Listopad idealnie oddawał nastrój, który zapanował w sercu Auri po próbie pomocy Kamilowi i po tym, w jaki okrutny sposób ją odtrącił. Było mgliście i deszczowo, drzewa stały się smutne i nagie, uginając się pod siłą i ciężarem zimnego wiatru, który je łamał i robił z nimi co chciał. Tak samo złamane było jej serce. Przez jakiś czas próbując sobie wszystko poukładać i zaleczyć wróciła do swojego pokoju, do Jaśminy i Hani. Szybko jednak zdała sobie sprawę, że nie potrafi długo wytrzymać bez Patryka.
Potrzebowała jego wsparcia, czułości, dotyku, pocałunków. Tym razem to jednak on przychodził do niej po zajęciach i spędzali razem czas z jej przyjaciółkami grając wspólnie w gry lub oglądając jakiś serial.
O Kamilu rozmawiali rzadko, właściwie wcale. Za każdym razem gdy go widziała na zajęciach lub między zajęciami czuła w sercu zadrę, wielki żal, ale jednocześnie nie zamierzała też przed nim się chować czy go unikać. Mijała go bez słowa, z dumnie uniesioną głową, starając się w ogóle nie zwracać na niego uwagi lub dawać mu do zrozumienia, że jest jej go żal. W głębi duszy wiedziała, że w ten sposób może myśleć, że mu odpuściła a on wygrał, ale tak nie było. Ona po prostu potrzebowała czasu, co nie znaczyło, że się poddała.
W połowie miesiąca stało się jasne, że Kamil zaczął flirtować z Katy, co postanowiła zostawić bez jakiegokolwiek komentarza i skupić się na pomocy Lucasowi, dla którego w końcu miała czas.
— Chciałabym z nim porozmawiać, ale wydaje mi się, że strasznie mnie unika… — zwierzyła się Patrykowi, gdy siedzieli na stołówce jedząc lunch między zajęciami.
— Kamil? — palnął Patryk zanim zdążył ugryźć się w język. — Przepraszam, przejęzyczyłem się! Mówiłaś o Lucasie, tak, tak… No ja już tak jak ci mówiłem doniosłem rodzicom Sis i dałem jej do zrozumienia, że ma się od niego odczepić.
Auri potrzebowała chwili by dojść do siebie po tym jak wspomniał o Kamilu.
— Tak… Ale wiesz, że chodzi o to, żeby też sam się umiał bronić, gdyby ona… No wiesz, jednak cię nie posłuchała i nie przestraszyła się.
— No wiem, tak, em… — Patryk zastanawiał się jak tu jeszcze raz wspomnieć o Kamilu, tym razem z właściwej strony, bo przecież miał pewien plan. — Różyczko, pamiętasz mówiłem ci…
— Tak, ale to odpada! — ucięła nie dając mu skończyć, bo doskonale wiedziała o kogo mu chodzi
— Okej, to jak chcesz mu jeszcze pomóc?
Wzięła głęboki oddech i spojrzała mu w oczy przez stół: — Myślę, że sam mógłbyś mu pokazać jak ma się bronić, nie potrzebujemy do tego niczyjej pomocy.
— Okej — zgodził się.
— Tak?
— Tak.
Chłopak wyciągnął do niej rękę, a ona ją chwyciła i uścisnęła. Mieli umowę.
– 💙 💙 💙 –
Tak się jednak czasem składa, że los splata ze sobą nieoczekiwane wątki. Tego samego dnia więc, gdy Patryk wrócił do pokoju po spędzonym wieczorze u Auri natknął się na Kamila całującego się z Katy w salonie. Normalnie nie zwróciłby na to uwagi gdyby nie fakt, że obok nich siedział Lucas i wyglądał na mocno skrępowanego.
— Co tu się dzieje? — zapytał wchodząc do pokoju i tym samym przerywając miłosny uścisk kochanków.
— O! Hej Patryk! — odezwał się Kamil i zrzucił z siebie dziewczynę obok na kanapę. — Napijesz się? — zaproponował mu od razu kieliszek wstając i podchodząc do barku.
— Kamil? O co tu chodzi? Co tu robi Lucas? Oszalałeś do reszty?
On jednak słuchał go jednym uchem polewając im drinki: — Masz! — Podał mu kieliszek.
— Nie chcę! I zabieram stąd Lucasa, a ty rób co tam chcesz!
On zatrzymał go jednak łapiąc za ramię: — Poczekaj, chwilę…
— Na co mam niby czekać? Aż zaczniecie tu odprawiać jakieś orgie? — rzucił z niesmakiem.
— No wiesz! — podniosła głos Katy. — Na to, yk… to ja się nie pisałam! — powiedziała czkając i wybuchła śmiechem.
Patryk przyjrzał się jej i stwierdził, że jest wstawiona. Spojrzał na Lucasa. Ten wydawał się trzeźwy, ale mocno spięty.
— Posłuchaj… — zaczął mówić do przyjaciela Kamil zasłaniając mu widok. — Pomyślałem sobie, że najwyższy czas zająć się Lucasem, rozumiesz?
Patryk na to jednak skrzywił się na twarzy: — Że co? — zapytał mając nadzieję, że Kamil nie myśli o tym samym, co on.
Było jednak zupełnie odwrotnie. Kamil właśnie o tym samym pomyślał.
— Pamiętasz jak po halloweenie mówiłeś mi… — Kamil upił łyka z kieliszka. — Jeszcze przed wyjazdem, że musimy mu pomóc bronić się przed Sisowatą, tak? A więc oto możemy zaczynać warsztaty z bycia mężczyzną! — powiedział odsłaniając machnięciem ręki parę siedzącą na kanapie.
— Żartujesz, prawda?
— Nie! Zobacz! — Kamil obrócił Patryka stając za nim i zaczął przedstawienie. — Jest Katunia, zagra nam Sisowatą, blondyna, ale z charakteru się nada i Lucas, którego uwierz mi, że rozdziewiczymy jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki!
Kamil udał, że rzuca na chłopaka zaklęcie, a Katy ponownie parsknęła śmiechem. Tylko Lucas siedział jak na szpilkach i uśmiechał się nerwowo.
— Nie, nie, nie… — Patryk zaczął kręcić zdecydowanie głową i podszedł do skrępowanego chłopaka. — Zmusili cię, żebyś tu przyszedł? — zapytał nachylając się nad nim.
— Co? Co! Co zmusili?! — oburzył się Kamil łapiąc i odsuwając go od Lucasa. — Przecież to był twój pomysł Patryk! Mieliśmy mu pomóc, niech wie jak się bronić! A ja mu to zaraz pokażę!
— Nie Kamil! Słyszysz! — Patryk złapał przyjaciela za koszulkę i przycisnął agresywnie do ściany. Kipiał ze złości. — Nie pokażesz mu, rozumiesz?
— A to niby dlaczego?! — Kamil odepchnął go od siebie. — Niby dlaczego? Lucas sam tego chce! Prawda? Lucasek? Powiedz mu!
Brunet podszedł do Lucasa i usiadł przy nim obejmując go wspierająco za ramię.
— Ja… Ja… miałem… To znaczy, yyy… — Lucas zaczął się jąkać.
— No dalej! Śmiało! — zachęcał go Kamil.
Patryk już miał podejść i wyrwać go z jego objęcia, kiedy Lucas w końcu wyraził się jasno i zrozumiale.
— Auri mówiła, że mi pomoże…
— A… Ojej… A no widzisz… Nie ma jej tu… — Kamil wszedł w rolę złego charakteru okazującego czułość swojej ofierze. — Widocznie nie zależy jej tak bardzo na tobie.
— To nieprawda, Lucas! Kamil! Przestań! — zainterweniował Patryk i posłał mu wściekłe spojrzenie.
Kamil podniósł na niego wzrok: — Tak? No to gdzie niby jest panna dobre serduszko dla wszystkich? — zapytał drwiąco. Obok niego wstawiona Katy co jakiś czas parskała śmiechem.
— Dobrze wiesz, że nie chce tu przychodzić ze względu na ciebie! Po tym co zrobiłeś… — W blondynie zaczęło wyraźnie się gotować.
— Tak? — Kamil zostawił Lucasa i stanął odważnie przed Patrykiem twarzą w twarz. — To może przyjdzie tu ze względu na niego, co? Jak myślisz? Jest na to jakaś szansa?
Patryk zrobił zaskoczoną minę. Nie do końca rozumiał, o co mu tak naprawdę chodziło: — W co ty pogrywasz, co? — zapytał przeszywając przyjaciela wzrokiem.
Kamil wzruszył ramionami i wrócił do Lucasa rozsiadając się luzacko na kanapie: — Powiedz jej, że jesteśmy gotowi i czekamy!
— Jes! — bąknęła Katy. — Gotowi! Ale na co?
— Nie ma mowy! — przeciwstawił się temu Patryk. — Lucas….
— On chce, żeby przyszła tu Auri, prawda Lucas? — przerwał mu Kamil i ponownie zwrócił się do chłopaka obejmując go.
— Ja… — zaczął niepewnie Lucas. Stróżki potu pojawiły mu się na czole.
— Prawda? — nalegał Kamil.
— Przestań na niego naciskać! — krzyknął Patryk.
Kamil tylko jeszcze mocniej przycisnął do siebie Lucasa.
— Tak, chyba tak… Chcę, żeby przyszła… — wydusił w końcu z siebie Lucas.
— No proszę, no to jak będzie? Patryk? — Wzrok Kamila nie dawał wyboru.
Blondyn złapał się za głowę i wyszedł z pokoju. W korytarzu wyciągnął telefon.
– 💙 💙 💙 –
Auri początkowo wahała się, ale w końcu zrozumiała, że nie ma wyboru. Musi tam iść i pomóc Lucasowi. Zdenerwowała się strasznie, gdy Patryk do niej zadzwonił i o wszystkim jej powiedział. Ponowne starcie z Kamilem nie było tym czego chciała, ale skoro nie dawał jej wyboru musiała stawić mu czoła.
Patryk czekał na nią przed drzwiami. Jak tylko ją zobaczył uścisnął mocno i pocałował.
— Przepraszam cię, Różyczko, nie mam pojęcia o co mu chodzi, ale uwziął się na Lucasa jak nie wiem, co…
— W porządku, Patryk… Poradzę sobie, po prostu go stąd zabiorę i tyle… — odparła próbując ukryć swoje zdenerwowanie.
— Okej, ale uważaj… Nie mam pojęcia z czym jeszcze Kamil może wyskoczyć — ostrzegł ją.
— Wiem, ja też… — odparła biorąc głęboki wdech i nacisnęła klamkę wchodząc do środka.
Widok, który zastała nie przestraszył jej tak bardzo jak myślała. Normalna scena: Kamil i dziewczyna, tylko Lucasa trzeba było zabrać.
— Chodź Lucas, idziemy… — powiedziała niewzruszona.
Lucas drgnął chcąc wstać, ale Kamil zasłonił mu drogę ręką.
— Chwila, moment… — powiedział Kamil podchodząc do niej i Patryka. — Chyba nie tak się umawialiśmy, co?
— Ja się z tobą w ogóle nie umawiałam! — krzyknęła Auri.
— Patryk? — Kamil zwrócił się do przyjaciela.
— Jak widzisz plany się zmieniły — odpowiedział mu blondyn. — Auri chce zabrać stąd Lucasa, bo nie potrzebujemy już twojej pomocy. Proszę, zrozum i skończmy ten cyrk…
—A więc to tak, to ja już nie jestem częścią planu? A to niby dlaczego? — zapytał Kamil ironicznie i przeszył Auri wzrokiem.
— Dobrze wiesz dlaczego — odpowiedział mu Patryk.
— Dobra, stary! Ale nie ciebie pytam! Pytam jej! — żachnął się Kamil i jeszcze mocniej wbił wzrok w dziewczynę.
Auri patrzyła mu prosto w oczy czując, że cokolwiek teraz powie może zranić go do żywego. Zamierzała to wykorzystać. Czuła, że ma szanse dopiec mu jak nigdy w życiu. A on sam wyglądał tak jakby tylko na to czekał.
— Bo jesteś okropną, seksistowską świnią, która wcale nie zamierza mu pomóc, tylko chce mieć niezły ubaw! — wygarnęła mu.
— O wow… No naprawdę jestem pod wrażeniem… — Z szerokim uśmiechem Kamil zadrwił z tego, co powiedziała.
— Kamil! — Patryk szturchnął go, żeby uważał na ton.
— No, co? Naprawdę Patryk nie musisz się nią tak cały czas przejmować. Jestem pewien, że ma mi jeszcze coś ciekawego do powiedzenia — powiedział brunet wyzywająco zerkając na Auri.
Ona uśmiechnęła się do niego fałszywie: — Tak, wiesz, powiem ci coś jeszcze… Żal mi cię, naprawdę mi żal i wiesz dlaczego? Bo udajesz kogoś kim nie jesteś.
Kamil prychnął kręcąc głową.
— Tak! — Nie dała się zniechęcić. Poczuła w sobie siłę. — I wiesz, że mam rację, kryjesz się za jakąś dziwną niezrozumiałą dla mnie maską, a w rzeczywistości jesteś samotnym, rozdrażnionym i przerażonym rzeczywistością chłopcem, który nie potrafi poprosić o pomoc! Jak ktoś taki może pomagać innym, skoro nie potrafi pomóc sam sobie!?
Po jej słowach nagle zapadła pełna napięcia cisza.
Kamil patrzył na nią mrużąc oczy, ona czuła się z kolei panią sytuacji.
— Wow! To było dobre, przyznaję! — Kamil zaczął jej w końcu bić brawo odwracając się i odchodząc. — Naprawdę jestem pod wrażeniem!
— Jeee!!!! — przyłączyła się do niego Katy i zaczęła klaskać, choć wyraźnie nie miała pojęcia, o co chodziło.
Auri wykorzystując moment, że zszedł jej z drogi podeszła do Lucasa: — Chodź Lucas, idziemy — powiedziała wyciągając do niego rękę.
On chwycił jej dłoń i wstał podążając za nią.
W pewnym momencie Kamil ponownie zagrodził jej drogę.
— Kamil! — Patryk od razu do niego przystąpił. — Przestań już, daj spokój, po prostu to skończ!
— Ale o co ci chodzi? Chwila moment, dobra? Ona mogła powiedzieć, to co myślała, To ja mogę ją uświadomić jak bardzo się myli! Okej?
— Co? Naprawdę coś ci dziś odbiło! — Szturchnął go Patryk odpychając od siebie.
— Nie, Patryk… To tobie odbiło! — Oddał mu z większą siłą, aż blondyn się zachwiał.
— Patryk! — przestraszyła się Auri trzymając kurczowo Lucasa.
— W porządku, nic mi nie jest…
— Oczywiście, że nie! Oprócz tego, że dajesz się jej manipulować i latasz za nią jak za jakąś sarną, to nic ci nie jest! — rzucił tym razem z wyraźną złością Kamil.
— Kurdę, stary? Co ty mówisz? Jesteś zazdrosny, czy co? — Patryk złapał go za ramię i przyciągnął do siebie patrząc prosto w oczy.
Auri patrzyła na nich czując, że bierze udział w czymś, czego nie mogła zrozumieć, a to dlatego, że nie rozumiała Kamila. I w tym właśnie był problem…
— Zazdrosny? Niby o co? (Kamil)
— No właśnie, może mi powiesz? (Patryk)
— Przepraszam, ale…. — odezwała się nagle Katy wstając chwiejnie z kanapy i zakrywając sobie usta ręką. — Zaraz zwymiotuję…. — zawołała i rzuciła się biegiem w stronę łazienki. Po chwili słychać było jak okropnie wymiotuje.
— Gratuluję — skomentował to krótko Patryk nie spuszczają z niego wzroku.
Kamil wzruszył ramionami odwracając się i dając mu do zrozumienia, że ma Katy i wszystko inne gdzieś.
— Patryk, my idziemy z Lucasem — odezwała się Auri starając się wytrzymać obrzydzenie, które nią wstrząsnęło przez Katy.
— Dobrze, Różyczko, idźcie, ja… zostanę… Muszę porozmawiać z Kamilem, okej? — odpowiedział porozumiewawczo.
Posłała mu wspierający uśmiech i wyszła z Lucasem.
Ponieważ było już późno Auri postanowiła odprowadzić go do pokoju i umówić się z nim na jakiś inny dzień. Kazała mu też obiecać, że będzie się od Kamila trzymał z daleka i nie da się więcej zaciągnąć do jego pokoju ani wciągnąć w żadne swoje gierki.
Lucas był kompletnie zawstydzony i zażenowany, dlatego w danej chwili mógł jej obiecać dosłownie wszystko. Spokojna więc o niego wróciła do swojego pokoju.
Jaśmina i Hania poszły już spać. Napisała więc do Patryka, żeby dał jej znać, jak mu poszło i też się położyła, ale po kilku godzinach, które spędziła sama w łóżku próbując zasnąć i nie mogąc się ułożyć, gdyż dręczyły ją myśli, bo nie dostawała od niego odpowiedzi postanowiła późno w nocy wrócić do jego pokoju.
Naciągnęła na siebie szlafrok i mając nadzieję, że nikt jej nie zauważy przebiegła po piętrach i korytarzach prosto do ich drzwi. Nie pukała, nie zastanawiała się, wiedziała, że są otwarte.
Weszła po cichu mając nadzieję, że zaraz natknie się gdzieś na Patryka, któremu napisała zresztą, że do niego idzie. W salonie wciąż paliło się światło, ale nie słyszała żadnych głosów. Postanowiła tam nie zaglądać i szybko przemknąć do pokoju swojego chłopaka.
Wtedy jednak usłyszała dobiegający z salonu dźwięk jakby tłukącego się szkła. Ostrożnie cofnęła się i zajrzała tam. Zaskoczona zobaczyła, że obaj dalej tam byli.
Kamil i Patryk.
Patryk i Kamil.
Stali razem, objęci, a jeden przytrzymywał drugiego. Choć to Kamil zbił kieliszek i właśnie osunął się na kolana zanosząc się wzdrygającym nim płaczem.
Patryk klęknął przy nim mocno go obejmując. Wtedy ją też zauważył. Stała w miejscu nie mogąc się ruszyć. Patrzyła na nich ze ściśniętym sercem. Nie wiedziała czy ma podejść czy się cofnąć wewnętrznie czując, że od tej decyzji może wiele zależeć.
Zanim jednak zdążyła zdecydować Kamil ogarnął się, wstał, przetarł oczy i odwrócił się.
Spojrzał na nią. Ale tym razem to on miał oczy szkliste od łez. Mimo wszystko, gdy ją zobaczył to i tak się uśmiechnął. Nie wiedząc, jak miałaby na to zareagować odwróciła się do niego plecami.
— Nie do wiary, wiesz… Po prostu nie do wiary, naprawdę… — powiedział Kamil podchodząc do niej.
— Kamil… — odezwał się za jego plecami cicho Patryk. — Co robisz? Proszę cię…
— W porządku, Patryk, w porządku… — powiedział spokojnym głosem. — Dziękuję za twoje wsparcie, chciałabym teraz podziękować także i jej…
Auri zadrżała, gdy poczuła jak ją z tyłu obejmuje, a jego ręce oplatają jej ramiona.
— Dziękuję i przepraszam księżniczko… — szepnął całując ją w policzek. Poczuła wilgoć, którą zostawił na jej skórze i jeszcze coś dziwnego, co zaczęło dziać się w całym jej ciele. — Ale nie możesz mi pomóc… — dodał z jakąś dziwną brutalną łagodnością w głosie i z wolna ją puścił.
Gdy poczuła nagłą pustkę po tym jak opuściło ją ciepło jego ramion coś nagle zbuntowało się w niej całej przed jego odejściem. Więc pomimo, że wciąż była na niego zła, i pomimo, że cuchnęło od niego alkoholem i wolała nie wyobrażać sobie z kim jeszcze się dziś obściskiwał to pragnęła ze wszystkich sił przyciągnąć go z powrotem do siebie.
— Kamil… — odezwała się zatrzymując go i zdecydowanym ruchem obejmując go za szyję. Po czym przylgnęła do niego z niewyobrażalną czułością. — Wiem, że nie mogę, ale chciałabym… — rzekła po chwili odchylając się i puszczając go. — Naprawdę bym chciała…
On uśmiechnął się do niej i zanim odszedł szepnął jej na ucho coś tak cicho, żeby tylko ona mogła go usłyszeć: — Teraz nie, ale kiedyś… kiedyś może coś z tego będzie…
– 💙💙💙 –
I choć całą noc przytulała się do Patryka, czując się cudownie w jego ramionach, to nie mogła przestać myśleć o tym kiedyś z Kamilem.
Pięknie 🩷