Przeczucie
Przeczucie

Przeczucie

Eyelow, 2018

Jechał autostradą przed siebie. Z zawrotną prędkością. Drżał, dygotał, wręcz cały się trząsł. Zaciskając ręce na kierownicy zerknął w górne lusterko, gdzie dostrzegł swoje zaczerwienione spojrzenie i spuchniętą z rozpaczy twarz. Nie mógł tego znieść. Jeszcze mocniej nacisnął na pedał. Było mu wszystko jedno dokąd jedzie. Wiedział, że już nie wróci. Nigdy. Już nic nigdy nie będzie jak wtedy, kiedy ją kochał.

Czy przestał ją kochać?

Przed oczami pojawiła mu się jej postać. Piękna, uśmiechnięta, zniewalająca… I tak szybko rozmyta przez potok łez, które bez ustanku cisnęły mu się do oczu, które ściskały jego gardło, rozrywały dech, hamowały bicie serca. Wstrząsnęły nim konwulsje niczym nie do opanowania.

Wtedy zaświecił się jego telefon leżący na pustym siedzeniu obok. Światło przykuło na chwilę jego uwagę i zrozpaczony wziął do ręki telefon z trudem odczytując wiadomość:

Gdzie jesteś? Martwię się o ciebie…

Wypuścił telefon z dłoni. Szarpnął mocniej kierownicą i po chwili stracił nad nią panowanie. Stracił wszystko.

Ale czy kiedykolwiek cokolwiek miał?

— Patryk!!!!!! -— Jej krzyk.

Miał ją.

Błękitne oczy Patryka otworzyły się gwałtownie, a serce waliło w piersi jak oszalałe. Uniósł się, siadając na łóżku i łapiąc się za głowę.

— Co za koszmar… — mruknął do siebie roztrzepując sobie jeszcze bardziej już i tak potargane blond włosy na głowie.

— Hej, wstałeś lowelasie?

Do jego pokoju w domu rodzinnym wszedł Kamil i usiadł przy nim na łóżku. Miał na sobie jedynie czarne spodnie z paskiem, a w ręku trzymał szklankę wody.

— Chcesz? Coś jęczałeś przez sen… — powiedział i zaproponował mu picie.

Patryk skorzystał z łyka wody: — Miałem jakiś durny koszmar… — wyznał przyjacielowi.

— Ta? — zaciekawił się Kamil. — A co ci się śniło? Wiesz, że sny na nowy rok mogą być prorocze?

— To lepiej, żeby ten nie był… Mówiłem ci, że to był koszmar… — Patryk oddał mu szklankę i odetchnął głęboko wstając z łóżka.

— Pewnie dlatego, że spaliśmy ze sobą… — zażartował brunet patrząc jak Patryk zdejmuje koszulkę i idzie do swojej łazienki.

— Ta, to pewnie dlatego — przyznał blondyn nakładając sobie pastę na szczoteczkę przy otwartych drzwiach i zaczynając myć zęby.

— Nie pamiętam kiedy ostatnio wylądowaliśmy razem w łóżku? A ty? — Kamil przeszedł obok niego i bez skrępowania zaczął rozpinać spodnie, żeby skorzystać z toalety.

Patryk ze szczoteczką w buzi posłał mu wymowne spojrzenie szybko odwracając wzrok, żeby nie musieć patrzeć jak załatwia swoje sprawy.

— Jakby się tak zastanowić to my chyba nigdy nie… Kurdę, stary, to chyba był nasz pierwszy RAZ! — zawołał Kamil z szerokim uśmiechem odwracając się bokiem do przyjaciela.

Patryk wypluł pastę i spojrzał na niego z politowaniem: — I co jeszcze? Kamil, weź z łaski swojej kończ i wyjdź, bo chciałbym się wykąpać….

— No co ty! Po wspólnej nocy nie musisz się już przy mnie krępować, ściągaj gatki i wskakuj do tej swojej wanienki! — odparł Kamil zapinając pasek na spodniach i spuszczając wodę. — Mogę nawet zrobić ci pianki jeśli chcesz?

Przyjaciele stanęli przed sobą.

— Serio? — zapytał Patryk.

— Serio.

— Tak jak ty się przed chwilą nie krępowałeś?

— Bardzo mi się chciało, no wiesz… — odpowiedział Kamil szarmancko się uśmiechając.

— Weź…. — Patryk szturchnął go w ramię, po czym oboje zaczęli się śmiać aż w końcu udało mu się wypchać Kamila z łazienki zamykając się.

Uśmiechnięty od ucha do ucha Kamil zacierając ręce rzucił się bezceremonialnie na łóżko szukając w kieszeni spodni swojego telefonu, żeby w coś pograć. Tymczasem jednak zanim zdążył go znaleźć, usłyszał telefon Patryka, który zaczął dzwonić pod kołdrą. Bardzo szybko miał go już w swoich rękach. Z cwanym uśmiechem odebrał połączenie.

— Paprocki phone, w czym mogę pomóc?

— Em… Patryk? — odezwał się niepewny i słodki głos po drugiej stronie.

— Nie, strzelaj dalej…

— Kamil… — westchnęła w słuchawce Auri. — Dlaczego odebrałeś telefon Patryka? Gdzie on jest?

— A może jakieś cześć? Miło cię słyszeć? Tęskniłam? — Kamil zaczął udawać obrażonego choć uśmiech nie schodził mu z twarzy.

Jednak milczenie dziewczyny było aż nazbyt wymowne.

— Hej, no co jest? Nie cieszysz się, że mnie słyszysz, mała? — zapytał jej ponownie.

— Ja… Ojej, no weź Kamil, dzwonię do Patryka, czy możesz oddać mu telefon? — zapytała grzecznie po drugiej stronie.

— Nie mogę, pucuje się w łazience — odparł krótko. — A może chociaż jakieś najlepszego na Nowy Rok, co? — Kamil nie dawał dalej za wygraną.

Usłyszał ponowne westchnięcie. Brzmiało obiecująco.

— Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, Kamil… — Auri odezwała się w końcu swoim normalnym acz jak zawsze urzekającym głosem.

— I dla ciebie również wszystkiego najlepszego. — Kamila uśmiech stał się jeszcze szerszy, a głos głębszy. — Wiesz mam takie przeczucie, że to będzie wyjątkowo udany dla nas rok…

— Tak? A dlaczego? — zapytała zaintrygowana.

Kamil poprawił się na łóżku zakładając jedną rękę za głowę i rozpoczął swój spektakl.

— Co masz teraz na sobie? — palnął jakby nigdy nic.

— Słucham?

— Jesteś w piżamce? Czy już się ubrałaś? A może siedzisz w szlafroczku po kąpieli? Jest już jedenasta więc stawiam na szlafrok zważywszy na to, że wczoraj był sylwester…

— Wiesz, że ja cię w ogóle nie rozumiem? Zdajesz sobie z tego sprawę? O czym ty w ogóle teraz do mnie mówisz? — odparła Auri lekko podenerwowanym głosem i daleko od Kamila poprawiła na sobie różowy szlafroczek przy odsłoniętym dekolcie.

— Hm… —  Tym razem to on westchnął jej do słuchawki. — Tak się po prostu zastanawiam… — wyznał.

— Nad czym? Nad tym, w co jestem ubrana? — zapytała z ironią i pewnym lękiem.

— Między innymi… — odpowiedział intrygująco.

— Dlaczego?

— Mówiłem ci, że to będzie dla nas wyjątkowy rok przecież…

— Ale, co to ma do tego? — zapytała kompletnie zdezorientowana.

— Nie wiem, przekonamy się — odpowiedział, a Auri wydawało się, że zobaczyła jak się uśmiechnął.

— Czy mogę już porozmawiać z Patrykiem? — zapytała próbując przerwać tę dziwną wymianę zdań.

— Irytuję cię? — zapytał przekornie.

— A jak myślisz? Czy Patryk już wyszedł z łazienki? — Auri dalej próbowała wrócić do tematu właściwego.

— Myślę, że jeszcze tam posiedzi, słoneczko… Spędziliśmy razem noc więc musi się wypucować…

— A… no tak… Dobrze się bawiliście? — zapytała z większym zaciekawieniem.

Kamil roześmiał się rozbawiony: — Bywało lepiej jak to się mówi, ale tak… Tak, było dość fajnie, szkoda, że cię zabrakło… — powiedział wydając się być szczerym.

Będąca po drugiej stronie i daleko od niego Auri nie rozumiała czemu się zaśmiał, ale poczuła, że to co powiedział jest miłe i delikatne ciepło zalało jej serce. Uśmiechnęła się nie wiedząc jednak, co mówić dalej.

— Wszystko w porządku? — zapytał Kamil zastanawiając się czemu się nie odzywa.

— Tak, okej… Po prostu chciałabym już usłyszeć Patryka…

— Auć! — Kamil udał, że go to zabolało. — Aż tak mi kiepsko idzie zabawianie cię rozmową? — zapytał.

— Wiesz, że nie o to chodzi, Kamil… Bardzo… em „miło” mi się z tobą rozmawia, ale… — Urwała mając nadzieję, że ją zrozumie.

— Ale chciałabyś już usłyszeć „jego” głos… — dokończył za nią z takim samym akcentem.

— Chyba cię to nie dziwi?

— Nie… No może trochę, wiesz wszystkie laski zawsze mówiły, że mam niezwykle pociągający głos przez telefon.

Auri na początku to trochę zszokowało, ale zaraz odparła ciętym głosem: — Ja nie jestem jedną z twoich lasek, Kamil.

Chłopak przełknął ślinę i po raz pierwszy przestał się tak bardzo uśmiechać: — Nie, nie jesteś… — przyznał. — Ale to nie znaczy, że nie mogę ci się podobać, prawda?

Tym razem to ją coś ścisnęło w gardle. Co to w ogóle było za pytanie?

— Kamil, nie rozumiem o co pytasz… Wiesz, co wydaje mi się, że chyba jeszcze nie wytrzeźwiałeś po sylwestrze…

Kamil uśmiechnął się do słuchawki drugą ręką drapiąc się po klatce piersiowej i brzuchu.

— To było proste pytanie, mała — powiedział. — No ale jak chcesz… Przyznam, że trochę wypiłem, ale to nic w porównaniem z Patrykiem. Paprocki wypił tyle szampana, że potem stękał i jęczał w nocy, mówię ci, nie szło przy nim spać… — zaczął koloryzować.

Auri zaniepokoiła i zaciekawiła się jednocześnie: — Coś się stało? Kamil, czy Patryk na pewno jest w łazience? Czy coś przede mną ukrywasz?

Ten przewrócił oczami. Ach, jakie to było rozczulające – Pomyślał przewrotnie.

— Mówię jak było, babe… Mieliśmy z Patryczkiem ciężką noc po szampańskiej zabawie…

Auri wzięła głęboki wdech: — Czy to ma coś wspólnego z Sis? — zapytała w końcu bezpośrednio. — Powiedz mi, Kamil! Gdzie jest Patryk? Czy Sis była na sylwestrze? Czy coś mu zrobiła?

— Jej! Ile pytań na raz! Przyhamuj maleńka!

— Kamil! — krzyknęła zdecydowanie stawiając go do pionu. — Masz mi natomiast powiedzieć, co się stało! — zażądała.

— Nic się nie stało. — Kamil spokojnie przewrócił się na prawy bok z telefonem przy uchu. — Nie masz o co się martwić, Patryk olał Sisowatą, choć trochę się przystawiała, ale twój książę nie zapomniał o swojej księżniczce, zapewniam cię…

Dziewczyna trochę się uspokoiła, ale wciąż czuła się rozdrażniona.

— No widzisz, jedyne czym możesz się martwić to tymi jękami w nocy, które miał, ale podobno śniły mu się jakieś koszmary, więc zakładam, że to jednorazowy efekt alkoholowy….

— Jakie koszmary? — zapytała zmartwiona.

— Nie wiem, nie powiedział, ale wydawał się strasznie przejęty, no i te jęki… Dobrze, że to z tobą zazwyczaj sypia, a nie ze mną… — dodał uśmiechając się pod nosem.

— Patryk nigdy nie jęczy w nocy ani nie chrapie — dodała szeptem.

W tym momencie Patryk właśnie wyszedł z łazienki z owiniętym na biodrach ręcznikiem i podszedł do swojej szafy szukając czegoś do ubrania.

Kamil uśmiechając się z telefonem przy uchu wodził za nim wzrokiem.

— To pewnie miał tak tylko ze mną… — powiedział, a wtedy Patryk spojrzał się na niego i po chwili poznał w jego ręku swój telefon.

— To mój telefon… Z kim rozmawiasz? —zapytał wciągając szybko na siebie spodnie i podchodząc do niego.

— Dlaczego w ogóle ze sobą spaliście? Czy ja powinnam o czymś wiedzieć? — zapytała Kamila po drugiej stronie nieco zażenowanym głosem Auri.

Kamil mierzył się właśnie na spojrzenia z Patrykiem i ostatnie co zdążył jej powiedzieć zanim ten wyrwał mu telefon było to, że w końcu impreza była właściwie słaba…

— Różyczko, to ty? — Głos Patryka rozbrzmiał nagle w uchu Auri jak łagodna wyzwalająca nuta.

— Patryk… Tak, to ja… — odezwała się i westchnęła z ulgą.

— Wszystko okej? — zapytał zerkając na zadowolonego przyjaciela leżącego z rękami za głową na łóżku.

— Tak, okej, zadzwoniłam… Trochę nie spodziewałam się, że Kamil odbierze, ale okej… Wszystko w porządku. Powiedz mi, jak ty się czujesz, podobno miałeś jakiś koszmar w nocy… Kamil mi powiedział…

Patryk próbując powstrzymać westchnięcie usiadł na łóżku plecami do Kamila. Przez chwilę znowu widział swoje zrozpaczone odbicie w lusterku samochodu, a jego ciało zalała fala niepokoju.

— Dobrze… — skłamał nie rozumiejąc dlaczego tak zareagował. Nie chciał przejmować się jakimś głupim snem.

— Na pewno? Podobno jęczałeś w nocy? — Jej głos przepełniała troska.

W tym momencie Kamil wstał z łóżka, a Patryk patrzył za nim jak wyjmuje sobie z szafy jedną z jego białych koszulek i wciąga na siebie.

— Idę na dół, śniadanko pewnie już czeka, nie miziajcie się zbyt długo… — rzucił jeszcze za siebie z uśmiechem do przyjaciela zanim wyszedł.

Patryk podszedł i zamknął za nim drzwi. Nie chciał, żeby Auri martwiła się jakimś głupim koszmarem więc szybko zaczął uspokajać zarówno siebie jak i ją.

— Kamil na pewno przesadził, wiesz jak to on… Dodaje barwy do wszystkiego… — westchnął siadając z powrotem na łóżku i opierając ręce łokciami o kolana przytulił się do telefonu.

— No tak… Możliwe… — przyznała, a jej głos znowu brzmiał słodko i kusząco.

Patryk uśmiechnął się pocierając ręką usta: — Tęsknię za tobą… — wyznał.

— Ja też… Chciałabym być teraz z tobą… — odparła wciąż nieco przejęta. — Czyli wszystko w porządku, tak? Czy może Sis… Czy ona cię zaczepiała? Podobno dużo piłeś? — zapytała nie mogąc ukryć tego, że ją to jednak nurtowało.

Chłopak ponownie westchnął zastanawiając się ile jej Kamil zdążył powiedzieć.

— Wiesz jak to ona… Przyszła, kręciła się, szukała zaczepki, spławiłem ją… — Urwał z lekkim wahaniem.

— Tak? — Auri czuła jakby chciał jej jeszcze coś powiedzieć.

— Tak… I wcale dużo nie piłem, Różyczko… Przecież mnie znasz… To Kamil cały czas chodził ze szklanką i szukał dolewki szampana. Jak zwykle wszystko ci pokręcił, prawda?

— Pewnie tak… — przyznała i uśmiechnęła się do siebie.

— Och, tak bardzo bym chciał, żebyś tu ze mną teraz była — wyznał Patryk do telefonu kładąc się do tyłu na łóżko.

— Ja też… Patryk… Czyli wszystko w porządku? Czy może chciałbyś mi powiedzieć, co ci się śniło?

— Różyczko, to nie było nic ważnego, wiesz jakie sny mogą być pokręcone… — powiedział, ale sam znowu się nieco spiął na wspomnienie swojego koszmaru, który był tak realny, że wciąż czuł po nim gule w gardle.

— No tak… — Auri dała w końcu za wygraną. Rozumiała go, sama czasem miewała takie sny, o których nie chciała nikomu mówić. — Rozumiem Patryk, po prostu chciałabym cię przytulić, spojrzeć ci w oczy, pocałować cię…

— Różyczko, nawet nie wiesz jakie rzeczy ja chciałbym teraz z tobą robić… — wyznał, a jego klatka piersiowa uniosła się w głębokim westchnięciu.

Po drugiej stronie telefonu Auri zarumieniła się czując narastające trzepotanie skrzydełek motyli w brzuchu.

— Powiedz mi… — poprosiła — tęsknię za tobą…

Patryk uśmiechnął się, a ona to usłyszała. Po chwili napiętej ciszy usłyszała również jego pełen subtelności i namiętności głos.

— Po pierwsze rozebrał bym cię, ściągając z ciebie sukienkę…

— Szlafroczek… Mam na sobie szlafroczek… — poprawiła go mimo wszystko trochę zawstydzona.

Zaskoczyło to go trochę, ale zaraz z powrotem wczuł się w rolę z jeszcze większą namiętnością.

— No więc zsunął bym z ciebie szlafroczek Różyczko całując twoją szyję i dotykając rękami twojej tali przysunął bym się tak blisko, że moja klatka piersiowa ocierałaby się o twoje cudowne piersi…

— Patryk… — Poczuła jak zalewa ją dreszcz podniecenia na jej łóżku w jej różowym pokoju. Zaczynało jej się robić gorąco.

— Potem całował bym cię nieprzerwanie kładąc nas na mięciutkiej pościeli i kochał się z tobą, kochał długo i namiętnie, chłonąc każdy twój oddech i każdy dreszcz naszej rozkoszy…

— Przyjedź do mnie, Patryk…

— Już jadę.

Gdy wybiegał z domu wkładając po omacku buty i chwytając w pośpiechu kluczyki od samochodu, zapominając o kurtce i ignorując wszelkie nawoływania Kamila miał tylko jeden cel. Znaleźć się przy niej jak najszybciej. Choćby musiał przeskakiwać furtkę, wspinać się po drzewie i wchodzić przez okno niczym kochanek. Wiedział, że musi to zrobić. Czuł, że musi.

Nie wiedział tylko dlaczego w samochodzie zaczął nagle płakać. Czy to ze wzruszenia i z radości, że zaraz ją zobaczy i weźmie w ramiona by kochać się z nią tak namiętnie jak jeszcze nigdy w życiu? Czy po prostu wiedział, bo nagle wróciło do niego to okropne przeczucie ze snu, że będzie to ich pierwszy i ostatni raz w różowym pokoju.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
error: Content is protected !!