc mu w oczy.
— O! — Patryk ponownie udał zaskoczenie. — Ale to już nie jesteście? — Kiwnął palcem na niego i na nią.
— Nie, ale jesteśmy przyjaciółmi i to bardzo bliskimi, a poza tym to trochę nietaktowne tak pytać i jeszcze pokazywać palcem — wytknęła mu ponownie brak kultury Aurora.
— Ojej, przepraszam cię, Różyczko — Patryk uniósł ręce do góry w geście poddania. — Wybacz, nie wiedziałem.
— Różyczko? — zdziwił się Paweł.
— Mówiłam mu, żeby tak do mnie nie mówił, ale jak widzisz to kolejna rzecz, której nie potrafi zrozumieć.
— Słucham? A czego według ciebie jeszcze nie rozumiem? — zapytał Patryk wyraźnie zachwycony całą sytuacją.
Aurora wzięła głęboki wdech czując, że chyba bez kłótni to się nie obejdzie, ale kiedy miała mu już dosadnie dogadać pierwszy odezwał się Paweł.
— Dla mnie w porządku, ładnie, pasuje do ciebie.
Powiedział to tak grzecznie, tak uprzejmie, tak szczerze jak to tylko on potrafił, że aż ją zamurowało.
— Naprawdę? — zapytała patrząc mu niepewnie w oczy i mrugając rzęsami. Czemu Paweł nie widzi, że ten typ to zwykły podrywacz?
Na szczęście Paweł uśmiechnął się do niej wspierająco: — Tak, jak najbardziej, ale jeśli tobie się nie podoba, to rzeczywiście nie powinnaś się z tym kryć.
— O wow! Jestem pod wrażeniem, serio — powiedział Patryk pełnym uznania głosem. — Paweł, tak? Mogę cię o coś spytać? — Zbliżył się do niego i trochę pochylił głowę, choć byli mniej więcej tego samego wzrostu. Choć może Patryk był nieznacznie wyższy.
Aurora poczuła nagle okropny lęk, o to, co zamierzał zrobić.
— Tak, jasne… — Paweł pokiwał głową.
Patryk przez chwilę specjalnie trzymał wszystkich w niepewności i napięciu.
— Dlaczego z nią zerwałeś?
— Słucham? To chyba rzeczywiście zbyt prywatne pytanie, wiesz, nie znamy się na tyle, żebym miał ci tu zaraz opowiadać o wszystkim.
— Właśnie! Poza tym skąd pomysł, że to on zerwał, co? — Wtrąciła się Auri nie mogąc już dłużej wytrzymać.
— A co? Ty to zrobiłaś? Naprawdę? Zerwałaś z takim ideałem? Jak mogłaś? — zapytał zdziwiony Patryk.
Nie wiedziała już czy mówi poważnie czy się nabija, ale tak czy owak nie podobało jej się jego zachowanie, a wręcz wkurzało ją strasznie.
— To nie jest twoja sprawa, jasne? Ale tak dla twojej wiadomości ludzie czasem podejmują wspólne decyzje, jakbyś nie wiedział — rzekła z wyższością. — A gdybyś dalej nie rozumiał, co do ciebie mówię, to znaczy, że… że masz siano nie tylko na głowie, ale także i w głowie!
Patryk oniemiał absolutnie, ale nie czuł się w żaden sposób urażony, wręcz przeciwnie czuł się wspaniale: — Serio? — zapytał zarzucając grzywą i dotykając sobie włosów. — Wyglądają jak siano?
— A co myślałeś, że może lśnią w słońcu niczym złoto? — zapytała ironicznie.
— Tak jak twoje to raczej nie lśnią, ale chyba ich jeszcze w słońcu nie widziałaś więc tego nie wiesz… Proszę nie mów, że są jak siano, bo kawałek mojego świata się zawali…
Aurora wytrzeszczyła na niego oczy. Już nie wiedziała sama czy czuje złość czy ekscytacje. Wszystko jej się pomieszało i obwiniało o to wszystko go. Tego pewnego siebie niebieskookiego blondyna.
Tak! Wiedziała, że to przez niego i tę jego głupią kawę, którą trzymała ciągle w dłoni i która niestety była bardzo smaczna. Żałowała jednak, że już ją wypiła, bo wtedy mogłaby wylać mu ją na koszulę. Nie rozumiała tylko dlaczego? Dlaczego chciała to zrobić? Dlaczego tak bardzo ją irytował, a jednocześnie czuła, że nie może oderwać od niego wzroku?
Jaśmina, która ciągle przy nich stała. Wstrzymywała co jakiś czas z podniecenia oddech a jej wielkie brązowe oczy kierowały się z jednej osoby do kolejnej w miarę przebiegu rozmowy.
— Chyba zaczynają się już zajęcia — odezwał się Paweł zerkając za siebie na ludzi wchodzących do sali. — Idziemy? — spojrzał na Auri wyciągając do niej rękę.
Nie miał pojęcia jak wdzięczna mu była za ten gest. To było właśnie to czego potrzebowała. Pomocna dłoń, na którą zawsze mogła liczyć.
— Tak — odparła z ulgą i chwyciła ją bez wahania.
Patryk odprowadzał ich wzrokiem zostając przez chwilę sam na sam z Jaśminą.
— Zawsze taka miła czy to tylko dla mnie? — zapytał jej choć nawet na nią nie spojrzał.
— Masz! — w odpowiedzi wcisnęła mu do ręki jakąś karteczkę. — Tylko jej nie mów, że ode mnie, okej? Powodzenia blondynie! — zachichotała i pobiegła za innymi do wejścia na salę.
Patryk spojrzał na to, co dostał. Na małej karteczce napisanych było kilka cyfr.
510455156
Pomimo siana w głowie, jak to stwierdziła Auri, od razu skapował się, że właśnie dostał jej numer telefonu. Mało tego w sekundę nauczył się go na pamięć.
– 🩷 🩷 🩷 –
Impostacja głosu polegała podobnie jak zajęcia z Wymowy na zapoznaniu studentów z zagadnieniami, które będą poruszane w czasie całego roku akademickiego i obowiązującymi zasadami na zajęciach.
Choć Samira miała większość rzeczy już doskonale opanowanych to i tak skrupulatnie notowała każde słowo prowadzącego na swoim przenośnym komputerku. William starał się nie być gorszy i czasem wyglądało to tak jakby konkurowali ze sobą, kto szybciej wybije dane słowo na klawiaturze.
— Chyba nie muszę państwu nadmieniać jak ważny jest odpowiedni ton głosu w zawodzie aktora, prawda? Aktor pracuje głównie głosem. To ważne, aby poznać swój odpowiedni ton i barwę, aby móc nim odpowiednio manipulować, to chyba jasne, prawda? — mówił profesor Melomański, chudy, wysoki w średnim wieku, z nieco beztroskim wyrazem twarzy, który miał wyraźną tendencję do mówienia raczej pytaniami niż zdaniami twierdzącymi.
Samira łykała każde jego słowo, co chwilę kiwając twierdząco głową lub uśmiechając się odpowiednio. Nie wszyscy byli jednak zainteresowani zajęciami tak jak ona. Niektórzy jak na przykład Hania trochę odsypiali, inni przez większość czasu pochylali się nad telefonami lub coś tam do siebie szeptali, czasem słychać było nawet jakiś podśmiech. Byli jednak i tacy, co słuchali i notowali.
Aurora cieszyła, że poznaje większość osób z jej liceum artystycznego w Eyelow, które zdecydowało się na kontynuowanie nauki. Dzięki temu czuła się trochę pewniej otoczona znajomymi twarzami, ale oczywiście, jak się też spodziewała byli tacy których widziała po raz pierwszy i nie wiedziała jeszcze, co o nich myśleć, a nie każdy w sumie wydawał jej się sympatyczny.
Na przykład kilka dziewczyn. Od razu było widać, że zadzierały nosa i patrzyły na innych z niczym nieuzasadnioną wyższością. Ogólnie jednak rok nie był duży, więc była szansa, że wszyscy się jakoś ze sobą zgrają. Przynajmniej tak było by fajniej – Pomyślała z nadzieją i wtedy nagle jej telefon leżący na ławce zawibrował. Dostała wiadomość.
“Jestem za Tobą” – Było napisane od nieznanego numeru. Zaskoczona spojrzała za siebie i oczywiście pierwsze na co natrafiła to błękitne oczy i powalający uśmiech Patryka.
No pięknie! – Pomyślała z irytacją odwracając się z powrotem i opadając na oparcie swojego siedzenia. Pewnie Jaśmina dała mu numer.
“Możesz sobie być gdzie chcesz” – Odpisała mu mając nadzieję, że zabrzmi to wystarczająco obojętnie.
“Chcę cię poznać” – Dostała w odpowiedzi.
“To słabo ci idzie” – Wysłała mu bez skrupułów.
“Nie dajesz mi szansy? :(“
“Dałam”
— Z kim piszesz? — zapytała nagle jej Jaśmina.
Posłała jej wymowne spojrzenie pod tytułem – Wiesz
— Ale super — szepnęła przyjaciółka.
Aurora przewróciła oczami obiecując sobie, że musi z nią poważnie porozmawiać o jej wyskokach na studiach i spojrzała na telefon.
“W takim razie spotkajmy się na przerwie w holu głównym przy schodach” – Było napisane od Patryka.
“Po co?” – zapytała w krótkiej szorstkiej jak miała nadzieję wiadomości.
“Udowodnisz, że dajesz mi szansę” – odpisał.
“Nie muszę ci niczego udowadniać” – wystukała bez wahania.
“Nie musisz. Ale możesz przyjść. Będzie mi miło. Znam tę uczelnię. Mogę ci wszystko pokazać.”
O Bożę… – Pomyślała czując za sobą, a właściwie tuż na swoim karku wzrok i oddech Patryka. W co ja się pakuję? – Zapytała samą siebie przez chwilę zawieszając się nad telefonem i nie wiedząc co mu odpisać.
Coś jej mówiło, coś ciągnęło, coś popychało by w to weszła, by zaryzykowała, by spróbowała.
Ale jednocześnie czuła, że może żałować, że na pewno będzie żałować, że to nie dla niej.
Jednak, co jeśli będzie żałować, że w ogóle się nie odważyła? Przecież, co takiego miałoby się stać? Miała już do czynienia z chłopakami. Wiedziała, czego mniej więcej się spodziewać. Jeśli więc blondyn taki napalony, to chyba on sam nie wie w co się pakuje – Pomyślała nabierając nieco pewności siebie i odpisała mu krótkie: “Ok”
Gdy zajęcia dobiegły końca zauważyła, że jako jeden z pierwszych wyszedł z auli.
Dlaczego tak bardzo ciągnęło ją za nim?
— Słuchaj Jaśmina, ja muszę iść… Na chwilę, znaczy się na tej przerwie, to zobaczymy się już na tych e, kolejnych zajęciach okej… — rzuciła szybko bez ładu i składu i nie czekając na jej odpowiedź oraz nie patrząc też na nikogo ruszyła na spotkanie ze swoim przeznaczeniem, choć jeszcze tego nie wiedziała.
Nie zdawała sobie sprawy również, że pewna osoba przez cały czas ją z zazdrością obserwowała i śledziła.
– 🩷 🩷 🩷 –
— Daj sobie spokój, przecież zerwaliście już dawno, co cię obchodzi, co on robi, pewnie mu się podoba…
Sis zagryzła wargi zirytowana słowami Laury i jakby mocniej zacisnęła ręce na kolumnie, za którą się chowała.
— Wnerwia mnie ona, okej? Jest jakaś taka… ech! Za słodka, czy coś! Rozumiesz? — rzuciła nie patrząc na stojącą za nią przyjaciółkę.
Laura westchnęła nie mając już dłużej ochoty czekać aż Sis przestanie się bawić w chowanego.
— Nie będę tutaj tak stała, nie obchodzi mnie co robi ten twój były… Idę pod salę na zajęcia… — powiedziała i zdecydowanie odwróciła się, żeby odejść, ale czarnowłosa dziewczyna złapała ją za nadgarstek i zatrzymała.
— Zostaniesz — syknęła rozkazująco. Brunetka, aż się skrzywiła z bólu. — Już zapomniałaś o Wiktorze?
— Co? Co on ma do rzeczy? — zapytała wyrywając rękę z jej uścisku.
— Widziałaś, że z nią gadał, tak? Coś mi mówi, że z tej małej to niezła pizda jest… A ja nie zamierzam dać jej tak łatwo wygrać… — powiedziała i z zawiścią w oczach spojrzała ponownie przed siebie na Patryka i Aurorę, którzy rozmawiali ze sobą przy schodach. — Słyszysz, jak do niej mówi? Różyczko… Uch, okropieństwo… Jak on tak może? Zachciało mu się dziewicy… Trzeba ją szybko z Kacprem poznać, niech ją przeleci…
Laura poczuła się okropnie, ale już się nie odezwała. Z pokorą i w milczeniu słuchała jakim jadem Sis obrzuca niewinną Auri.
– 🩷 🩷 🩷 –
To było dziwne. Był miły. Nawet bardzo uprzejmy. Co prawda nad wyraz pewny siebie, ale w sumie było w tym coś uroczego. – Pomyślała Aurora słuchając jak Patryk opowiada o uczelni, profesorach i zajęciach. Wyszli na zewnątrz. Pełno było tam osób rozmawiających ze sobą i siedzących na ławkach i barierkach.
— Przejdziemy się? — zapytał robiąc to z tym samym ujmującym uśmiechem, jakim przywitał ją, gdy tylko zobaczył, że przyszła pod schody.
— Okej — odparła. — Ale blisko, nie chcę się spóźnić na kolejne zajęcia.
Patryk zmrużył oczy od słońca i powiedział trochę przekornie: — Nic się nie stanie, jak nieco się spóźnimy, nie wyrzucają za to.
— Wiem, ale nie chcę — powiedziała stanowczo. — A ty nie powinieneś tak lekkodusznie podchodzić do zajęć, spóźniać się i nic nie notować. To trochę słabe.
— Słabe? Dlaczego? — zapytał prawie się śmiejąc.
— Bo później przyjdzie sesja, egzaminy i… no wiesz, trzeba się będzie uczyć, a do nauki potrzebne są notatki, a żeby mieć notatki trzeba chodzić na zajęcia — odparła jak przystało na pilną uczennicę.
— Aha, no dobrze, rozumiem, że poważnie podchodzimy do tematu?
— No tak! A jak inaczej? — Spojrzała na niego zdziwiona i zatrzymała się opierając ręce na barierce, do której doszli.
Patryk oparł się bokiem o tą samą barierkę łokciem: — Inaczej? Może z lekkim przymrużeniem oka — powiedział i nonszalancko puścił do niej mrugnął.
Aurora uśmiechnęła się odruchowo szybko odwracając wzrok. Zacisnęła ręce na barierce, żeby nie dać niczego po sobie poznać. Dlaczego jego obecność jest dla niej mnie dziwna, taka pociągająca – Myślała gorączkowo zła na siebie, bo była pewna, że się w tym momencie zarumieniła.
— Wszystko w porządku? — zapytał, kiedy przez dłuższą chwilę nic nie mówiła.
— Tak! — odparła biorąc głębszy oddech. — To, co mówiłeś? Że dobrze znasz tę uczelnię, tak? — zapytała jakby nigdy nic.
— Tak. Studiuję tutaj jeszcze zaocznie ekonomię, teraz jestem na drugim roku. Więc znam tu prawie wszystko i…
— Na przykład co? — strzeliła pytaniem jak z procy przerywając mu jakby chciała go na czymś przyłapać.
— Na przykład wiem, gdzie jest najlepsza kawa? — odpowiedział pytaniem, na które nie potrafiła odpowiedzieć niczym innym jak tylko uśmiechem.
Na co kąciki ust Patryka też lekko powędrowały w górę.
— Masz bardzo ładny uśmiech — powiedział nie mogąc się powstrzymać.
— Yhm, dziękuję — odparła i spuściła wzrok lekko zawstydzona. Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało. Czuła na sobie jego wzrok i nie wiedziała jak długo wytrzyma sposób w jaki na nią patrzył.
Raczej niedługo.
— Chyba musimy już wracać — powiedziała starając się zapanować nad biciem własnego serca i spojrzała mu w oczy.
— Bo bierzemy wszystko na poważnie? — zapytał podchodząc do niej bliżej.
Jego lekko rozpięta przy szyi koszula znalazła się stanowczo za blisko, a zapach perfum wypełnił zbyt silnie powietrze, którym oddychała. Przyłożyła dłoń do jego klatki piersiowej dotykając ją po raz pierwszy i delikatnie odsunęła go od siebie. Nie stawiał jej oporu.
— Bo już po prostu czas — odparła i zaczęła wracać.
Patryk ruszył za nią. Gdy byli już blisko wejścia zauważył siedzącą na ławce Sis, która z nogą założoną na nogę i wzrokiem wygłodniałego lisa obserwowała Auri.
— Hej Patryk! — rzuciła nagle w jego stronę, gdy przechodził obok.
Aurora zatrzymała się w wejściu i spojrzała za siebie. Dziewczyna, która zawołała Patryka podeszła do niego i zawiesiła mu ręce na szyi. Gdy zaczęła się do niego przymilać jakby była jego dziewczyną. Poczuła nagłe ukłucie w piersi, którego nie potrafiła sobie wytłumaczyć.
— Zostaw mnie, Sis, jasne? — wycedził przez zęby Patryk i łapiąc ją za nadgarstki odtrącił od siebie.
Był już w wejściu razem z Aurorą, kiedy Sis zawołała za nim.
— Jeszcze tego pożałujesz! Ty i ona też!
Aurora spojrzała na Patryka pełnym zdziwienia wzrokiem, a potem trochę przestraszona na Sis.
— Nie zwracaj na nią uwagi — powiedział do niej spokojnie chcąc iść dalej.
— Żartujesz? Przecież ona przed chwilą mi groziła, tak? Kto to jest w ogóle?! — zapytała coraz bardziej zdenerwowana oglądając się za siebie.
Wtedy Sis wyskoczyła nagle do niej z wyciągniętą ręką: — Sis! Cześć! Jestem jego dziewczyną!
— Byłą… Dla jasności! — uściślił Patryk szybko odsuwając brunetkę od blondynki. — Trzymaj się od niej z daleka, bo naprawdę nie wiem, co ci zrobię.
Aurora nie chciała brać w tym już dłużej udziału. Nie rozumiała, o co chodziło i nie chciała się tym przejmować. Okej jego dziewczyna… Okej była czy nie… Nie ważne… Nie obchodziło mnie to…
— Wiecie, co? Załatwcie to między sobą i nie mieszajcie mnie do tego — odezwała się odsuwając się od nich, a kiedy Patryk się do niej odwrócił rzuciła mu jeszcze krótkie, ale pełne rozczarowania spojrzenie i szybko wbiegła do środka.
— Różyczko… — wyrwało mu się, choć wiedział, że nie ma sensu jej wołać, że już za późno, że…
— Różyczko, Różyczko… — zaczęła go od razu przedrzeźniać Sis uśmiechając się kpiąco z ręką opartą o biodro.
— Zadowolona? — zapytał ze złością zaciskając mocniej ręce na jej ramionach.
— A żebyś wiedział! — odparła tryumfalnie odrzucając jego ręce.
— Nie zbliżaj się do niej, ani nie interesuj tym, co robię. Między nami wszystko skończone więc przestań w końcu mieszać się w moje sprawy, Sis…
— Ale ja się chyba trochę stęskniłam, Patryk… Wyglądasz dzisiaj tak przystojnie a ja wiesz, że cię wciąż kocham… — odparła zbliżając się do niego.
— Przestań! — krzyknął zdecydowanie odsuwając ją od siebie. — Co cię napadło? Daj mi spokój! Już dawno z tobą zerwałem…
Sis westchnęła zawiedziona patrząc jak odchodzi. Czuła jednak, że mimo wszystko całkiem nieźle to rozegrała. Może nawet i wygrała tę rundę?
🌹🩷🌹