Stracony bal cz.1
Stracony bal cz.1

Stracony bal cz.1

Przez kolejne kilka dni przed Balem Zimowym Auri praktycznie nie rozmawiała z Kamilem. On próbował ją jakoś zagadywać, szczególnie, że dowiedział się w końcu od Patryka, że bransoletka była od niej, ale ona była nieugięta. Spławiała go za każdym razem, robiła docinki o Charlotte i starała się go unikać. Bo szczerze nie mogła na niego patrzeć czując za każdym razem autentyczną odrazę.

Nie mogła uwierzyć w to co zrobił, jak się zachował, co powiedział. To wszystko było dla niej odrażające i skreślające go na zawsze. Na zawsze.

Patryk był między młotem a kowadłem. Z jednej strony musiał cały czas stać po jej stronie, bo jakiekolwiek łagodzenie zachowania Kamila nie wchodziło w grę, a z drugiej nie dało się, żeby nie rozmawiał z przyjacielem o tym, co się stało głównie ze względu na bransoletkę. Kamil był autentycznie przejęty tym, że Charlotte ją popsuła i starał się z całych sił ją naprawić. Na początku Patryk przyłapał go w nocy jak siedział z latarką i lupą pod ręką próbując skleić roztrzaskane części. Poradził mu wtedy, żeby poszedł do kaletnika, który mógłby może coś z tym zrobić. On skorzystał z jego rady i ku jego radości facet naprawił mu bransoletkę. Policzył sobie co prawda za tę robotę dość sporo, ale choć Kamil oddał za to swoje ostatnie pieniądze cieszył się jak dziecko wracając w dniu Balu Zimowego do akademika.

Auri szykowała się z dziewczynami, a Patryk czekał na nią w swoim pokoju zawiązując sobie krawat przed lustrem.

— Udało się, Patryk! — Kamil wszedł do pokoju z dobrymi wieściami i od razu podszedł do niego pokazując mu bransoletkę.

— To super — stwierdził Patryk bez większego entuzjazmu zajęty swoim krawatem. — Mówiłem ci…

— Tak, ale wybuliłem się za to… Ostatnia stówka.

— Wiesz, sama bransoletka była droga więc to dlatego.

— No tak… — Kamil przyjrzał się jeszcze raz czarnym wiązaniom z delikatnymi srebrnymi aplikacjami na swoim nadgarstku i pomyślał o Auri. Policzek zapiekł go od razu na samo wspomnienie. Musiał przyznać, że tym razem czuł się winny. Bo wiedział, że mógł sobie darować to łóżko z Charlotte, szczególnie, że był to jej pierwszy raz i było słabo. Tym bardziej tego żałował kiedy zrozumiał, że Auri nie zamierzała mu tego odpuścić. Jemu jednak zaczynało już jej bardzo brakować. Nie sądził, że tak może kiedykolwiek być, ale… Musiał przyznać, że przyzwyczaił się już do jej uśmiechu, spojrzeń, troski, którą mu okazywała choć tak bardzo się przed tym na początku buntował… No, ale przecież tylko udawał, że się buntuje. Tak naprawdę to lubił, gdy go zatrzymywała, gdy mądrzyła się, wiedziała lepiej, co będzie dla niego dobre, pouczała go. Lubił błyski w jej oczach, kiedy śmiała się jak żartował, kiedy spędzali wspólne wieczory przy filmach lub grali w planszówki.

Zepsuta bransoletka symbolizowała koniec tego wszystkiego. Naprawiona dawała nadzieję na odbudowanie dobrej relacji, która jakimś sposobem się między nimi pomimo wielu przeszkód zawiązała. Ale czy to wystarczy? Kamil myślał o tym wszystkim przebierając się w eleganckie spodnie i koszulę, rzeczy które i tak pożyczył od Patryka.

Kiedy wyszedł z pokoju z lekko rozchyloną jeszcze koszulą i przerzuconym niedbale przez szyję krawacie zobaczył ją.

Weszła do salonu w pięknej długiej sukni w kolorze złamanej bieli z brokatowymi drobinkami, które błyszczały jak tysiące małych gwiazdeczek. Jej włosy lśniły rozpuszczone zakrywając falami jej nagie ramiona. Twarz miała rozpromienioną, ślicznie podkreślone oczy i różowe usta.

I tak idealnie piękna podeszła na delikatnych obcasach do Patryka.

— No i jak? — zapytała swojego chłopaka Auri rozkładając suknie, uśmiechając się do niego i okręcając się.

— Różyczko… — Patrykowi wyraźnie zaparło dech w piersiach na jej widok. — Jesteś piękna – powiedział łapiąc ją w talii i przysuwając do siebie.

— Na pewno? Nie wiem czy nie przesadziłam z tym brokatem. Jaśmina mnie….

Patryk nie dał jej dokończył zaczynając ją słodko całować. Ona nie mogła się mu oprzeć, czując narastającą przyjemność płynącą z ruchu jego warg i języka. Pragnęła aby nigdy nie kończył.

— Kocham cię… — wyszeptała, kiedy dał jej odetchnąć.

— Ja ciebie też…

Patrzyli na siebie z namiętnością jeszcze dłuższą chwilę nie zdając sobie sprawy z tego, że przez cały czas są obserwowani przez stojącego w progu swoich drzwi Kamila.

W końcu jednak Auri go zauważyła. Spięła się od razu widząc jak się uśmiechnął i delikatnie odsunęła się od Patryka.

— Kamil… — odezwał się Patryk kiedy i on go zauważył.

— Tak, ja! Ha! Wciąż tu jestem, zabawne, nie? — powiedział Kamil podchodząc do nich.

Auri skrzyżowała ręce odwracając wzrok: — Hm… Tak, niesamowicie zabawne… — zakpiła zerkając na dół na swoje buty.

Patryk zerknął na nią, potem na Kamila, a potem wrócił wzrokiem do niej.

— Różyczko… Kamil chciałby ci chyba coś powiedzieć, a raczej pokazać… — powiedział unosząc delikatnie jej podbródek.

Spojrzała na niego z lekką ciekawością, a potem z niepokojem na Kamila.

— Co takiego? — zapytała bez większej nadziei.

Kamil podwinął nieco koszulę przy nadgarstku i pokazał jej naprawioną bransoletkę: — Naprawiłem ją… — powiedział. — Wygląda jak nowa, prawda?

Auri w milczeniu przyglądała się przez chwilę swojemu prezentowi. Serce waliło jej jak młotem, ale zdusiła je jak mogła.

— To dobrze… — odparła oschle i beznamiętnie. — To, co? Idziemy Patryk? – zapytała zwracając się ponownie do blondyna i pocałunkiem pociągnęła go za usta do wyjścia.

— Różyczko… — Patryk zatrzymał ją przed drzwiami. — Ekm… Kamil jedzie z nami samochodem.

— A… — Dziewczyna spojrzała na stojącego za nimi jak kołek chłopaka. — No dobra, w końcu nie ma swojego samochodu. No to niech jedzie… — rzuciła obojętnie.

Patryk obejrzał się za siebie rzucając przyjacielowi bezradne spojrzenie i wyszedł ciągnięty przez Auri.

— Spoko…  rzucił bezgłośnie Kamil machnąwszy ręką. — Zaraz dojdę… — mruknął.

– 🩵 🩵 🩵 –

Bal Zimowy dla studentów został zorganizowany w hotelu Matior w samym centrum miasta. Jadąc ulicami Auri podziwiała ozdoby świąteczne, których wokół było pełno. Światełka migotały na każdym zakręcie, a wszystkie budynki były pięknie ozdobione. Ona i Patryk siedzieli z przodu. Kamil usiadł z tyłu. Z radia leciały świąteczne melodie i piosenki.

Od momentu gdy Kamil wsiadł do samochodu całą drogę nikt się nie odzywał. Dopiero, gdy dojechali na miejsce, a Patryk wysiadł obchodząc samochód żeby otworzyć drzwi swojej dziewczynie Kamil pochylił się do niej do przodu.

— Musimy porozmawiać… — powiedział.

Auri udała jednak, że niczego nie usłyszała i z uśmiechem podała rękę Patrykowi, który pomógł jej wysiąść. Zignorowany chłopak momentalnie wyskoczył z auta.

— Możesz dać nam chwilę, Patryk? — wypalił Kamil do przyjaciela, gdy stanęli na czerwonym dywanie.

Blondyn spojrzał na niego nieco zaskoczony.

— Nie, nie może! — odparła za niego Auri — Chodźmy, Patryk, zimno jest — nalegała.

Ale Patryk nie ruszył się z miejsca wpatrzony w Kamila.

— O co chodzi? — zapytał.

— Chcę porozmawiać. (Kamil)

— Tutaj? Teraz? — dziwił się Patryk.

— Tak.

— Nie! Nie będziemy o niczym rozmawiać! Chcę już wejść do środka, Patryk! — Auri zaczynała się już denerwować.

— Ale ja muszę wiedzieć! — Kamil stanął pomiędzy nimi.

Jego spojrzenie przeszyło ją na wskroś.

— Muszę wiedzieć czy cię straciłem, czy nie jesteśmy już przyjaciółmi? — zapytał ją brunet ignorując obecność Patryka.

Czas jakby się nagle zatrzymał. Para z jej ust mieszała się z tą z jego nozdrzy. Skłamałaby mówiąc, że nie zaskoczyło ją to pytanie, ale w tym momencie nie miała jednak wątpliwości, co mu powiedzieć.

— Tak, straciłeś mnie na zawsze.

Po tej odpowiedzi nie miała już najmniejszego problemu, żeby go zostawić i wejść z Patrykiem do hotelu.

– 🩵 🩵 🩵 –

Sala balowa była pięknie udekorowana w białe i błękitne balony. Pod sufitem wisiały kryształowe żyrandole. W kątach sali stały choinki, na oknach wisiały świąteczne wieńce. Podłoga wyścielona była sztucznymi śnieżynkami, które błyszczały odbijając blask żyrandoli.

Jak tylko Auri z Patrykiem weszli prawie wszystkie spojrzenia zostały na nich skierowane. Jakby byli to najważniejszą i najbardziej wyczekiwaną parą.

Do Auri od razu doskoczyły dziewczyny i zaczęły sobie chichotać ekscytując się tym w jakim są eleganckim hotelu.

Ona uśmiechała się do nich, ale trudno jej było udawać, że jest jej lekko na sercu. Przyłapywała samą siebie na tym, że wcale ich nie słucha tylko ogląda się za siebie i wypatruje czy Kamil już wszedł.

— Różyczko? — Patryk podał jej szampana, którego zgarną z tacy kelnera dla siebie i dla niej. — Czy mogę cię prosić?

— Ale, jesteś super! — pisnęła Asia.

— O Bożę, jaki ty Patryk jesteś szarmancki! — westchnęła Jaśmina.

— Tak, to było hotty! — przyznała Mona.

Patryk uśmiechnął się do nich z kurtuazją popijając szampana.

Auri odeszła z nim na bok zostawiając dziewczyny.

— Wszystko w porządku? — zapytał przypatrując się jej wnikliwie.

— Tak — odparła bez wahania. — Pięknie tu, nie sądzisz?

Patryk rozejrzał się po przystrojonej sali pełnej studentów i tańczących w balowych strojach par: — Tak — przyznał. — Cieszę się, że ci się podoba.

— Tak… bardzo… — rzekła popijając szampana i krzywiąc się z powodu gorzkiego smaku.

— Nie smakuje ci? — zapytał rozczulony jej reakcją.

— Nie bardzo… — wyznała i oddała mu kieliszek.

Odstawił ich kieliszki na tacę kelnera, który akurat przechodził: — Zatańczymy? — zaproponował i wyciągnął do niej rękę.

Auri przyjęła zaproszenie z radością.

Na parkiecie tańczyło już kilka par, ale jak tylko jej suknia zaczęła pływać pomiędzy nimi większość spojrzeń zwróciła się w ich stronę.

— Wszyscy patrzą na nas — mruknęła do ucha Patrykowi czując te spojrzenia.

— Nie na nas… na ciebie… — poprawił ją Patryk i obrócił z gracją wokół własnej osi łapiąc w talii, gdy się zachwiała, co wyglądało bardzo naturalnie.

Kamil praktycznie niezauważony wszedł do sali okazując wcześniej przy wejściu od niechcenia swój bilet. Ogólnie klimat przepychu i burżuazji go nie zachwycił. Był zresztą w nastroju, w którym trudno by cokolwiek mogło go w ogóle zachwycić. Przygaszone światła pozwoliły mu nieco ukryć się w cieniu i z tego miejsca obserwować, co działo się na sali, ale i tak został szybko przyuważony przez Caroline.

— Cześć. — Podeszła do niego z drinkiem w ręku. Miała na sobie czarną suknie z fioletowymi zdobieniami i ciasny kok na czubku głowy, z doczepianymi włosami.

— Cześć. — Rzucił jej obojętne spojrzenie.

— Co tak stoisz, sam? Nie bawisz się? — zapytała. — To nie w twoim stylu… – wytknęła mu.

— Nie moje klimaty… — przyznał.

— Rozumiem, żaden z ciebie mości książę…

— Czego chcesz? — zapytał bezpośrednio nie mając ochoty jej słuchać.

— Pomyślałam, że może chciałbyś zatańczyć? — zapytała ignorując jego odpychający ton.

Zerknął na parkiet, gdzie Patryk wręcz popisywał się wywijając Auri i w jednej chwili podjął decyzję.

Odstawił swój kieliszek, wyjął z ręki kieliszek Caroline i bez słowa pociągnął ją na parkiet. Gdy tam dotarli ich taniec szybko zaczął odbiegać od typowego balowego walca. Zaczynali wić się między sobą i przelewać się sobie przez ręce jednocześnie rozpychając się ze swoim brudnym tańcem po parkiecie.

Auri szybko ich zauważyła i aż ją coś zapiekło w gardle, kiedy zobaczyła jak Kamil bezwstydnie obraca Caroline we wszystkie strony, a jego krawat został już dawno rozwiązany.

Bal rozkręcał się coraz bardziej. Samira, która wkroczyła na niego w olśniewającej czerwonej sukni szybko zapanowała na parkiecie nie mogąc się tak jak na większości studenckich imprez opędzić od adoratorów. Eryk z Johnnym tańczyli tango, Ella zaczął obracać Williamem w dziwnych pozach, a Filip pomagał w tańcu Shawn’owi, który starał się dotrzymywać kroku Monie.

Auri poczuła, że na parkiecie zrobiło się dla niej za ciasno. Oczywiście nie przeszkadzała jej tańcząca Jaśmina, czy wywijająca piruety Asia. Z Patrykiem też jej było cudownie, ale mimo wszystko zaczynała się dusić.

— Chcesz usiąść? — wyczuł ją od razu Patryk.

— Yhm — mruknęła i razem zeszli z parkietu.

Nie umknęło to uwadze Kamila, który odruchowo się za nimi obejrzał.

— Ej… Tu jestem… — zwróciła mu od razu na siebie uwagę Caroline.

Kamil ze złością szarpnął ją jeszcze mocniej.

Patryk wyprowadził Auri z sali i zaprowadził do holu w którym znaleźli miejsce, gdzie mogli usiąść i chwilę odpocząć.

— Przynieść ci coś do picia? — zaproponował.

— Nie — odmówiła.

— Dobrze się czujesz? — zapytał kładąc rękę na jej ręce.

— Tak, tylko chyba się już trochę zmęczyłam… — wyznała uśmiechając się do niego.

W tej samej chwili obok nich przeszli Błażej z Wiktorem, którzy najwyraźniej dopiero dotarli na Bal. Wiktor zatrzymał się na chwilę ze wzrokiem utkwionym w niej najwyraźniej wahając się przed tym, co zrobić.

Patryk spojrzał na niego mając natychmiastową ochotę go przegonić, kiedy Auri wstała i przywitała się z chłopakami.

— Cześć…

— Cześć.

Wymienili się delikatnymi uściskami.

— Dopiero przyszliście? — zapytała. Patryk nie ruszył się ze swojego miejsca. Siedział i ich obserwował.

— Tak, a zabawa już się zaczęła? — zapytał Błażej.

— Tak, rozkręca się… Fajnie, że jesteście… — przyznała naprawdę ciesząc się w duchu, że ich widzi.

— A dlaczego ty się nie bawisz? — zapytał Wiktor bacznie się jej przyglądając. Był zauroczony tym, jak olśniewająco pięknie wyglądała, ale jednocześnie czujnie badał sytuację.

— Musiałam chwilę odsapnąć, niedługo wrócimy z Patrykiem… — odparła odwracając się do swojego chłopaka, który zmusił się do uśmiechu i kiwnięcia głową.

— To wszystko w porządku? — upewnił się Wiktor.

— Tak — przytaknęła.

— Okej, to my już pójdziemy. Do zobaczenia w takim razie za chwilę, tak? Może nam się uda zatańczyć? — wyraził nadzieję.

— Na pewno. — Uśmiechnęła się do niego i pomachała im na pożegnanie.

Patryk w tym momencie wstał i podszedł do niej, tak że jak tylko się odwróciła stanęła z nim w twarzą w twarz.

— Ach! Patryk! O Bożę! Przestraszyłeś mnie…

— Chciałbym cię gdzieś zabrać Różyczko… — powiedział.

Spojrzała na niego podejrzliwie: — Ale Patryk, jesteśmy na balu, chciałabym jeszcze zostać.

— Wrócimy jeszcze na bal… Obiecuję ci… — przyrzekł.

— Okej… — zgodziła się z lekka zaintrygowana.

Patryk złapał ją za rękę i poprowadził w kierunku windy. Kiedy do niej wsiedli nacisnął ostatnie piętro i wjechali na sam szczyt hotelu. Tam zabrał ją na taras widokowi, z którego mogli obserwować przez ogromną szybę całe miasto. Oprócz nich nie było tam nikogo.

— Piękny widok — przyznała Auri dotykając ostrożnie ręką szyby.

Jej palce wydawały się mu w tej chwili najdelikatniejszym stworzeniem świata na tle rozświetlonego nocą miasta. Bardzo powoli przyłożył dłoń do jej dłoni i stanął za nią. Choć starał się być delikatny czuł rozpierającą go od środka niesamowitą rządzę.

— Nie masz pojęcia jak bardzo cię kocham… — szepnął jej do ucha aż ją zagilgotało w środku.

— Wiem… — Obróciła do niego głowę.

Patryk przesuwał drugą ręką po jej sukni zatrzymując się dopiero przy jej szyi, którą zaczął zmysłowo głaskać i całować.

Ona nieśmiało odszukała ustami jego usta pozwalając mu się w nich zatracić. Patryk całował ją z zapalczywością czując, że mógłby w jednej chwili zerwać z niej suknie i kochać się z nią w nieskończoność. Obrócił ją i oparł o szybę unosząc jej ręce do góry. Ona powoli zatracała się w tym, co z nią robił. Nie miała pojęcia, kiedy podwinął jej suknie, a jego ręce dotknęły jej ud, ale poczuła to. Poczuła go i poczuła też to, że jest na to gotowa, że tego chce, że nie chce już dłużej czekać. Bliskość Patryka sprawiała jej zbyt wiele rozkoszy i przyjemności, żeby mogła ją wciąż odrzucać.

— Patryk… — szepnęła.

On odchylił się jak na umówiony sygnał zabierając ręce i spodziewając się kolejnego odrzucenia.

Ona jednak złapała go i przyciągnęła z powrotem do siebie: — Zabierz mnie do gwiazd… — poprosiła.

W oczach Patryka odbijało się tysiące gwiazd.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
error: Content is protected !!