Żartowniś
Żartowniś

Żartowniś

Zabawa w klubie rozkręcała się. Bijące po oczach światła, głośna muzyka, tłum studentów tańczących na parkiecie, a przy barze popijających drinki. Śmiechy, głośne rozmowy, hałas, gwar. Jak się w tym odnaleźć?

Stojący w wejściu Lucas z Pawłem nieruchomo rozglądali się po otoczeniu. Obaj wyglądali tak jakby bali się zrobić krok naprzód.

— Wchodzicie? — Szturchnęła ich nagle jakaś dziewczyna z tyłu.

Chłopaki rozsunęli się i przepuścili ją. Ona obejrzała się za nimi i zachichotała znikając w tłumie.

— Wiesz co, to chyba nie dla mnie — powiedział Lucas.

— Ani dla mnie — przyznał Paweł.

— To, co? Wracamy do akademika? Nie mam pojęcia jak się tu zachowywać, a Auri nigdzie nie widzę.

Paweł westchnął wkładając ręce do kieszeni i rozglądając się jeszcze przez chwilę.

— Tak…

I kiedy obaj zamierzali już odwrócić się i wyjść z tłumu bawiących się ludzi wybiegła nagle Samira krzycząc do nich w niebogłosy.

— Paweł! Paweł! Paweł!!!! Tutaj, tutaj! Tutaj!!!! — wołała dopadając go.

Chłopak ledwo utrzymał się na nogach biorąc ją w objęcia: — Cześć… — wykrztusił z siebie.

— No cześć, cześć… — odparła wpatrzona w niego jak w obrazek. — Jak dobrze, że jesteś!

— Tak, przyszliśmy z Lucasem, ale chyba wyjdziemy…

Samira pobladła: — Co? O nie! Pawle! Zostań! — z oscarowym gestem szarpnęła go za koszulę.

— Widziałaś Auri, ona nas zaprosiła — mruknął nieporadnie Lucas.

— Co? Auri? Nie! Nie! Nie! — Machnęła od niechcenia ręką w jego stronę. — Ale jestem ja! Ja Pawle! — zawołała okręcając się wokół własnej osi. — Chodź! Zatańczymy! A potem przedstawię cię właścicielowi! Damian tu wszystkich zna! Właściciela, didżeja, barmana, ochroniarza… — zaczęła wyliczać ciągnąć go za sobą.

— Ty chyba już jesteś nieźle wstawiona — wymamrotał Lucas chcąc nie chcąc idąc za nimi.

Po niecałej sekundzie w wejściu pojawiła się kolejna para. I podobnie jak ich poprzednicy zatrzymali się rozglądając na boki. Jednak oni wyglądali już zupełnie inaczej. Bo i też widok, który mieli przed sobą nie był im aż tak obcy.

— Niezła zadyma, nie? — stwierdził Kamil.

— Widzisz ją? — zapytał Patryk nie przestając się rozglądać.

Kamil wytężył wzrok przez co wszystko jeszcze bardziej zlewało mu się w jedną masę: — Nie — stwierdził beznamiętnie.

— Skup się! Musimy ją znaleźć! Musi gdzieś tu być! — Desperacko złapał go za kołnierz czarnej kurteczki.

— Okej, spoko stary… Na pewno ją znajdziemy, okoliczności są sprzyjające… — odparł sarkastycznie odpychając przyjaciela.

— Panowie tu się nie bijemy, bo wyproszę — odezwał się ochroniarz podchodząc do nich.

— My tak okazujemy sobie miłość — wyjaśnił mu ich czułości Kamil i biorąc przyjaciela pod rękę wyprowadził ich z pola rażenia wzroku ochroniarza.

— Proponuję, abyśmy się rozdzielili…. Ty pójdziesz w prawo szukać swojej love, a ja pójdę w lewo ee.. też szukać, okej? — zaproponował Kamil Patrykowi próbując skupić na sobie jego uwagę.

— Dobra, ale jak tylko ją zobaczysz, daj mi znać, okej? — zgodził się warunkowo Patryk.

— Jasne. — Kamil kiwną głową. — To co? Ty w prawo, ja w lewo — rzekł i zdecydowanym ruchem obrócił go popychając przed siebie.

Patryk zaczął przedzierać się przez tłum bawiących się osób. Kamil obserwował go przez chwilę zanim nie zniknął mu z oczu.

— Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Kamil… — powiedział i uśmiechnął się do siebie. Po czym pewnym i tanecznym krokiem wszedł w tłum bawiących się osób szybko odnajdując w nim swoje miejsce.

– 🤍 🤍 🤍 –

Auri wiedziała, że w końcu się pojawi. Gadka Jaśminy o tym, że w klubie na pewno nie będzie jej szukał od samego początku była dla niej bez żadnego sensu. W końcu zgodziła się tu przyjść, bo ją namówiła, a poza tym wiedziała, że nie może w nieskończoność go unikać.

Siedziała więc na wygodnej kanapie, otoczona przyjaciółkami, Jaśminą, Asią, Hanią i Moną. Zajmowały wygodny kąt w klubie przy zastawionym kieliszkami z sokiem (Auri), winem (Jaśmina), lemoniadą (Asia), colą (Hania) i drinkiem Margarita (Mona) kawowym stolikiem. Auri w brązowej sukience przed kolana siedziała jak na szpilkach nerwowo się rozglądając. Wiedziała, że w końcu Patryk przyjdzie. I przyszedł.

Dziewczyny Mona i Asia były rozchichrane, kiedy do nich podszedł i go nie zauważyły.

— Hej — Patryk zwinnym ruchem wsunął się między dziewczyny.

Auri odwróciła wzrok.

— Unikasz mnie? — odezwał się do niej.

Jaśmina, która siedziała z jej drugiej strony przeskoczyła do dziewczyn i razem odsunęły się zerkając na nich niepewnie i zbijając się w grupkę zniżyły głos do szeptu między sobą.

— Nie, skąd, dlaczego? Czyżbym miała do tego jakiś powód? — zapytała sarkastycznie Auri Patryka.

— Wiem, przepraszam…

— Naprawdę wiesz za co przepraszasz? — wcięła mu się w słowo.

— Tak, Różyczko przepraszam, że cię przestraszyłem.

— A no tak… — westchnęła i sięgnęła po kieliszek z sokiem. — W porządku.  Wzięła łyk i oparła się o kanapę zakładając nogę na nogę.

— Na pewno? — zapytał Patryk zaskoczony trochę jej obojętnością i wyciągnął rękę delikatnie dotykając jej ramienia.

— Tak, rozumiem — powiedziała Auri wzdrygając się — Rozumiem, że musiałeś udowodnić swoją siłę i męskość, w porządku. — Wzruszyła ramionami. — Nie mówię, że to pochwalam, ale możesz robić, co chcesz…

Patryk odebrał to jako policzek. Dlaczego była taka oschła?

— Jesteś zła? — zapytał.

— Nie, skąd… — mruknęła.

— Przecież widzę, ignorujesz mnie…

Auri zaczynała czuć coraz większy dyskomfort. Był zbyt blisko, wyglądał zbyt uroczo w czarnej kurteczce i robił maślane oczy. Musiała wstać.

— Wydaje ci się — powiedziała i wstała z miejsca.

— Dokąd idziesz? — Chłopak zrobił to samo.

— Muszę iść do toalety — odparła nie patrząc na niego.

— Auri, w porządku?! — zawołała za nią Jaśmina.

— Tak, dam radę. — Uśmiechnęła się Auri do przyjaciółki. — Idę do toalety, uważajcie na Hanię — dodała i weszła pomiędzy tłum ludzi.

Irytowało ją, że Patryk idzie za nią. W końcu, gdy była już przy toaletach odwróciła się do niego.

— Przestań! — krzyknęła wyciągając przed siebie rękę.

Patryk stanął przed nią zaskoczony: — Co mam przestać? — zapytał zachowując dystans tak jak prosiła.

— Przestań za mną chodzić, nie mogę tak — wydusiła z siebie.

— Kiedy to ja tak nie mogę Różyczko, nie rozumiem, o co chodzi. — Przesunął się o krok bliżej i poczuł na piersi jej rękę. — Mówisz, że wszystko w porządku, ale jednocześnie dajesz mi do zrozumienia, że coś ci przeszkadza, ignorujesz mnie, nie wiem jak mam to rozumieć?

Opuściła rękę nie mogąc go dłużej dotykać i czuć jak szaleńczo biło mu serce.

— Słyszałam was… — wyznała w końcu patrząc mu w oczy. — Słyszałam jak z Kamilem namawialiście się na Wiktora.

Patryk poczuł kulę w gardle.

— Ja tak nie mogę. Przykro mi, ale nie mogę… 

— Różyczko…

— Nie! Nie mów tak do mnie! Nie jestem twoją różyczką, ani własnością, rozumiesz? Nie możesz za moimi plecami namawiać się na moich przyjaciół, bo jesteś zazdrosny! To było okropne i żenujące z twojej strony!

— Rozumiem, przepraszam… Byłem wkurzony, nie wiedziałem do końca co mówię i robię! To przez to, że tak mi na tobie zależy i nie chcę cię stracić — zaczął się z przejęciem tłumaczyć. — Czasami robię coś z desperacji, taki jestem! Ale to nie znaczy, że nie potrafię przyznać się do błędu! Zrobiłem to z zazdrości masz rację, ale czy to naprawdę całkowicie skreśla mnie w twoich oczach?

Wokół grała muzyka, padały na nich neonowe światła. Niektórzy mijali ich obojętnie, inni przechodzili i zerkali z zainteresowaniem czując w powietrzu iskrzącą się dramę.

Auri poczuła na swoich ramionach dotyk jego rąk. Nigdy w życiu nie czuła nic przyjemniejszego. Nawet gdy chodziła z innymi chłopakami, którzy też ją dotykali. Z nim było inaczej. Nie wiedziała dlaczego, ale tak było. I trudno jej było się przed tym bronić. Czy to jest miłość? Czy naprawdę jest w nim zakochana? Czy powinna mu wybaczyć? – Zastanawiała się zerkając w głębie jego oczu prosząc siebie o odpowiedź.

– 🤍 🤍 🤍 –

Było w nim coś na tyle szalonego, że nie potrafiła mu się oprzeć. Pragnęła go dla siebie zachłannie wbijając dłonie w jego szyję, kark i włosy. Uśmiechem ją zniewalał, wzrokiem pożądał, czuła jego uzależniający dotyk na skórze swoich ramion. Widziała w nim drapieżcę, któremu chciała się oddać.

Caroline namiętnie wbiła się w usta Kamila, który odwzajemniając pocałunek bez skrępowania kontynuował z nią dziki taniec na parkiecie. Od czasu do czasu ocierając się plecami o inne bawiące się w klubie dziewczyny i biorąc co rusz inną w obroty. Ale Caroline się uczepiła więc nie widział innego wyjścia, jak tylko to wykorzystywać i dobrze się bawić. W końcu były jego urodziny i w końcu bawił się w najlepsze. W pewnym momencie jednak wpadł na kogoś zupełnie przez siebie niespodziewanego.

— Hej, sorry mała — rzucił widząc, że była to Auri.

Na co ona tylko pokręciła głową i odeszła, a jego zaraz dopadła Caroline próbując odwrócić jego uwagę. On jednak wciąż dziwnie patrzył za Auri.

Kiedy Caroline zaczęła się przy nim ponownie wić i wyginać złapał ją za nadgarstki i przysunął do siebie unieruchamiając.

— Muszę pomóc przyjacielowi, Caro… Nie czekaj na mnie — powiedział i puścił do niej oczko jednocześnie ją odpychając.

— Słucham? — rzuciła za nim zdezorientowana.

Ale Kamil nawet się nie odwrócił, przedzierając się przez tłum tańczących osób w końcu ją dogonił.

Auri była kompletnie zaskoczona, gdy złapał ją za rękę i obrócił ku sobie, a ich nosy prawie się ze sobą zderzyły.

— Co robisz? — zapytała próbując go od siebie odsunąć, ale nie dała rady, bo jedyne na co jej pozwolił to okręcić się i ponownie do siebie przysunąć. — Zwariowałeś?

— Ja? To ty unikasz swojego chłopaka, a by the way mojego przyjaciela — odparł prowadząc z nią już zgrabny taniec.

— Nie unikam, widziałam się już z nim — odparła nie widząc innego wyjścia jak tylko poddać się jego prowadzeniu.

— Serio? O to mnie teraz zaskoczyłaś — przyznał. — W takim razie dlaczego z nim nie jesteś? — zapytał przewrotnie.

Spojrzała mu w oczy i odwróciła głowę.

Kamil zrobił zaintrygowaną minę: — Nie chcesz mi powiedzieć, no tak — odgadł wykonując z nią ponownie kilka tanecznych ruchów, aż zakręciło jej się w głowie, ale mimo wszystko jakoś nie potrafiła się w końcu do niego nie uśmiechnąć.

— No to jak będzie? — zapytał i odwzajemnił uśmiech.

Ona jednak zaraz zmieniła wyraz twarzy na ten bardziej ostry i odpychający: — Naprawdę zamierzałeś mu pomóc? — zapytała z lekkim wyrzutem.

— Pomóc? Komu? Patrykowi?

— Przecież wiesz… Słyszałam jak namawialiście się na Wiktora… — wyznała nie mając siły owijać w bawełnę, tym bardziej że wciąż tańczyli.

— A więc o to chodzi! E, no to mała w trakim razie wiele to wyjaśnia — odparł z uśmiechem po którym nie było widać cienia poczucia winy.

— Śmiejesz się? Ty naprawdę potrafisz się tylko ze wszystkiego śmiać? Serio?

— Uwierz mi, że jeśli z nim zerwałaś, to będzie pierwsza rzecz, której nie wyśmieję.

— Nie zerwałam z nim — wyznała — ale…

Kamil ponownie ją okręcił, odsunął i przysunął do siebie: — Ale…?

— Ale kazałam mu znaleźć i przeprosić Wiktora — powiedziała z trudem, choć nie wiedziała dlaczego, bo wcale się tego nie wstydziła. W tym momencie była jednak w jego objęciach i trochę ją to deprymowało i powodowało dziwne przyśpieszenie bicia jej serca. Czuła się dziwnie. A nawet bardzo i nie rozumiała dlaczego. I chyba to ją teraz najbardziej denerwowało.

I właśnie wtedy Kamil po raz pierwszy ją puścił i zrobił skwaszoną minę: — Kazałaś? Serio? Nie żartuj? I co? W takim razie to on zerwał z tobą dziewczynko… — powiedział nagle kompletnie się zmieniając.

Auri odzyskała pewność siebie: — Nie! — zaprzeczyła czując się kompletnie urażona. — O co ci chodzi? — zapytała patrząc teraz na niego jak na tępego idiotę. — Patryk poszedł go szukać i ma bez niego nie wracać! Co w tym dziwnego? To ja nie rozumiem, dlaczego tracę z tobą czas! — rzuciła i nie mogąc się powstrzymać odepchnęła go.

On zareagował jednak bardzo szybko. Złapał ją za rękę i zabrał z parkietu.

Próbowała mu się wyrwać, ale puścił ją dopiero gdy byli w miarę z dala od wszystkich. Wtedy zaskoczył ją po raz kolejny, bo dziwnym i czułym gestem objął delikatnie rękami jej twarz.

Zastygła w bezruchu patrząc na niego.

— Możesz tego jeszcze nie wiedzieć, ale wierz mi, że lepiej aby Patryk nie szukał sam Wiktora ani go nie przepraszał — powiedział chłopak z czułością w głosie i pogłaskał ją po włosach.

— Dlaczego? — zapytała nagle zupełnie obezwładniona jego zachowaniem. — Powinien… — zaczęła, ale jego uśmiech nie dał jej skończyć.

Kamil uśmiechał się z wyrozumiałością: — Ponieważ gdybyś nie zauważyła to dziś stoczyli ze sobą walkę na śmierć i życie i żaden nie chciał odpuścić, więc uwierz mi, że są do tego wciąż zdolni, dlatego lepiej, żeby ze sobą nie rozmawiali, nie spotykali, najlepiej nie widzieli — wyjaśnił oględnie.

Mina Auri mówiła jednak, że nie przyjęła tego do wiadomości.

— Nie. — Pokręciła głową i odsunęła się od niego. — Nie… To ich w ogóle nie tłumaczy! Patryk obiecał go przeprosić i już nigdy się z nim nie bić. Wierzę, że to zrobi… A Wiktor zrozumie… Na pewno… — powiedziała z przekonaniem. — Wszystko będzie dobrze.

Kamila jednocześnie wzruszała i bawiła jej naiwność. Z jakiegoś jednak powodu nie potrafił pozostać obojętny.

— Rozumiem, wierzysz w tęcze i jednorożce, naprawdę łapię to, ale uwierz, że znam Patryka lepiej i wiem, że nie odpuści Wiktorowi, szczególnie, że już wie.

— Co wie? — Dziewczyna była kompletnie rozstrojona. Nie podobał jej się sposób w jaki znowu zaczął do niej mówić. Ta ciągła kpina w jego głosie była okropnie irytująca. Nie potrafiła go zrozumieć. Miała tego dość.

Kamil uśmiechnął się przebiegle ponownie zbliżając się do niej i kiedy miał już coś powiedzieć nagle zauważył za nią nadchodzącego Patryka.

— Może niech sam ci już to powie — szepnął i odsunął się od niej.

Blondynka odwróciła się zaskoczona i dostrzegła Patryka.

Spojrzeli na siebie, ale to Kamil odezwał się pierwszy zza jej pleców.

— Znalazłem ją! — oznajmił triumfująco i podszedł, żeby objąć przyjaciela za ramię.

— Widzę… — Patryk poklepał go po klatce piersiowej i odsunął go od siebie. — Ale już wcześniej się widzieliśmy — powiedział patrząc na niego przenikliwym wzrokiem jakby sprawdzającym ile wie.

— No wiem… — przyznał się Kamil uśmiechając się i przenosząc wzrok na Auri.

Patryk też na nią spojrzał: — Różyczko?

Ona westchnęła i skrzyżowała z powagą ręce gotowa na konfrontację z chłopakami: — Znalazłeś go? — zapytała jakby rzucała mu wyzwanie.

On podszedł do niej i dotknął jej ramion: — Tak, Różyczko, znalazłem, był w swoim pokoju, rozmawiałem, ale nie chciał przyjść… — odparł spokojnie.

— Przeprosiłeś?

— Tak…

Stojący za nimi Kamil podpierający ścianę zaśmiał się pod nosem i wtedy oboje na niego spojrzeli.

— I co cię tak ZNOWU rozbawiło? — spytała go Auri zirytowana.

— Nic, kompletnie nic, coś sobie po prostu przypomniałem… — odpowiedział wzruszając ramionami i spojrzał na Patryka.

Patryk zrobił krok w kierunku przyjaciela: — Bawi cię coś co powiedziałem? — zapytał zwracając się do niego.

— Nie, stary! Skąd! Raczej jestem pod wrażeniem — odparł udając, że coś strząsa z jego ramienia. — Jak wiele dla niej robisz, musi ci strasznie zależeć, prawda?

— Tak, zależy mi… Skoro więc już wiesz, to czy mógłbyś…, że tak powiem nie przeszkadzać?

Kamil skręcił głowę w bok robiąc nieprzeniknioną minę, po czym uśmiechnął się, spojrzał jeszcze na Auri, rzucił ciche „jasne” i odszedł.

Patryk wrócił do niej: — Przepraszam cię za niego, jak zawsze musi się wtrącić.

— Tak… — przyznała. — Zastanawiam się tylko, co miał na myśli mówiąc, że już o czymś wiesz.

— Nie rozumiem, co wiem?

Przyjrzała mu się podejrzliwie: — No właśnie, nie wiem… Miał mi powiedzieć, kiedy przyszedłeś. Czy jest coś o czym powinieneś mi jeszcze powiedzieć?

— Nie wiem, Różyczko. Jeśli chodzi o tę sytuację z Wiktorem, to wszystko już ci powiedziałem i zrobiłem o co prosiłaś. Jedyne czego teraz pragnę to usłyszeć, że mi wybaczyłaś i, że wszystko jest już między nami dobrze — wyznał lekko się uśmiechając.

Potrzymała go jeszcze chwilę w niepewności, a potem rzekła: — Cieszę się, że to dla mnie zrobiłeś, szkoda, że nie udało ci się go tu przyprowadzić, ale rozumiem, że mógł nie mieć ochoty… Hm, no więc mówisz, że między tobą a nim wszystko okej?

Chłopak przełknął ślinę: — Tak, Różyczko, okej…

— Wydaje mi się czy mówisz to bez przekonania? — Auri mimo wszystko miała swoje wątpliwości.

— No wiesz, przyjaciółmi raczej nie będziemy — wyznał. — Ciężko jest się przyjaźnić z kimś, komu podoba się ta sama dziewczyna.

Blondynka zawstydziła się i opuściła głowę lekko się uśmiechając i dotykając jego klatki piersiowej. Patryk objął ją.

— Skłamałem — odezwał się blondyn po chwili.

Podniosła na niego zaskoczona wzrok. On jednak szybko ją uspokoił.

— Oprócz wybaczenia chciałbym w końcu porwać cię do tańca, czy się zgodzisz? — zapytał.

– 🤍 🤍 🤍 –

To nie tak, że o wszystkim zapomniała, że postanowiła udawać jakby nic się nie stało. Tańcząc z Patrykiem wciąż zastanawiała się co Kamil miał na myśli, ale było to dla niej kompletnie nie do odgadnięcia. Patrząc w oczy Patrykowi wciąż czuła, że nie wszystko zostało jej powiedziane. Ale mimo wszystko cieszyło ją to, że postawiła na swoim, a on okazał się być wobec niej szczery i zrobił to, o co go poprosiła. Choć czy faktycznie?

— Gotowa na tort? — Patryk wyrwał ją nagle z rozmyślań.

— Tort? — zapytała zaskoczona.

Chłopak uśmiechnął się do niej: — Tak, tort, w końcu to impreza urodzinowa Kamila, prawda? Trzeba mu wjechać z tortem.

— A no tak — przyznała trochę zawstydzona, że o tym prawie zapomniała.

— Chodźmy!

Poprowadził ją przez parkiet na zaplecze baru. Zostali tam ku jej zaskoczeniu bez problemu wpuszczeni.

— Filip! — zawołał Patryk, a Auri zaraz dostrzegła kolegę.

— O hej, Filip — przywitała się z nim uściskiem, gdy do nich podszedł w fartuchu.

— Teraz! — zwrócił się do niego ponownie Patryk. — Wszystko gotowe?

— E, tak, tak… Go.. gotowe! — odchrząknął Filip.

— Super. — Uśmiechnął się Patryk i zwrócił do swojej dziewczyny. — To ja wezmę tort, a ty… Pójdziesz do Kamila i przytrzymasz jeszcze go chwilę przy barze? To nie powinno być trudne.

— Ja? — odparła zaskoczona jego prośbą, bo kompletnie się tego nie spodziewała. — No dobrze, okej… Ale nie wiem czy jest przy barze?

— Jest. Siedzi tam, odkąd zaczęliśmy tańczyć — zapewnił ją. — Dasz radę.

Posłał jej czarujący uśmiech, który odwzajemniła.

— Tak… — pokiwała głową i zanim zdążyła cokolwiek jeszcze powiedzieć pocałował ją znienacka.

Był to spontaniczny, krótki całus, ale i tak poruszył jej serce.

— W porządku? — zapytał Patryk widząc, że była delikatnie podenerwowana.

Pokiwała głową i kazała Patrykowi iść po tort, a sama poszła poszukać Kamila. Siedział przy barze i popijał drinka. Kiedy się przysiadła zerknął tylko na nią i wrócił do picia. Widząc ile kieliszków miał przed sobą trochę się przestraszyła, że mógł już być pijany.

— Hej, wszystko w porządku? — zapytała go ostrożnie.

Kamil odstawił kieliszek i spojrzał na nią unosząc brwi: — A u ciebie, mała? Wszystko gra? — zapytał z ciekawością, a wręcz z natarczywością wpatrując się w nią.

Ludzie chodzili wokół nich i baru śmiejąc się i tańcząc, ale dla niej jakby kompletnie nie istnieli. Kamil jakoś strasznie ją przytłaczał.

— Między mną i Patrykiem już dobrze, jeśli o to pytasz… — rzekła jakby sama siebie chcąc przekonać. — Więc myliłeś się…

— Okej — powiedział upijając kolejny łyk ze swojego kieliszka jakby było mu już wszystko jedno. — Cieszę się w takim razie.

— Wcale nie. Mówisz to takim tonem jakby było ci to całkowicie obojętne — wytknęła mu.

— Bo jest — przyznał bez ogródek wzruszając ramionami.

— Serio? Przecież Patryk to twój przyjaciel.

— A co to ma do rzeczy?

Jego słowa wbiły ją w stołek, na którym siedziała: — Co? Co to ma do rzeczy? Naprawdę pytasz? Wiesz… Przyjaciele się raczej sobą interesują…

— Postaram się zapamiętać i może mi się uda.

Strasznie denerwował ją jego pretensjonalny ton. Wiedziała, że w każdej chwili Patryk może wkroczyć z tortem postanowiła więc wyłożyć karty na stół.

— Chcę wiedzieć, co miałeś na myśli mówiąc mi, że Patryk coś już wie?

Kamil spojrzał na nią zaskoczony: — To nie powiedział ci?

— Nie, bo nie ma pojęcia o co ci chodzi, chyba, że coś przede mną cały czas jeszcze ukrywacie? Możesz mi powiedzieć prawdę? Proszę…

— Wow, prosisz o prawdę… Grubo…

— Zaraz przestanę.

— Nie ma sprawy.

— Kamil! — Szturchnęła go nie mogąc wytrzymać.

— Nie rób tak — ostrzegł ją pochylając się do niej.

— A co? Nietykalny jesteś? — zapytała ponownie potrząsając go za ramię. — Powiedz mi!

— Przestań! Rozumiesz?

Ostatnie co widziała, to obłęd w jego oczach, kiedy wstał i chwycił ją za nadgarstek. Potem była już tylko ciemność, jego głośny, ciężki oddech i uścisk, który czuła na ręku. Wydawało jej się, że minęła wieczność zanim usłyszała tak dobrze znane jej słowa…

— Sto lat ! Sto lat! Sto lat! Sto lat! Niech żyje, żyje nam!

W ciemności dostrzegła światło, a za nim Patryka niosącego tort. Ponownie rozbłysły kolorowe sufitowe lampy, a cały klub zaczął śpiewać. Gdy Patryk zatrzymał się przed nimi, Kamil już jej nie trzymał, a po obłędzie w jego oczach nie było śladu. Uśmiechał się jak dziecko, które zostało mile zaskoczone i z radością zdmuchnął wszystkie świeczki, a cały klub bił mu dłuższy czas brawa.

Auri w zwolnionym tempie obserwowała jak dwóch chłopców pada sobie w ramiona, ściska się i obejmuje przez dłuższy czas. Poczuła wtedy coś, czego nie potrafiła nazwać, choć po wielu latach wiedziała już, że w tamtym momencie była po prostu świadkiem miłości. Nie tylko ich miłości, ale także przede wszystkim swojej miłości. Miłości do nich. Miłości, którą za wszelką cenę będzie chciała kiedyś ratować.

— Wszystko w porządku, Różyczko? — Usłyszała nagle głos Patryka, który doszedł do niej niczym echo z zaświatów.

Tort został już skrojony i kto chciał mógł się częstować. Auri widziała jak Hania dorwała olbrzymi kawałek, ale i innych, którzy podchodzili i składali Kamilowi życzenia. Mimo wszystko uśmiechnęła się do siebie widząc jego szczęście, choć była pełna nerwów.

— Coś ci się stało w rękę? (Patryk)

Spojrzała w dół na swoje rękę, którą nerwowo ściskała, tam gdzie złapał ją wcześniej Kamil.

— To nic — odparła próbując ukryć ślad, który już nie wiedziała czy zrobił jej Kamil czy sama sobie nie zrobiła.

Patryk jednak już go widział. Chwycił ją i delikatnie uniósł jej rękę do góry eksponując w pełni czerwony ślad na nadgarstku.

— Co ci się stało? — zapytał wyraźnie zdenerwowany.

— Nic, Patryk… Powiedziałam ci, nic się nie stało… Zadrapałam się… — odparła próbując go uspokoić, ale było to daremne.

— Różyczko! Przecież widzę! Czy… Czy to… Czy to…

Wdech – Wydech -Wdech – Wydech.

— Pat… — oparła ręce na jego klatce piersiowej.

I wtedy Kamil na nich spojrzał. Dostrzegł ślad na ręku dziewczyny i czerwonego Patryka na granicy zawału.

— Okej, chyba musimy pogadać — powiedział brunet podchodząc do nich ostrożnie.

Patryk rzucił się na niego momentalnie: — Ty jej to zrobiłeś?! — szarpnął go za kurtkę.

— Patryk! — krzyknęła Auri nie chcąc być świadkiem kolejnej bójki. Nie mogła uwierzyć jak szybko ich braterska miłość mogła przerodzić się w taką nienawiść. Tym razem większość osób w klubie zaczęła im się przyglądać w tym oczywiście Samira z Damianem, Lucas, Paweł, Jaśmina, Aleks, Ella, Caroline i wielu innych z roku.

— Nie rób scen, Patryk. Pogadajmy na zewnątrz. — Kamil szybko odsunął go od siebie jednocześnie uśmiechając się do zgromadzonych wokół gapiów.

— Idziemy — mruknął blondyn ignorując wszystkich.

Odprowadzani wzrokiem przez prawie wszystkich uczestników imprezy cała trójka wyszła z klubu na chłodną jesienną ulicę.

— Błagam daj mi powód, żebym cię nie zabił w dniu urodzin! — Patryk od razu dopadł jeszcze raz Kamila szarpiąc go za kurtkę.

— Patryk, proszę… — Delikatna dłoń Auri dotknęła jego ramienia, co sprawiło, że choć niechętnie, ale puścił Kamila.

— Mogę to wytłumaczyć… — zaczął się bronić Kamil. — Zgasły nagle światła, zrobiło się ciemno, przestraszyłem się i złapałem ją za rękę, ścisnąłem mocniej, żeby jej dla ciebie nie zgubić, aby nie uciekła. Nie wiedziałem co się dzieje.

— Co? — Auri stanęła między nimi — Złapałeś mnie zanim zgasło światło dlatego, że cię szturchałam. Dlaczego kłamiesz? — zapytała patrząc mu w oczy i drżąc z zimna.

Patryk momentalnie zdjął swoją kurtkę i zarzucił jej na ramiona, a potem odwrócił ją do siebie.

— Idź do środka Różyczko, ja z nim chwilę porozmawiam i zaraz wrócę — powiedział z czułością.

— Nie! — odparła zdecydowanie. — Chcę być przy tym jak będziecie rozmawiać. Nie chcę, żebyś się znowu o mnie bił i to ze swoim przyjacielem.

— Nie będę się z nim bić, obiecuję. Zapytam się tylko dlaczego nie mógł się powstrzymać? — rzekł kładąc nacisk na ostatnie słowa i przenosząc wzrok na Kamila.

Ten zrobił minę obojętnego winowajcy, który niczego nie żałuje. Ponieważ milczał Auri wzięła sprawy w swoje ręce.

— Poprosiłam go, aby powiedział mi coś, o czym uważa, że ty też wiesz, ale nie chciał więc zdenerwowałam się, trochę go poszturchałam i wtedy…

Zacięła się.

— Wtedy ją złapałem, zgasły światła, a potem jak wiemy stała się jasność! — dokończył za nią Kamil rozkładając szeroko ramiona.

— Nie powinieneś! — warknął w jego kierunku Patryk.

— Wiem — przyznał równie groźnie.

— Nic mi się nie stało — odezwała się dziewczyna i odwróciła do Kamila. — Na pewno nie chciał, więc może mi już powiedzieć co miał na myśli.

Brunet roześmiał się i podszedł do niej: — O Bożę, naprawdę tego nie widzisz? — zapytał wiedząc, że już za chwilę wyłoży kawę na ławę.

Dziewczyna dzielnie wytrzymała jego spojrzenie czekając w napięciu na to, co powie i czując za plecami wsparcie Patryka.

— Kamil… — Blondyn posłał mu ostrzegawcze spojrzenie.

— Przecież to proste jak but! Patryk wie, że Wiktor też jest w tobie zakochany to wszystko!

Rozłożył ręce i wzruszył ramionami. Auri patrzyła na niego jak sparaliżowana.

— Nie… nie możesz tego wiedzieć… — wydusiła z siebie z niemałym trudem.

— Pytanie jednak…. — odezwał się jednak po chwili ponownie Kamil budując wokół siebie jeszcze większą aurę napięcia. — W kim TY… jesteś zakochana?

Podszedł bliżej i zagłębił się w jej oczach. Zmarła. Co on sobie wyobrażał? Co to za bezczelne pytanie i wzrok mogący z niej wszystko wyczytać?

— Zważ na to, że mam urodziny i jak to się mówi, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta — odezwał się po chwili ponownie Kamil unosząc prowokująco brwi.

— Kamil… — Patryk zrobił krok do przodu, ale to Auri pierwsza nie wytrzymała i z całej siły odepchnęła go od siebie choć z jego strony nie poczuła żadnego oporu.

— Spokojnie, mała, tylko żartowałem — powiedział uśmiechając się do niej.

— Mało zabawne! — Blondyn szarpnął go za kurtkę i przybliżył do siebie.

— A właśnie, że bardzo zabawne — odparł prowokacyjnie Kamil nie broniąc się.

— Słuchaj, dałeś mi już dzisiaj wystarczający powód żebym… — złość Patryka przybierała na sile.

— Żebyś co? — Kamil zdawał się w ogóle nie czuć przed nim lęku.

— Dość, przestańcie! — Auri postanowiła wkroczyć między nich i zwróciła się do swojego chłopaka. — Chcę już wracać.

Patryk momentalnie puścił i odepchnął Kamila, który pomyślał, że dla efektu dobrze będzie jak się przewróci i tak też zrobił padając na ziemię.

— Oczywiście Różyczko, czego tylko chcesz — rzekł Patryk obejmując ją za buzię.

Auri opuściła spojrzenie i jego ręce ze swojej twarzy po czym nie patrząc już nawet na Kamila ruszyła w stronę powrotną do akademika. Patryk chciał od razu za nią ruszyć, ale spojrzał jeszcze na przyjaciela, który wtedy wyciągnął w jego stronę rękę oczekując pomocy. Przez chwilę patrzyli na siebie, po czym blondyn pochylił się nad nim i uścisnął jego dłoń, ale nie pomógł mu wstać.

— Żartowałeś? — zapytał zaciskając mocniej pięść.

— Żartowałem — przyznał odwzajemniając uścisk.

— To, żebyś o tym nie zapomniał — przygadał mu i jak go mocno trzymał tak jeszcze mocniej odepchnął.

Tym razem Kamila coś jednak zabolało. Nie wiedział tylko czy to skręcony nadgarstek, kość piszczelowa, czy coś innego być może głęboko w nim ukrytego.

Widział jak Patryk oddalał się doganiając Auri. Coś sobie nagle przypomniał. Podniósł się na nogi i dogonił ich przy wejściu do akademika.

— Nie odpowiedziałem na twoje pytanie! — zawołał w momencie kiedy akurat drzwi akademika rozsuwały się przed nimi.

Auri usłyszała go i zawahała się przed wejściem. Odwróciła się ostrożnie. Stał oddalony od nich o kilka metrów.

Czekała, co miał jeszcze do powiedzenia.

Patryk również przystanął i przeniósł wzrok na Kamila.

— Tak — odezwał się po chwili nie trzymając już ich dłużej w niepewności. — Pomógłbym mu, bo to mój przyjaciel. Pomógłbym mu we wszystkim. Zawsze mu pomogę.

Po jego słowach zapadła cisza, którą przerwał jedynie podmuch zimnego jesiennego wiatru i dźwięk ponownie rozsuwanych drzwi.

1 Komentarz
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
elfowa

Ta sukienka na zdjęciu w tle jest taka sama jak w rzeczywistości. Ja to widzę i to jest ekstra 🤎

error: Content is protected !!