Ten dzień
Ten dzień

Ten dzień

Oczywiście zajęcia z Impostacji już się tego dnia nie odbyły, a Kamil nie pojawił się na żadnych kolejnych.

Auri czekała tylko na Patryka. W ręku trzymała kartę, którą poprzedniego dnia zdobył dla niej w recepcji. Nie miała pojęcia jak mu się to udało. Nawet o to nie pytała. Po prostu wiedziała, że to zrobi. I była mu za to ogromnie wdzięczna, co wyraziła namiętnym pocałunkiem, gdy jej ją wręczał.

Teraz wiedziała, że musi mu ją oddać. Wiedziała o tym od początku. Wiedziała, że się domyśli. I wydawało jej się, że jest na to gotowa. Ale czy na pewno była? W końcu miał być to tylko żart. Żart, który jednak miał swoje brutalne zadanie sprawić, aby żartowniś przestał żartować. A przynajmniej przestał ze wszystkiego żartować.

Czy to się udało? Miała co do tego wątpliwości, choć nie wiedziała do końca dlaczego.

Może to nie było po prostu w jej stylu?

Ludzie cały dzień o tym rozprawiali. Śmiali się i żartowali z Kamila. Caroline była w siódmym niebie mogąc uznać się za autorkę całego przedstawienia i karmiła się pochlebstwami na każdym kroku.

Auri nie zamierzała się do niczego przed nikim przyznawać. Tak to w końcu ustaliły i tak było najlepiej.

Poza tym Samira, kiedy już się otrząsnęła po pierwszym szoku przysięgła, że Caroline i Kamil poniosą jeszcze odpowiednie konsekwencje, za to, co zrobili. Wygrażała im radą rektorską i usunięciem ze studiów. Auri jako przykładna studentka wolała nie mieć z tym nic wspólnego.

Nikt nie wiedziała, że to ona wszystko uknuła i posłużyła się zarówno Patrykiem jak i Caroline, żeby upokorzyć Kamila.

— Dlaczego to zrobiłaś?

Odwróciła się i spojrzała na Patryka.

On spojrzał na nią.

Umówili się w bezpiecznym miejscu z dala od wścibskich spojrzeń i podsłuchu. Tak im się przynajmniej wydawało, że będzie w ogrodzie uczelni, gdzie w czasie zajęć raczej nikogo nie było.

Podeszli do siebie. On zrobił pierwszy krok. Potem ona wyciągnęła do niego rękę z kartą.

— Proszę, oddaję jak obiecałam.

Patryk wyciągnął po nią rękę. Poczuła ulgę, że się jej pozbywa, ale też dostrzegła nikły lecz czuły uśmiech na jego twarzy. Zrobiło jej się trochę lżej na sercu.

Wokół nich powiało. Liście zatańczyły pod ich stopami. Był to dopiero początek przemian w ogrodzie, ale już większość drzew i roślin pożółkło lub poczerwieniało i otaczało ich swoim szumem.

Zaproponował, żeby usiedli na jednej z bujanych ławek ukrytych we wnękach pomiędzy dróżkami w ogrodzie. Zgodziła się bez wahania. Chciał jej dać też kurtkę, ale odparła, że nie jest jej zimno, choć miała na sobie tylko zieloną sukienkę z długim rękawem.

Patryk zwinął więc kurtkę w kłębek i położył na kolanach, bo mu też zrobiło się cieplej wśród zarośli i mógł siedzieć tylko w koszulce.

— Róż….

Zaczął, ale przerwała mu.

— Jak on się czuje?

Wiedziała, że było to dość bezpardonowe, ale nie przejmowała się tym. Wyrwało jej się. No trudno. Taka naprawdę była.

Chłopak spojrzał na nią nieco zbity z tropu. Chwilę zastanawiał się czy naprawdę ją to interesuje. Po czym postanowił odpowiedzieć jej zgodnie z prawdą.

— Jest wkurzony, boli go tyłek od całonocnego siedzenia, jest trochę wyziębiony, ale poza tym czuje się świetnie i humor mu dopisuje.

— Aha — mruknęła na to obojętnie.

— Dopiekłaś mu.

— Ja?

Nie wiedziała czemu, ale postanowiła jeszcze trochę poudawać niewiniątko.

Patryk machną kartą w ręku: — Dlaczego?

Pytanie wróciło do niej jak bumerang. Poczuła gulę w gardle, a więc musi mu wszystko powiedzieć.

— Pomyślałam, że…, że będzie fajnie…

— Tak? I było?

— Yhm — mruknęła Auri choć na wspomnienie widoku golizny Kamila poczuła się nieco zażenowana.

— Wiesz, że to kompletnie nie w twoim stylu — powiedział Patryk jakby czytając jej w myślach.

— A dlaczego? — zaoponowała. — To był po prostu żart, tak? Czy ja nie mogę sobie pożartować? On wszystkim ciągle robi jakieś głupie dowcipy. Po za tym z tego, co mówisz, to nic mu się nie stało i….

— Różyczko to było świetne — powiedział nagle Patryk.

Tym razem to ona spojrzała na niego zaskoczona. Czy dobrze go zrozumiała?

— Tak, Różyczko to było niesamowite. Żeby ktoś zrobił takie pośmiewisko z Kamila to ja nigdy przedtem nie widziałem i nie wyobrażałem sobie czegoś takiego… Mistrzostwo!

— Naprawdę? Bo wydawało mi się, że się nim przejmujesz.

Chłopak roześmiał się i pokiwał głową. Zaraził ją jego szczery śmiech. Kiedy trochę ochłonęli, zapytał: — Jedno mnie tylko zastanawia… Bo to że ja mogłem się domyśleć, że maczałaś w tym palce, choć nadal do końca nie rozumiem motywu, to nie wiem skąd Kamil może przypuszczać, że pomogłaś Caroline?

— Przypuszcza tak? Ale chyba nic mu nie powiedziałeś? — Spojrzała na niego przenikliwie.

— No co ty? Nigdy bym cię nie wydał! — zapewnił ją.

Spodobał jej się sposób w jaki wyraził swoją bezgraniczną wierność.

— Nie wiem, czemu tak myśli. — Wzruszyła ramionami. — Może dlatego, że widział jak rozmawiałam z nią ukradkiem? Albo po prostu wie, że Caroline jest za głupia, żeby coś takiego wymyśleć.

— Albo, żeby zdobyć kartę do otwarcia drzwi? — dodał z uśmiechem machnąwszy kartą w ręku. — Domyśla się też, że to ja ją zdobyłem i ci pomogłem.

— No proszę jaki inteligentny się nagle zrobił — rzuciła sarkastycznie.

— Nie jest taki głupi jak myślisz.

— Nie myślę, żeby był głupi — zaprzeczyła. — Ale też za mądry to on nie jest, prawda?

— Zależy o czym myślisz?

Prychnęła z uśmiechem opuszczając wzrok na swoje kolana. Nie miała ochoty mówić mu o czym myślała. Poza tym czy to nie było oczywiste?

— Dobrze wiesz — odparła, a potem dała mu szybko całusa, który przerodził się w dłuższy pocałunek, gdy Patryk przysunął ją do siebie nie mogąc się od niej już odkleić.

– 💚 💚 💚 –

Po incydencie z Caroline Kamil zrobił się nieco mniej zaczepny w stosunku do Auri. Przynajmniej tak jej się wydawało gdyż bardzo często w swoim towarzystwie zachowywali wymijające milczenie. Oczywiście on dalej robił swoje, wychodził i wracał o której chciał i z kim chciał. Ale ona czuła nad nim jakąś nieokreśloną, ale jednak przewagę. Może dlatego, że przestał się do niej już tak często odzywać. Czasem wydawał jej się nawet śmiesznie obrażony, choć ona nigdy się przed nim do swojego udziału w występku nie przyznała. Wymieniali uprzejmości, czasem na zajęciach przyłapywali się na spojrzeniu. Nigdy nie rozmawiali zbyt długo, żeby nie doszło do katastrofy.

Auri czuła się przy Patryku coraz lepiej. Dlatego tego dnia, kiedy miał wyjechać obudziła się z niepokojem w sercu.

Patryk ubrał się elegancko w białą koszulę, którą pomogła mu zapiąć przed lustrem. Chciała spędzić z nim jak najwięcej czasu przed wyjazdem, choć było go tak mało.

— Smutna jesteś? — Chwycił delikatnie ręką jej podbródka.

— Nie będę udawać, że nie — przyznała patrząc mu w oczy.

— Wracam już jutro — zapewnił ją z czułością. — Moi rodzice mnie potrzebują, to formalności, ale muszę tam być…

— Tak, wiem. — Objęła go w talii. — Tłumaczyłeś mi i wszystko rozumiem, ale… Ale będę tęsknić nic nie poradzę.

— Ja też.

Uśmiechnęli się do siebie, on pogłaskał ją po policzku. Po chwili się przytulili.

Auri bardzo mocno do niego przylgnęła.

— Pogniotę ci koszulę, przepraszam — powiedziała po chwili odsuwając się od niego.

— Czasem warto — odparł i pocałował ją z namiętnością.

Zeszli na dół trzymając się za ręce. Chciała odprowadzić go do samego samochodu. Po drodze natknęli się na parę osób, z którymi wymienili krótkie „cześć”, „na razie”, „wyjeżdżacie?”

— Jutro wracam. (Patryk)

— Aha… — bąknął Damian odprowadzając ich wzrokiem.

Kiedy byli już poza zasięgiem jego wzroku Auri szepnęła do Patryka: — Dziwnie się gapił, nie podobało mi się.

— Nie przejmuj się. — Chłopak objął ją ciaśniej. — Po prostu zazdrości mi takiej dziewczyny jak ty.

Auri zachichotała, ale zaraz dodała z powagą: — No nie wiem, strasznie kręci się przy Samirze, chyba się w niej zakochał…

— To też możliwe— przyznał blondyn. — Ale w tym wypadku to chyba ona go wykorzystuje, nie?

— Tak, może… — Dziewczyna zamyśliła się. — Donosi jej o wszystkim.

Wyszli na zewnątrz. Patryk zatrzymał się i zaczął rozglądać.

— Chciałbym jeszcze znaleźć Kamila przed wyjazdem — powiedział.

Auri wyrwała się od razu z zamyślenia i odruchowo z jego ramion.

— Co? A dlaczego? Po co? — zaczęła nerwowo pytać.

— Hej, spokojnie… — Ponownie ją przytulił i próbował ugłaskać. — Wiesz przecież, że jak mnie nie będzie to nie chcę, żebyście sobie dokuczali, więc chcę mu jeszcze powiedzieć, żeby postarał się nie rozrabiać i żeby cię nie denerwował, to chyba ważne skoro zostajesz w naszym pokoju, prawda?

— Yhm… — mruknęła bez przekonania wtulona w jego klatkę piersiową.

— Powinien tu być, umówiliśmy się. — Zerknął na telefon, który jedną ręką wyciągnął z kieszeni. Drugą cały czas przytulał dziewczynę jakby chronił ją przed całym złem tego świata.

Tymczasem Kamil znajdował się niedaleko za akademikiem obcałowując jakąś pannę. Słysząc dźwięk telefonu wyciągnął go z kieszeni nie odklejając ust od łapczywie obmacującej go dziewczyny. Udało mu się jednak zerknąć na wyświetlacz i gdy zorientował się, że to Patryk gwałtownie obrócił dziewczynę i odsunął od siebie przyciskając ją do ściany budynku.

— Na dzisiaj wystarczy — wysapał łapiąc oddech i wycierając usta ręką.

Dziewczyna nie była tym zachwycona: — Co? Ale dlaczego? — rzuciła z żalem wciąż rozpłomieniona. — Przecież jest dopiero… Właściwie to która jest? — zaczęła się śmiać chcąc go znowu pocałować.

Ale Kamil nie pozwolił jej na to zdecydowanie ją powstrzymując: — Dziesiąta,….yyy….. Właściwie to jak ty masz na imię? A zresztą nie ważne! — Machnął ręką i puścił ją odsuwając się od niej. — Muszę iść, mam dziś rolę niańki do odegrania — oznajmił poprawiając sobie ubranie i obwąchując się pod pachami.

— Poczekaj! — zawołała za nim dziewczyna. — Kiedy się znów spotkamy?

Kamil odwrócił się i rzucił jej obojętne, prawie okrutne spojrzenie: — Nie spotkamy się, myślałem, że to jasne? — rzekł bez wahania.

Dziewczynę zamurowało, ale go już to nie obchodziło. Wyszedł zza budynku i od razu dostrzegł Patryka z Auri. Uśmiechnął się do siebie jak jeszcze nigdy w życiu.

– 💚 💚 💚 –

— Idzie….

Auri uniosła wzrok i dostrzegła zbliżającego się Kamila. Przytuliła się mocniej do Patryka.

Brunet zatrzymał się przy nich. Poprawił koszulkę i włożył ręce do kieszeni.

— No to jestem — odezwał się — czyli mam przejąć dziewczynę, tak? — Wyciągnął rękę w kierunku Auri, na co ona od razu się wzdrygnęła.

Patryk stanął między nimi: —Nie, Kamil, nie przejąć dziewczynę, tylko proszę, żebyś był miły. — powiedział.

Auri stanęła za jego plecami.

— No przecież jestem! Hej mała, chyba się mnie nie boisz, co? — odezwał się Kamil i znowu powtórzył swój gest, ale ona nie zareagowała schowana za Patrykiem.

— Proszę cię po prostu żebyś jej nie dokuczał, nie puszczał głupich tekstów i nie był nachalny, rozumiesz mnie? Tak jak teraz…

Kamil przewrócił wymownie oczami: — A co ja teraz zrobiłem, co? Mam nadzieję, że powiedziałeś jej to samo, bo wiesz….

— Mówię poważnie…

— Ja też…

Chłopaki spojrzeli na siebie w milczeniu.

— Czego ty ode mnie w ogóle oczekujesz, stary? — Pierwszy wybuchnął Kamil.

— Już ci powiedziałem i chciałbym usłyszeć, że mogę na ciebie liczyć.

Kamil westchnął kręcąc głową: — Możesz na mnie liczyć, twojej księżniczce nie spadnie włosek z główki — rzucił nieco zbyt sarkastycznie.

Auri miała już tego dość: — Chodźmy Patryk — szepnęła i pociągnęła chłopaka za rękę.

Kamil poszedł za nimi.

Mieli do przejścia parę kroków do samochodu Patryka, który był zaparkowany na parkingu przy akademiku.

Najnowszy czarny i błyszczący mercedes. Kamil przejechał po nim ręką z zamyśleniem i oparł się o jego maskę, kiedy Auri żegnała się z Patrykiem przy drzwiach. Spojrzał na nich krzyżując nonszalancko ręce.

— Nie krępujcie się — rzucił Kamil jakby dawał im pozwolenie na miłosne igraszki i od niechcenia wzruszył ramionami.

— Nie zamierzamy — odparła rzucając mu krótkie prawie, że wyzywające spojrzenie i z pasją wbiła się w usta Patryka.

Kamil odwrócił wzrok. Pocałunek był długi i namiętny. W pewnym momencie poczuł coś dziwnego w środku siebie i zdecydowanie podniósł się, podszedł do nich i otworzył na tyle na ile był wstanie drzwi od auta.

— Dobra Patryk, czas na ciebie — odezwał się Kamil.

Słysząc go i czując, że się zbliżył Auri oderwała się od Patryka.

— Będę tęsknić… — szepnęła jeszcze słodko mrugając.

— Ja bardziej… — Patryk poczuł, że stał się jej oczami i nie jest wstanie się ruszyć.

Kamil westchnął zniecierpliwiony: — Na razie, stary! — powiedział i przyciągnął go do siebie. Uściskał go i bezceremonialnie wsadził za kierownicę samochodu. — Szerokiej drogi! Pozdrów mamę! — Na koniec zatrzasnął za nim drzwiczki.

Auri spojrzała na Kamila ze wstrętem: — Za kogo ty się masz? — rzuciła i ignorując go podeszła i pochyliła się przez okienko do Patryka.

Ten ujął jej twarz z czułością: — Tylko się nie pozabijajcie — szepnął.

Odpowiedziała mu uśmiechem i jeszcze raz mocno pocałowała: — Wracaj do mnie…

— Wrócę…

Rozległ się dźwięk silnika. Patryk założył przeciwsłoneczne okulary, bo pogoda była rażąco złocista. Ostatni raz uścisnął jej rękę składając na niej delikatny pocałunek i odjechał.

Dość długo stała i patrzyła za nim nawet kiedy już kompletnie zniknął jej z oczu. Miała nadzieję, że Kamil sobie pójdzie, ale on również ciągle stał w miejscu. Czuła na sobie jego wzrok. W końcu powiał wiatr i rozwiał jej włosy. Odebrała to jako znak. Odwróciła się i minęła chłopaka bez słowa.

– 💚 💚 💚 –

Szybko wróciła do pokoju Patryka i zatrzasnęła za sobą drzwi. Położyła się na łóżku i zamknęła oczy. Wciąż czuła wokół siebie woń jego perfum. Już tęskniła.

Nagle usłyszała, jak ktoś wchodzi do pokoju i gwałtownie podniosła oczy unosząc się na łóżku. Przez zamknięte drzwi nic nie widziała, ale wiedziała, że to był Kamil. Słyszała jak się kręci. Wchodzi do łazienki, wychodzi, przechodzi do kuchni, potem do salonu ( Pewnie nalewa sobie kieliszek tych swoich trunków…), a potem jakby… Czyżby stanął pod jej, znaczy się Patryka pokojem…

Serce zabiło jej szybciej. Wydawało jej się, że widzi jak klamka po jej stronie się poruszyła, gdy nagle rozległ się głośny dzwonek do drzwi frontowych.

Kamil cofnął rękę i poszedł otworzyć.

— Hej słodziaku!!!

Słowa Caroline poderwał ją na nogi. Nie! Tylko nie ona! Tylko nie oni! Nie tutaj! – zawołał jej wewnętrzny głos. Po psikusie z kajdankami niestety nic się między nimi nie zmieniło. Caroline cały czas się za Kamilem uganiała, a on ją od czasu do czasu wykorzystywał, może już tylko z trochę większą ostrożnością.

— Jesteś sam? Patryk wyjechał, to co może spędzimy trochę czasu razem?

Caroline rzuciła mu się na szyję i zaczęła przymilać wsuwając ręce pod koszulkę.

Nie mogąc znieść tego, że tuż za jej drzwiami dzieją się jakieś nieprzyzwoitości Auri odważnie otworzyła drzwi na oścież. Stanęła w progu i wbiła w nich wzrok.

W tym samym momencie Kamil złapał Caroline za ręce i odsunął ją od siebie.

— Nie, Caro, nie dzisiaj… Nie jestem sam jak widzisz…

— Co? — Caroline wybuchnęła gromkim śmiechem.

Z kolei Auri poczuła miłe ciepło w sercu, które dodało jej odwagi.

— Widzę tylko ją… — Caroline rzuciła obcesowo w stronę Auri. — To chyba żaden problem, co? — I ponownie zwróciła uwagę na Kamila pożerając go wzrokiem. — Jak chcesz to może do nas dołączyć? Jestem pewna, że jest pyszna… — dodała lubieżnie i puściła oko zarówno do niego jak i do niej.

Tego było już za wiele. Auri już miała ruszyć w jej kierunku z zamiarem wyrwania jej wszystkich włosów, ale w tym samym momencie Kamil złapał Caroline za ramiona i zaczął wypychać za drzwi.

— Nie dziś, powiedziałem, jasne? Skąd mam wiedzieć, że nie zamierzasz mnie na przykład dziś z kolei usmażyć? — zapytał ironicznie.

Caroline nie dawała jednak za wygraną i stawiała się: — We dwie rozgrzejemy cię do białości! — krzyknęła obcesowo.

Kamila zaczęła trochę bawić jej desperacja i uśmiechnął się, ale wciąż próbował odstawić za drzwi, choć może już trochę mniej zdecydowanie.

— Nie jestem taka jak ty! — Auri w końcu doskoczyła do nich i zaczęła ją od niego odpychać. — Słyszałaś, że masz sobie pójść, tak? To idź!

— Spokojnie, mała, poradzę sobie — odezwał się rozbawiony Kamil.

— Właśnie widzę! Jak zawsze tylko cię to bawi! — wygarnęła mu brak zdecydowania.

— No trochę — przyznał. — No, ale dobra, serio! Caroline, mam dziś inne plany, zadzwonię jak będę chciał się umówić, na razie spadaj!

— A… A… Ale… — Caroline chciała jeszcze zaprotestować, ale nie było już opcji. Kamil zatrzasnął jej drzwi przed nosem.

Stali obok siebie. Auri patrzyła na Kamila, a on patrzył na nią.

Po chwili drzwi zatrzasnęły się po raz drugi.

– 💚 💚 💚 –

Do południa żadne z nich nie wchodziło sobie w drogę. Auri siedziała w pokoju ucząc się i trochę zastanawiając się nad zachowaniem Kamila. On z kolei siedział głównie w salonie i czytał lub grał na telefonie. Gdy wyszła zrobić sobie kawę ujrzała go jednak śpiącego na kanapie z książką na brzuchu. Być może tylko jej się to wydawało, ale co jakiś czas jego ciało dziwnie drżało.

Pewnie przeszarżował w nocy – Pomyślała z niesmakiem – Nie wiadomo gdzie się znowu szwendał? Z kim był…

Wzdrygnęła się i westchnęła nad swoją parującą kawą, którą trzymała w ręku i która przyjemnie ją ogrzewała. Rzuciła mu ostatnie spojrzenie i widząc, że Kamil nadal śpi wróciła do swojego pokoju. Siadając na łóżku zamoczyła usta. Kawa była pyszna. Tak, szkoda by było ją na niego wylewać…

– 💚 💚 💚 –

Po południu sama ucięła sobie krótką drzemkę, choć nie było jej tak przyjemnie jak przy Patryku, to jednak wtuliła się w poduszki i spała dobrą godzinę. Obudziło ją dopiero pukanie do pokoju. Trochę jeszcze zaspana wstała i otworzyła drzwi. W progu stał uśmiechnięty Kamil z rękami schowanymi za sobą.

— Mam propozycję… — powiedział i wyciągnął zza pleców jedną rękę, w której trzymał cieplutką i bosko pachnącą pizzę, a potem zaraz wyciągnął drugą rękę z grą Monopoly Pizza.

Przetarła oczy i spojrzała na fanty, którymi chciał ją przekupić. Wzięła je do ręki, a on podał jej wszystko bez wahania. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się.

— Okej… — odparła oddając mu pizzę i grę. — Tylko skoczę do łazienki.

— Obudziłem? — zapytał.

— Tak, ale wybaczam! Już i tak powinnam wstać i coś zjeść! — zawołała z łazienki.

Słuchał jej oparty o ścianę: — To chyba dobrze, że wpadłem na pomysł z pizzą? Też się zdrzemnąłem i zgłodniałem, więc pomyślałem, że może miałabyś ochotę? To dobrze?!

Słysząc go uśmiechnęła się do swojego odbicia w lusterku: — Tak! To dobrze! — odparła.

Ogarnęła włosy i ciuchy, które miała na sobie. Wygodny niebieski dresik, żeby czuć przy sobie Patryka i wyszła z łazienki.

Rozłożyli się w salonie przy kawowym stoliku. Auri była już bardzo głodna więc ze smakiem spróbowała pierwszy kawałek pizzy. Kamil usiadł naprzeciwko jednocześnie jedząc i rozkładając grę. Patrzyła mu na ręce wiedząc, że lubi kantować.

— Jak będziesz oszukiwać, to nie gram, jasne? — Blondynka ostrzegła go.

— Obiecuję, że będę się starał — odpowiedział przewrotnie.

— Kamil! Nie masz się starać, tylko masz nie oszukiwać. To chyba nie wymaga żadnych starań?! — upomniała go.

— Spróbuję! Obiecuję! — powiedział uparcie stojąc przy swoim i zagryzając kawałek pizzy.

Westchnęła przewracając oczami: — Dobrze, staraj się… Ale i tak ja wygram.

Gra się rozpoczęła. I grało im się naprawdę dobrze. Auri przekładała to na zasługę dobrej pizzy, ale też po prostu chyba pierwszy raz tak po prostu poczuła się swobodnie w towarzystwie Kamila.

Było to dość dziwne bo:

Kłócili się – owszem. Kamil oszukiwał – trochę…

Ale:

Był naprawdę miły, uśmiechał się tak trochę inaczej, może bardziej sympatycznie i…

Wygrała – bez najmniejszego problemu.

— No ile masz tych punktów? — zapytała go wiedząc, że na pewno musi mieć więcej po ogólnym podliczeniu.

— 33! — zawołał Kamil walecznie.

— Ha! Ja 45! Wygrałam! — odparła nokautując go.

— Hahahaha! Dobrze, nie myśl, że się nie zrewanżuje! Po za tym dałem ci fory — powiedział i padł na poduszki obok kanapy.

— Akurat! Byłam lepsza i tyle — triumfowała zbierając grę ze stolika. — Może byś mi pomógł?

Kamil podniósł się z poduszek i zaczął z nią składać grę. Potem bez dyskusji posprzątał talerze i karton po pizzy. Poszedł też do kuchni pozmywać.

Ona w tym czasie usadowiła się wygodnie na kanapie sprawdzając wiadomości na telefonie. Patryk napisał:

Różyczko, dojechałem bez przeszkód. Powiedziałem rodzicom o tobie, pokazałem zdjęcia… Są zachwyceni i nie mogą się doczekać, kiedy cię poznają. Mam nadzieje, że się nie gniewasz ☺ Pozdrawiają cię, a ja całuję tak mocno jak jeszcze nigdy! Tęsknię i mam nadzieję, że u ciebie w porządku. P.

Odpisała mu, że w porządku, nie gniewa się i bardzo się cieszy oraz, że oczywiście też tęskni i nie może się doczekać pocałunku.

Gdy podniosła wzrok znad telefonu zobaczyła, że Kamil opiera się o wejście do salonu i wpatruje się w nią.

— Co? — zapytała trochę zarumieniona chowając telefon.

Kamil podszedł do niej i wyciągnął rękę.

— Chodź…

— Co? Gdzie? Nie, Kamil…

To było najdziwniejsze na świecie. Pierwszy raz poczuła, że słowa które cisnęły jej się na usta nie są jej słowami, mówiła to, a jednocześnie tego nie chciała.

Chłopak zachęcił ją jednak ruchem głowy, żeby wzięła go za rękę.

Patrząc mu w oczy zrobiła to. Wstała, a on natychmiast poprowadził do wyjścia.

 Poczekaj! — zatrzymała go. — Nie wiem, czy mogę ci zaufać?

— Nie wiesz, ale ufasz — powiedział otwierając przed nią drzwi i zarzucając na siebie kurtkę. — To jak będzie?

Spojrzała mu w oczy, wciągnęła powietrze i odetchnęła głęboko. Założyła buty, kurtkę, wzięła plecaczek. Wyszli tylko z pokoju, a ona poczuła jakby cały świat stanął nagle przed nią otworem.

1 Komentarz
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
elfowa

Ten dzień zrobił mi dzień 🥰

error: Content is protected !!