Nowe możliwości
Nowe możliwości

Nowe możliwości

Na zajęciach z piosenki Auri poznała nowego kolegę Sama, który wydał jej się bardzo miły i sympatyczny. Oprócz niego, jej, Jaśminy i Hani chodziła jeszcze tylko Geozja. Byli więc bardzo małą grupą i Aurora czuła, że nie ma gdzie ukryć swoich myśli i uczuć. Miała wrażenie, że wszystko po niej widać, że wszyscy już wszystko wiedzą. A obecność Geozji, która co chwile się na nią patrzyła, tym bardziej ją w tym utwierdzała.

Prowadzącą zajęcia była Pani profesor, która na szczęście wydawała się być uprzejma i profesjonalna. Mówiła, że będą się głównie uczyć o pisaniu piosenki, aby na koniec semestru potrafili napisać własną. Co nawet podobało by się Auri, gdyby nie to, że myślami była kompletnie gdzie indziej.

Bo choć chciała to nie mogła przestać myśleć o tym, co zrobił i powiedział Patryk.

— Hej, zamyśliłaś się — wyrwał ją nagle z osłupienia Sam, a ona spostrzegła, że bezsensownie zamazuje kartkę przeznaczoną na notatki.

— Em, tak… Chyba tak… — przyznała próbując się do niego przyjaźnie uśmiechnąć.

Jaśmina zerkała na nich z ukosa uśmiechając się pod nosem.

— Profesorka pytała czy ktoś już kiedyś napisał coś swojego, słyszałaś? — zapytał się Sam.

— Nie… Nie, chyba mi umknęło… — odparła szczerze Auri.

— A, a to pisałaś coś?

— Nie… No, może tylko w pamiętniku, ale to się raczej nie liczy, nie?

— Kochani, czy ja wam przeszkadzam? — zwróciła im nagle uwagę wykładowczyni. — Proszę się skupić na wyświetlanych slajdach, dobrze?

— Tak, przepraszamy — odparła Auri pokornie.

— To ja ją zagadałem, przepraszam! — przyznał się otwarcie Sam podnosząc rękę.

— Wow Auri! — pisnęła Jaśmina. — Jaki men, nie?

— No miłe… — przyznała Auri cicho i uśmiechnęła się do niej.

— Proszę już o ciszę. — Profesorka ponownie zwróciła im uwagę.

Zanim jednak dziewczyny zdążyły jakkolwiek zareagować po sali rozległ się donośny głos Geozji.

— CISZAAAAA!!!!!!! — wrzasnęła z końca sali, gdzie samotnie siedziała. Na jej głos wszyscy jednocześnie podskoczyli na swoich miejscach. Hania wręcz jęknęła jakby się miała zaraz rozpłakać.

— Proszę Panią proszę się zachowywać! — zwróciła jej natychmiast uwagę wykładowczyni wyglądając na wyjątkowo oburzoną jej zachowaniem. — Tutaj ja jestem od zwracania uwagi! — zakomunikowała stanowczo.

— No… Jasne… To trzeba zwracać, a nie się pieścić z nimi… — odburknęła pod nosem Geozja, a jej wzrok padł ponownie na Aurorę, która jak wszyscy pozostali patrzyła się na nią. Gdy tylko jednak te całkowicie czarne oczy na nią spojrzały przestraszona odwróciła wzrok. Sama nie rozumiała dlaczego. Dlaczego nagle zaczęła się jej bać?

Znała Geozję wcześniej, wiedziała, że ma dziwne zachowania, ale jakoś nigdy nie przejmowała się nią zbytnio. Jak wszyscy raczej od niej stroniła. Dlaczego więc teraz nagle poczuła ten dziwny strach? Jakby ta dziwna dziewczyna wiedziała o wszystkim, o czym myślała… Ale to przecież niemożliwe, prawda?

– 🩵🩵🩵 –

Samira nie rozumiała, jak to możliwe?

Ona w parze z nim!

Nie tak miało być! Dlaczego nie z Pawłem? Dlaczego z nim?

— Ba… Ba… rtek… — Chłopak, z którym została dobrana w parę przez prowadzącą zajęcia z tańca starał się jej przedstawić.

— Samira! — odparła z wyższością niechętnie podając mu rękę, gdy musieli stanąć obok siebie. Nie mogła uwierzyć, że została połączona akurat z nim. Przecież widać po nim było od razu, jak tylko zrobił sobie obciach na poprzednich zajęciach, że to jakiś kozioł ofiarny! Jak ona ma z nim tańczyć? Będzie jej pewnie deptać po palcach! Jak ona z nim zdoła rozwinąć skrzydła? – Załamana zastanawiała się czy nie zwrócić się do prowadzącej o zmianę partnera.

Zajęcia z tańca odbywały się na dużej, przestrzennej sali z wielkim na całą jedną ścianę lustrem i wieloma poręczami po bokach. Prowadzącym była jeszcze całkiem młoda około czterdziestki pani o imieniu Marlena Dancerska, która już od wejścia kazała wszystkim zostawić swoje rzeczy pod ścianą i zebrać się na środku, gdzie od razu dokonała podziału na pary. I tak jako pierwsza Samira została połączona z Bartkiem. Następnie pani dobrała ze sobą Patryka i Laurę.

— Cześć, Laura. — Patryk uśmiechnął się do niej przyjaźnie.

— Em, cześć… znaczy się, tak… No cześć… — odparła nerwowo.

— Wszystko w porządku? — zapytał nie rozumiejąc dlaczego się tak dziwnie zachowuje.

— Tak, jasne! — Pokiwała szybko głową. — Super, będziemy tańczyć! Razem, no… po prostu ekstra…

Ton jej głosu wskazywał jednak na to, że wcale się nie cieszyła. Patryk nie rozumiał, dlaczego aż tak się go wstydzi. Pomyślał więc, że w takim razie mogą to być dla nich ciężkie zajęcia.

Mona dostała jako partnera Bastiana, a Asia miała tańczyć z Miko.

Dla Samiry wielki ciosem był dobór Pawła z Crystal.

Dlaczego z nią? W czym ona jest lepsza od niej? – zapytywała sama siebie w myślach z ciężkim sercem obserwując jak stają przy sobie a on podaje jej rękę.

Ostatnią dobraną parą i chyba najbardziej też z tego wyboru zadowoloną byli Kacper z Wiktorią, którzy od razu zaczęli się kręcić.

Bez pary pozostali Damian, Eryk i Johny. Na co pani prowadząca zdecydowała, że będą oni ćwiczyli na zmianę z nią i ze sobą zamieniając się rolami.

— No dobrze! Kochani, teraz kilka rzeczy organizacyjnych! — oznajmiła po dokonaniu podziału. — Obowiązuje was strój sportowy. Panie proszę jednak, żeby na wybrane zajęcia miały ze sobą buty na obcasie. Obecność jest obowiązkowa, zwolnienia przyjmuję jedynie lekarskie. Będziecie tu ćwiczyć ogólne podstawy, ale poznacie też poszczególne rodzaje. Nauczę was, jak opanowywać kroki, łączyć ze sobą myśl i ruch, a także zdobędziecie umiejętność własnej kreacji w tańcu, co ważne to będzie się najbardziej liczyć przy zaliczeniu. Dobrze, a teraz poćwiczmy podstawowe ruchy! — zawołała i odwróciła się przodem do lustra. — A! — krzyknęła jeszcze odwracając się do nich i widząc, że robi się lekkie zamieszanie. — Jesteście zobowiązani ćwiczyć w parach, w jakie was dobrałam przez cały rok, nie ma żadnych wymian! Zaliczenie również odbędzie się w parze! Czy to jasne?

— Taa… — rozległ się raczej niemrawy szmer, bo nie było słychać głosu Samiry.

— Mam nadzieję! To zaczynamy, stańcie w parach za mną! Was chłopaki — zwróciła się do tych bez pary. — Zapraszam tutaj do mnie blisko, pozostali niech się rozstawią według uznania, choć polecam stać jak najbliżej, bo tak lepiej zauważę, co robicie źle, choć i tak będę wszystko widzieć! Więc proszę, zaczynamy! Raz, dwa, trzy…

– 🩵 🩵 🩵 –

Przed rytmiką Hania naciskała, że jest głodna, więc Auri skusiła się, żeby przejść się razem z nią na uczelnianą stołówkę i czymś się tam poczęstować. Właściwie była to już pora obiadowa, więc i najwyższy czas, żeby coś przekąsić, dlatego też i Jaśmina, która choć zawsze bywała na diecie wybrała się z nimi. 

Aurorze bardzo spodobała się stołówka. Była duża i przestronna z ładnymi, zadbanymi stolikami. Działała trochę na zasadzie szwedzkiego stołu. Można było sobie podejść do szeregu stanowisk z jedzeniem i wybrać, na co miało się akurat ochotę, a potem podchodziło się do kasy, gdzie Pani liczyła, ile należy za wszystko zapłacić.

W porze obiadowej wiadomo, że przychodziło tam najwięcej osób, ale i tak Auri nie czuła się jakoś bardzo otoczona. Spokojnie wybrała sobie z dziewczynami najbardziej odpowiadające jej jedzonko, zapłaciły za nie, a potem znalazły sobie stolik przy dużym oknie. Aurora wzięła sobie frytki z kotlecikiem i do tego surówkę z pomidorów. Jaśmina zdecydowała się na dietetyczną sałatkę z kurczakiem, a Hania wybrała sobie tuzin mini burgerów z frytkami, dodatkowo wrapa, dziesięć nuggetsów i zupę krem z pomidorów.

W czasie gdy sobie jadły na stołówce pojawiło się trochę osób z roku, które Auri kojarzyła. Między innymi Błażeja i Wiktora, a także Williama, którego znała już wcześniej. Na stołówce pojawili się również Eryk z Johnym i ta dziewczyna, która zwróciła jej i Patrykowi uwagę, kiedy rozmawiali na zajęciach z Impostacji głosu.

— Uch! Ciekawe gdzie polazł Aleks?! — zaczęła nagle marudzić Jaśmina. — Napisałam mu, że idę na stołówkę, a on nic!

— Może zaraz przyjdzie. — Spróbowała ją pocieszyć Auri.

— No nie wiem — westchnęła wyraźnie podłamana. — On w ogóle nie rozumie, co się do niego mówi, wiesz? Mam wrażenie, że tylko w łóżku cokolwiek CZASEM kapuje, a tak to mówisz jak do ściany! Rozumiesz, że mówiłam mu wyraźnie, na co ma się zapisywać przy rejestracji na zajęcia, a on i tak nie potrafił tego dobrze zrobić i pozapisywał się na zupełnie co innego? Ja nie wiem, czy on mi to robi specjalnie? Bożę, żeby chociaż nie był taki przystojny, to naprawdę…

Auri uśmiechnęła się do niej próbując ją jakoś tym wesprzeć. Wiele razy powtarzała jej, że skoro tak bardzo nie dogaduje się z Aleksem, to może jednak powinna sobie go darować, ale ona i tak jej nie słuchała, bo była w nim mocno zakochana. Choć Aurora nie potrafiła tego do końca zrozumieć, to jednak zawsze wspierała przyjaciółkę nie raz interweniując nawet u jej chłopaka i mówiąc mu, że powinien się bardziej przejmować.

— Hej, można?

Do ich stolika podszedł nagle chłopak i lekko zawstydzony zapytał czy może się przysiąść.

— Hej… No jasne, siadaj — zgodziła się od razu Auri jakoś nie wyczuwając w nim złych intencji.

Był raczej drobnej budowy, miał jasno blond krótkie włosy i turkusowe oczy. Wydał jej się bardzo sympatyczny, ale też i nieśmiały.

— Cześć, Aurora, dla przyjaciół Auri. — Przedstawiła mu się chcąc go lepiej poznać i ośmielić.

— Wiem… Lucas — odpowiedział.

— Jaśmina! — przywitała się z nim brunetka od razu entuzjastycznie nagle w zupełnie innym nastroju.

— Ha… nia — dodała również od siebie brunetka w kucyku z pełną buzią nuggetsów.

— Lucas, ładnie, jesteś z nami na aktorstwie? — zapytała go Auri kojarząc sobie, że chyba go widziała pod jakąś salą.

— Tak — Pokiwał głową. — Tak z wami, widziałem was wcześniej i… no nie znam tutaj nikogo, a nie wiedziałem gdzie za bardzo usiąść to pomyślałem, że się przysiądę do was, bo wy…. No, bo was zobaczyłem…

— Fajnie. — Ucieszyła się szczerze. — Dobrze, że się przysiadłeś, my też nie znamy jeszcze wszystkich, no ale to normalne, nie martw się, musi minąć trochę czasu zanim to nastąpi.

— Tak. — Uśmiechnął się do niej przeżuwając kawałek mięska ze swojego talerza.

Chyba się już trochę rozluźnił… – Pomyślała odwzajemniając jego uśmiech: — Smacznego — powiedziała.

— Dziękuję.

Było w nim coś, co ją bardzo rozczulało. Ale przede wszystkim było to coś zupełnie innego niż do tej pory. Jak dotąd jej serce lawirowało pomiędzy skrajnymi emocjami wywołanymi przez Patryka, a teraz po raz pierwszy tego dnia jakby się nieco uspokoiło, choć jednocześnie zapragnęło zaopiekować się tym chłopcem.

Mniej więcej po dziesięciu minutach wszyscy skończyli już jeść. Choć oczywiście Hania oblizywała jeszcze talerz mówiąc, że chciałaby jeszcze, to jednak Auri poradziła jej, żeby już lepiej nic nie jadła.

Przyjaciółka trochę się jeszcze pobuntowała, po czym jednak stwierdziła nagle, że musi do toalety i szybciutko wybiegła ze stołówki.

— Kurczę, chyba bardzo jej się zachciało — powiedział Lucas patrząc jak dziewczyna rozpycha się między ludźmi nie zważając na nic i nikogo.

— Pewnie tak — przyznała z lekka rozbawiona Auri. — No nic, idziemy razem na zajęcia? — zwróciła się do Lucasa. — My mamy teraz Rytmikę, a ty? Zapisałeś się na Rytmikę czy Pantomimę?

— Rytmikę.

— To super! — zawołała Jaśmina. — To idziemy razem słodziaku!

— Ojej, okej…

Lucas wyraźnie zawstydził się po jej wyskoku. Czując swoje powołanie Auri od razu przyszła mu z pomocą.

— Spokojnie, Lucas — Wsparła go poklepując po ramieniu by poczuł się bezpiecznie. — Jaśmina chciała tylko zapytać czy pójdziesz w takim razie z nami?

— Em, no tak, tak… — Pokiwał nieśmiało głową.

— Fajnie, to chodźmy. — Zachęciła go i cała trójka wstała od stolika.

Odnieśli swoje naczynia i ruszyli do wyjścia. Po drodze podniecona Jasmina zaczęła szeptać do Auri.

— Bożę, jaki słodziak, ty to widzisz?

— Tak, widzę, wydaje się być bardzo delikatny, więc lepiej bez jakiś bezpośrednich tekstów przy nim, okej?

— Jasne! — poczuła się Jaśmina biorąc sobie jej słowa do serca.

Kiedy dochodzili już pod salę od Rytmiki niestety pierwsze co dostrzegła Aurora to Patryka na horyzoncie, który na szczęście z kimś rozmawiał i nie zauważył jej, ale i tak jego widok wywołał w niej natychmiast konsternacje i chęć ucieczki. Postanowiła jednak nie dać tego po sobie poznać i spokojnie stanęła ze swoimi towarzyszami pod ścianą. Na wszelki wypadek wyjęła też z torby telefon, żeby czymś się zająć.

— Nie, no powiem ci, że tańczyć to on nie umie… Gdybyś widziała jego ruchy, to naprawdę masakra, Iris…

— No!

— A jak u ciebie na Siłowni?

— Spoko, może być, tylko ta czarna mnie wnerwiła! — Iris łypnęła groźnie głową w stronę przechodzącej właśnie obok Sis.

Aurora, która słyszała rozmowę Iris ze Samirą, bo stały niedaleko też ją zauważyła, ale starała się w ogóle tym nie przejmować przeglądając sobie spokojnie coś na telefonie.

— Tak? A co nie ćwiczyła?

— Nie umie! Nikt nie umie! — krzyknęła czerwono-włosa Iris tak jakby była zła na cały świat.

Samira stwierdziła, że w takim razie może już wystarczy jej rozmowy z przyjaciółką i rozejrzała się, co dzieje się dookoła.

Pod ścianą niedaleko stała grupka dziewczyn. Samirze wydawało się, że przez chwilę spojrzały się w ich stronę, a potem szybko odwróciły wzrok.

— Phi! — wzgardziła nimi pod nosem nie zamierzając się przejmować.

— Cześć!

— Cześć!

Samira spojrzała w bok. To Asia z Moną podeszły do Auri i trajkoczącej coś o paznokciach Jaśminie.

— Idę stąd! Strasznie tu głośno! — Ewakuowała się natychmiast Iris i poszła usiąść na jednej z puf. — Posuń się Filip! — rzuciła do chudego, rudego chłopaka, który aż podskoczył ustępując jej miejsca.

W tym momencie obok nich przeszedł prawie że krokiem modelki chłopak z zadartą do góry głową i lekko przymrużonymi oczami w eleganckim fraku i czarną długą laską w ręku. Mówił też coś do siebie w stylu: „gdzie moja służba?”. Wyglądał jakby urwał się nagle z innej epoki, choć Iris spojrzała na niego tylko z niesmakiem i rzuciła ostry komentarz:

— Kolejny jakiś niepełnosprawny…

— Może jest niewidomy? — zastanowił się Filip.

— Ta! Pewnie ta! — przyznała skrzywiona zakładając ręce na piersiach. — Ja nie mogę, co za studia… — westchnęła z pogardą.

— Może trzeba mu pomóc? — Przejął się Filip przyglądając się jak ów chłopak rozgląda się trochę bezradnie szukając wyraźnie dla siebie jakiegoś miejsca.

— To idź żeś i mnie nie denerwuj! — warknęła do niego, na co Filip nie zastanawiając się dłużej podszedł do chłopaka i zaproponował mu pomoc.

— Dobrze! Zgadzam się, możesz mi służyć — odparł ten wyniośle.

— Jestem Filip. — Przedstawił się mu chcąc podać rękę.

Po jego geście zrobiło się jednak na chwilę trochę niezręcznie.

— No wiesz! Ja się ze służbą nie spoufalam! — powiedział chłopak odtrącając jego rękę — Jestem Pan Shawn i jak chcesz to możesz mi służyć Filipie! — oznajmił bezceremonialnie.

— Em, no dobrze — zgodził się pokornie nie bardzo wiedząc, co robić

— Dobrze, Panie Shawn! — poprawił go.

— Dobrze, Panie Shawn… — powtórzył Filip.

— No, a teraz możesz mnie powachlować, Filipie… — stwierdził unosząc wyżej i tak już zadartą wyniośle brodę. — Strasznie tu duszno!

— Dobrze… To tylko poszukam wachlarza… — odparł grzecznie i potulnie Filip. Po czym cicho oddalił się od kolegi, choć kiedy to zrobił to wiedział już, że chyba się w coś na dobre wpakował.

— Tylko niech będzie beżowy! — zawołał za nim jeszcze Shawn robiąc majestatyczny ruch ręką.

Iris obserwowała tą całą scenę z politowaniem, gdy nagle obok niej usiadła Geozja.

— PIĘKNY! — zawołała swoim donośnym głosem patrząc w kierunku Shawn’a.

— Weź! — Odsunęła się natychmiast od niej Iris. — Spadam stąd, wszędzie jakieś dziwadła! — warknęła i wstała odchodząc od niej najdalej jak się dało.

W tym czasie Aurora spokojnie rozmawiała z Lucasem w towarzystwie innych dziewczyn, do których nieformalnie należała również Samira, gdyż cały czas stała z boku, obserwowała i przysłuchiwała się im.

— Fajnie Lucas, że lubisz konie, to chyba miłe zwierzęta — powiedziała Auri.

— Ujeżdżasz je? — zapytała trochę napastliwie Jaśmina.

— Trenuję czasem, ale raczej po prostu się opiekuję, dbam o nie po prostu — odpowiedział grzecznie.

Aurorę to rozczuliło i zapragnęła nagle go przytulić, ale powstrzymała się.

— Ja lubię kucyki! — zapiszczała Asia.

— A ja marzę o jednorożcu! — rzekła Mona.

— Jednorożce nie istnieją moja droga, a kucyki to nie zabawki, nie można ich mieć — wtrąciła się nagle do rozmowy Samira nie mogąc się powstrzymać. — Samira, witaj! VOTE FOR ME! — Przedstawiła się podchodząc od razu do Lucasa i potrząsając jego ręką.

— Tak, wiem, już mi dałaś naklejkę, chcesz być starostą… — odparł spokojnie Lucas, chociaż jakby się trochę zestresował, co od razu zauważyła Auri.

— Tak, mam nadzieję, że będziecie na mnie głosować, to w końcu ważne, żebym mogła wszystko formalnie organizować i utrzymać porządek na roku. — Wypięła dumnie swoją małą pierś.

— Tak, Samiro, na pewno będziemy na ciebie głosować, jeśli tego chcesz — odparła przyjaźnie Aurora.

— Tak, chcę! — Potwierdziła swoją gotowość Samira.

— A kiedy będzie to głosowanie? — zapytała Jaśmina. — Bo wiesz ja mogę mieć akurat randkę czy coś…

— Myślałam, żeby przeprowadzić je dzisiaj po lub na ostatnich zajęciach jeśli wykładowca się zgodzi — odparła dumnie i spojrzała na dziewczynę. — Raczej wtedy nie powinnaś randkować…

— No nie wiem, teraz wiele rzeczy można już internetowo…

— Daj spokój Jaśmina… Myślę, że to bardzo dobry pomysł. — Auri uśmiechnęła się przyjaźnie do Samiry.

— Dziękuję, Auri, wiem, że na ciebie można zawsze liczyć. — Odwzajemniła uprzejmie jej uśmiech. — Boję się tylko, co ten William może wymyślić, pewnie będzie chciał mnie zdementować.

— Na pewno nie, on… On raczej cię lubi, wiesz… — rzekła trochę nieśmiało Aurora nie wiedząc na ile może sobie do końca pozwolić w tym temacie.

— Lubi?

— Kocha! — zawołała nagle Asia, na co Samira kompletnie zbaraniała.

— To miłość! — Rozmarzyła się Mona

— Leci na ciebie! — dobiła ją ostatecznie Jaśmina.

— Przestańcie dziewczyny — ucięła ich odzywki w końcu Auri widząc, że Samira była kompletnie zdezorientowana.

— Słucham? — zapytała Samira i spojrzała po nich czując się nagle jak w jakimś dramacie Hitchkoka.

Aurora postanowiła jakoś jej pomóc i uspokoić sytuację.

— W porządku, nie przejmuj się… Na pewno zostaniesz starostą, wszyscy na ciebie zagłosujemy, więc William, nie będzie miał szans, zobaczysz… — powiedziała czując się trochę winna zakłopotaniu koleżanki

— Kto taki nie będzie miał szans?

Ten głos… – Aurora wciągnęła powietrze.

— A Patryk! — pisnęła Jaśmina zanim Auri zdążyła się odwrócić i spojrzeć na niego.

Na szczęście był to moment, w którym musieli już wchodzić do sali, Samira więc migiem znalazła się przy wejściu niezainteresowana pojawieniem się blondyna i postanawiając sobie, że rozmowę z dziewczynami wyrzuci na zawsze z pamięci.

— Przepraszam jeśli cię przestraszyłem. — Patryk zwrócił się do Auri, która postanowiła go zignorować.

— Nie przestraszyłeś, ale w sumie mógłbyś tak nie wyskakiwać zza pleców, to mało grzeczne tak wtrącać się niespodziewanie do rozmowy.

Spojrzała na niego z wyrzutem, po czym ruszyła za innymi w stronę wejścia do sali. Patryk oczywiście z szelmowskim uśmiechem deptał jej po piętach.

— Na Rytmikę? — szepnął jej nagle do ucha.

— Słucham? — Skręciła głowę w bok czując jego oddech przy skroniach.

— Czy idziesz na Rytmikę? Bo tam obok jest Pantomima…

Pokazał jej drzwi po prawej stronie, gdzie wchodziły już osoby zapisane na pantomimę, w tym między innymi Filip, Geozja i Bartek.

— Zapisałam się na Rytmikę — odparła rzeczowo.

— A to dobrze, bo ja też — powiedział Patryk w momencie kiedy przekroczyli już próg i musieli zająć miejsca.

— Dlaczego idziesz za mną? — Auri nie wytrzymała widząc, że Patryk idzie cały czas za nią, wyraźnie chcąc przy niej usiąść.

— Chciałbym usiąść tam gdzie ty — odpowiedział spokojnie, gdy zatrzymała się i zagrodziła mu drogę.

— T.. tak? — zapytała lekko się zająknąwszy.

— Tak — Pokiwał głową.

Był słodki. Dlaczego był taki słodki?!

Czując jak serce wali jej w piersi odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem weszła po schodkach w trzeci rząd, gdzie siedziała już jej przyjaciółki.

— Hej, Jaśmina mogę usiąść w środku? — zapytała przechodząc koło Mony.

— Jasne, Auri! Pewnie siadaj! — Ustąpiła jej od razu miejsca przyjaciółka. — Posuń się, Asia… — Szturchnęła uśmiechającą się dziewczynę w bok, która bez żadnego sprzeciwu przesiadła się na miejsce obok. W ten sposób Jaśmina zajęła jej miejsce, a Aurora usiadła między nią a Moną.

Oczywiście Patryk usiadł zaraz obok Mony.

— Hej — Uśmiechnął się do niej.

— Cześć — odparła Mona wstydliwie. — Dlaczego się do mnie cały czas uśmiechasz? Podrywasz mnie? — zapytała słodko mulatka o azjatyckiej urodzie.

— Mona! — zwróciła jej natychmiast uwagę Jasmina.

— W porządku — Auri złapała ją za rękaw dając jej znak, że nic ją to nie obchodzi. — Niech sobie z nią rozmawia jak chce, gdzie poszedł Lucas? — zapytała chcąc zająć czymś innymi myśli.

— Nie wiem… — przyznała Jaśmina, że o nim zapomniała i rozejrzała się po sali. — Tam, widzisz? Usiadł niżej… — zawołała, gdy go znalazła i wskazała ręką na drugi rząd, gdzie siedział.

— Ciekawe dlaczego tam usiadł? — Zmartwiła się blondynka

— Myślę, że przestraszył się Patryka. — Szepnęła jej na ucho brunetka.

— Tak, to możliwe… — przyznała z niechęcią zerkając jak Patryk rozmawia z Moną.

Uśmiechał się, był miły, ale też jakby z nią trochę flirtował. Gdy o tym pomyślała poczuła niespodziewanie nieprzyjemne uczucie zazdrości, starając się to ukryć wzięła głębszy wdech i mruknęła do Jaśminy:

— Możesz jej powiedzieć, żeby przestała tak do niego, co?

— No pewnie! — Jaśmina poczuła się w obowiązku i natychmiast naskoczyła na dziewczynę. — Mona! Zajęcia się zaczynają! Skup się! Patryk nie przyszedł tu dla ciebie, nie myśl sobie, okej?

— Ojej, chyba dostałam przez ciebie minusa! — zasmuciła się Mona i obrażona odwróciła się od Patryka.

Zadowolona Jaśmina uśmiechnęła się do Auri i puściła do niej oko.

Ona złapała ją ukradkiem za rękę aby wyrazić swoją wdzięczność. Nie mogąc się powstrzymać spojrzała jednak również na Patryka.

W tym momencie błękit jego oczu spotkał się z jej spojrzeniem, a Patryk puścił do niej zalotnie oko.

Starając się jednak tym w ogóle nie przejmować Aurora opadła szybko na oparcie fotela. Żałowała tylko, że nie może się w nim na dobre zapaść.

1 Komentarz
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
elfowa

💙❤️💚🩷

error: Content is protected !!