Oczywiście spóźnili się na angielski. Oboje. Weszli do sali pewnie. Jeden za drugim. Patryk, Kamil. Uśmiech, który gonił uśmiech. Auri podniosła wzrok znad notatek, kiedy oba wolne miejsca po jej prawej i lewej stronie zostały zajęte.
Gdzieś za nimi był jeszcze jeden ciemny wzrok przebiegle utkwiony w jej plecach i zagryzający skuwkę.
A trochę przed nimi pewne zielone oczy nie mogły oprzeć się i nie zerknąć w jej stronę przez ramię.
O obu tych spojrzeniach nie miała jednak pojęcia, bo swoim błękitem przyciągało ją tylko jedno spojrzenie szepczące jej na ucho: „Wszystko okej?”
Po zajęciach potrzebowała trochę spędzić z nim czasu. Sam, na sam, w objęciach, w ukryciu. Wyżaliła mu się, a on ją jak zwykle porwał, ukoił, oczarował.
— Wiesz on już taki jest… Może być ciężko się z nim dogadać w poważnych sprawach. Najlepiej brać wszystko co mówi z przymrużeniem oka.
— Ty tak robisz? — zapytała siedząc mu na kolanach.
Patryk pokiwał głową.
— Nie wiem, czy się do tego przyzwyczaję — westchnęła Auri.
— Nawet nie zauważysz kiedy — zapewnił ją.
— Chciałabym być dziś dla niego miła, naprawdę, ale…
Patryk nie pozwolił jej skończyć zdania całując ją w usta: — Nie myśl o tym — powiedział przekręcając głowę z jednego boku na drugi tonąc jak ona w namiętnym uścisku.
– 🩷 🩷 🩷 –
Już przed Impostacją głosu zauważyła, że dziwnie się zachowuje. Jakby szukał do niej drogi, ale nie mógł jej znaleźć.
— Wiktor? — zagadnęła go, kiedy po zajęciach została nieoczekiwanie sama. Patryk poszedł do łazienki (przed Treningiem aktorskim z Ciachorowskim musiał się wyraźnie trochę zmotywować), a Kamil…. gdzieś zniknął, czym starała się w ogóle nie przejmować, ciesząc się, że Jaśmina całkiem niedaleko chichocze z dziewczynami pod ścianą, a jego tam nie ma.
— O hej — przywitał się Wiktor z nią delikatnym pocałunkiem w policzek prostując się pod ścianą, kiedy do niego podeszła i schował telefon do kieszeni.
— Cześć, pomyślałam, że może chciałbyś porozmawiać? — zagadnęła go nieśmiało Auri.
— Ja? Em, pewnie czemu nie? — zorientował się szybko, choć czuła, że zrobił się lekko spięty, gdy podeszła.
Uśmiechnęła się chcąc dodać mu otuchy do rozmowy.
Wiktor poczuł jak pocą mu się dłonie, lecz dzielnie odwzajemnił uśmiech.
— To, co tam słychać? Gdzie Błażej? — zapytała.
— Błażej poszedł skoczyć do biblioteki po książkę, a tak to wszystko dobrze, dużo zajęć, czuć trochę już presję, wykładowcy są wymagający, ale to chyba dobrze, a ty jak się masz?
— Tak, em… Dobrze, no też czuję, że materiału do nauki będzie dużo.
— Tak.
— Yhym… Zauważyłam, że często robisz zdjęcia… — spróbowała swobodnie przejść na ciekawy temat.
Chłopak przytaknął: — Lubię fotografię — przyznał.
— O wow, to super! — Ucieszyła się szczerze.
— Tak, chyba tak — przyznał rozbrojony nieco jej niewinną radością.
Przez dłuższą chwilę uśmiechali się do siebie. Wiktor nie mógł oprzeć się wyobrażeniu jak wyciąga rękę i głaszcze ją po włosach. Auri sprowadziła go na ziemię nagłym pytaniem.
— Hej, a może kiedyś umówimy się na wspólne zdjęcia?
— E, tak jasne, tylko… — zaskoczony zawahał się przez moment. — Tylko czy twój chłopak nie będzie miał nic przeciwko?
Poczuła jak serce zaczęło jej szybciej bić i wokół nich zrobiło się nagle bardzo gorąco. No tak… Przecież ma chłopaka… No tak…
— Nie, jestem pewna, że nie — odparła trochę jednak bez przekonania po czym zapadła krępująca cisza, bo jej słowa znaczyły dla Wiktora tylko jedno: Potwierdzenie, że jest z Patrykiem na serio.
— Czyli jednak chodzisz z nim? — zapytał mimo wszystko jakby chcąc się jeszcze bardziej dobić.
Auri nie rozumiała czemu ta rozmowa stała się nagle dla niej taka krępująca. Dlaczego gdy zaczęli mówić o Patryku poczuła się tak dziwnie. Jakby wstydziła się mówić mu o nim, a jednocześnie czuła się dziwnie winna. Dlaczego? Zielone oczy Wiktora czekały na odpowiedź, którą znały, a która jednak nie nadchodziła.
Obok Auri w jednej chwili jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki pojawili się nagle po obu jej stronach Patryk i Kamil.
— Różyczko? — Patryk przywołał ją spojrzeniem.
Kamil z kolei unosząc brwi oparł się bokiem o ścianę przy Wiktorze świdrując chłopaka wzrokiem.
Jednym słowem zostali osaczeni. Ona i Wiktor.
— Coś się stało? — zapytał zaskoczony Wiktor odpierając spojrzenie Kamila, który ze złożonymi rękami zaczął się w swoim stylu do niego uśmiechać.
— Nie, nic się nie stało — odpowiedział mu niczym Grinch.
Auri próbowała zachować się normalnie jakby nie wyczuwała w Patryku żadnego napięcia, a zachowanie Kamila było czymś naturalnym.
— Patryk, o dobrze, że jesteś… Słuchaj właśnie rozmawiałam z Wiktorem, o tym, że moglibyśmy się kiedyś umówić na wspólne zdjęcia. Wiktor lubi fotografię — zaczęła spokojnie mówić.
Blondyn spojrzał na Wiktora udając, że wszystko gra, a potem wymienił znaczące spojrzenie z Kamilem i z powrotem zwrócił się do niej.
— Jasne, Różyczko, kiedy tylko będziesz chciała — powiedział obejmując ją jedną ręką i przysuwając do siebie dał jej całusa w czoło.
— Robiłeś już kiedyś taką sesję? — zagadnął w tym samym momencie Wiktora Kamil.
— Taką, to znaczy jaką? — zapytał fotograf.
— No wiesz… — Kamil wyprostował się przed nim z założonymi rękami i kiwnął głową w stronę obejmującej się pary, a minę miał pyszną. — Taką miłosną, nie? Zdjęcia zakochanej pary, dużo uścisków, całusów, uśmieszków, przytulasów… — wyliczał z lubością na palcach.
Wiktorowi drgnęła brew: — Nie, ale robiłem sesje różnym modelkom i modelom — odpowiedział ze spokojem.
Kamil również uniósł brew i bezczelnie zapytał: — A, czyli robiłeś już taką seksowną sesję?
— Kamil! — Auri szarpnęła go za rękaw kurtki.
— No co? Tylko pytam — zwrócił się do niej Kamil.
— Jesteś bezczelny, jak możesz Wiktora o to pytać?
— Chyba zależy ci na profesjonalnej sesji, co nie? — zapytał.
Auri poczuła się kompletnie zbita z tropu. Dlaczego z nim zawsze jest tak trudno – Pomyślała zagubiona.
— Okej, Kamil hamuj, dobra? — wtrącił się Patryk czując, że jest to już odpowiedni na to moment. — Wystarczy.
— Serio? — Kamil rzucił mu zaskoczone spojrzenie. — Okej jak chcecie… — powiedział i wzruszył ramionami obchodząc Auri i odchodząc.
Zażenowana nie odwróciła się za nim. Przesunęła wzrok na Wiktora.
— Chodźmy, Różyczko — odezwał się Patryk biorąc ją pod rękę, bo nie miał ochoty patrzeć na ich wymianę spojrzeń.
— Ale Wiktor… — Auri zatrzymała go mocniejszym uściskiem.
— A, no tak… To tak jak mówiłem kiedy tylko będziesz chciała — powiedział Patryk i spojrzał na Wiktora dając mu do zrozumienia, żeby też już sobie poszedł.
Nie podobało się Auri jego spojrzenie. Miała wrażenie, że Patryk patrzy na Wiktora z jakąś nieopisaną wyższością i przewagą, którą nie wiadomo skąd w sobie nagle wytrzasnął. Nie jestem twoją nagrodą, nie wygrałeś mnie, nie masz prawa się mną chwalić! – Chciała wykrzyczeć.
— Wiktor! — krzyknęła za to zwracając się do stojącego wciąż pod ścianą szatyna jednocześnie zdecydowanie i gwałtownie wyrywając rękę Patrykowi. — Chętnie umówię się tobą na sesję! Sama! I nie obchodzi mnie czy będzie profesjonalna, jasne?!
Wiktor w lekkim szoku nie wiedział czy go pyta czy mu grozi?: — Em, do… dobrze… — wydusił z siebie zaskoczony.
— To świetnie! — skwitowała i odwróciwszy się na pięcie odeszła.
Brakowało tylko tupnięcia.
Kompletnie nie rozumiejąc tego, co się stało Patryk stał jak słup i patrzył jak odchodzi i wchodzi do sali na zajęcia. Kiedy Wiktor chciał za nią ruszyć złapał chłopaka pod ramię.
— Odczep się od niej — syknął do niego.
— Mógłbym powiedzieć to samo — odparł Wiktor wyrywając mu swoją rękę.
— Co powiedziałeś? — Patryk zagrodził mu drogę. — Grozisz mi? — Popchnął go do tyłu.
— Lepiej zostaw mnie w spokoju — odparł Wiktor starając się zignorować blondyna.
Patryk nie zamierzał jednak ustąpić: — Grozisz mi? — powtórzył pytanie oraz szturchnięcie.
Torba Wiktora zsunęła się na ziemię: — Nie, ale jeśli nie przestaniesz…
— To co?! — Tym razem Patryk popchnął Wiktora na tyle mocno, że go przewrócił.
— Nie zasługujesz na nią — wycedził Wiktor przez zęby podnosząc się z podłogi.
Te cztery słowa wystarczyły Patrykowi, żeby z impetem rzucić się na niego, Wiktor tym razem nie pozostał mu dłużny i już po chwili obaj bili się na poważnie prawie przewalając się po całym korytarzu. Cios za cios. Upadek za upadek. Pięść za pięść.
– 🩷 🩷 🩷 –
Zajęcia już się zaczęły, gdy coś nagle mocno stuknęło w drzwi.
Auri wzdrygnęła się.
— O masakra! Co to było?! — zawołała na całą salę Crystal, która właśnie ćwiczyła na scenie z panem Ciachorowskim przygotowaną wcześniej przez siebie scenę.
Nie musiała jednak nawet tego mówić, bo wszyscy włącznie z profesorem spojrzeli na drzwi.
— Może ktoś pukał? — zapytał głośno z głupią miną William.
Auri wraz z innymi patrzyła na drzwi pełna złych przeczuć. Kiedy w drzwi walnęło coś po raz drugi aż podskoczyła.
— Spokojnie! Zostańcie na swoich miejscach! — zawołał pan Ciachorowski i podszedł otworzyć drzwi.
Auri ścisnęło za gardło jak nigdy w życiu, kiedy nagle zobaczyła wtaczających się do sali Patryka z Wiktorem okładających się z takim impetem jakby jeden chciał zabić drugiego.
— Biją się! — zawołała Crystal uciekając w popłochu ze sceny, na którą teatralnie wtoczyli się chłopaki przewracając po drodze biurko.
— AAAAA!!!! — zawołał w panice siedzący w pierwszym rzędzie William w popłochu zbierając swoje notatki. — Na pomoc!
— O MATKO!!!! — piszczała Jaśmina oglądając się w ekscytacji na Aurorę, której już przy niej nie było.
— Spokojnie! — zawołał pan Ciachorowski próbując zapanować nad sytuacją. — Niech ktoś silny pomoże mi ich rozdzielić!
— Silna to ja jestem! — zawołała Iris poczuwając się i wstając ze swojego miejsca. — Zaraz rozdzielę te baletnice! — rzuciła i ruszyła na scenę, gdzie Patryk z Wiktorem okładając się zdążyli już zerwać kurtynę i przewrócić parę eksponatów.
Ciachorowskiemu trudno było się do nich zbliżyć, bo ciągle się przemieszczali.
Auri, która zbiegała już na scenę poczuła jak wyprzedza ją Kamil i w pośpiechu zatrzymuje.
— Hej, mała lepiej zostań tutaj — rzucił do niej — ogarnę to, zostaw to mi…
Zatrzymała się widząc nagle w całym zamieszaniu cień nadziei w jego oczach.
Czy to była obietnica? Dlaczego poczuła, że mogła mu zaufać i zostać?
Patrzyła wraz z pozostałymi jak wskakuje na scenę i razem z Iris i Panem Ciachorowskim próbuje rozdzielić niezmordowanych chłopaków. Za nim do pomocy dołączyli też Paweł z Błażejem, a po chwili i Dawid i Sam również znaleźli się na scenie próbując jakoś pomóc
— To krew! — zawołała nagle jakaś dziewczyna. Była to Paulina zakrywająca sobie usta. Auri jeszcze zanim ją usłyszała zobaczyła strużkę krwi na podeście, na który chciała wejść i aż ją zemdliło.
— Oni się zaraz pozabijają! — wykrzyczała nagle zrozpaczonym głosem Laura i szybko zakryła sobie buzię.
Auri dostrzegła, że płacze.
— Wiktor!
— Patryk!
— Wiktor!
— Patryk!
Przekrzykiwali się z kolei Johny z Erykiem jakby byli na gali bokserskiej i kibicowali swoim faworytom.
Auri nie mogła tego dłużej znieść. Czuła, że nie wytrzyma. Jeśli zaraz ich nie rozdzielą, to… – Zacisnęła pięści.
— PRZESTAŃCIE! WIKTOR! PATRYK! PRZESTAŃCIE! — wykrzyczała ile sił w płucach i wbiegła na scenę.
Czy był to przypadek, czy tylko zbieg okoliczności, ale właśnie w tym samym momencie udało się ich rozdzielić, a ona cała roztrzęsiona znalazła się między nimi.
Wtedy czas jakby nagle stanął w miejscu.
Z jednej strony z rozciętą wargą i zakrwawioną koszulą patrzył na nią zdyszany Patryk przytrzymywany przez Kamila, Pawła i Dawida. Jego spojrzenie było pełne bólu, ale wciąż wydawało się być zawzięte. A z drugiej strony patrzył Wiktor z rozerwaną bluzką i strużką krwi spływającą przy skroni trzymany przez Iris, pana Ciachorowkiego, Błażeja i Sama. On pomimo, że również ciężko dyszał i sapał nie wyglądał na tak zawziętego i zdeterminowanego jak jego przeciwnik.
Potrzeba było aż siedmiu osób żeby ich rozdzielić.
Ich dwóch.
Ona jedna.
Patrzyli na nią obaj.
Nie… Patrzyli na nią wszyscy obecni na sali. Wszyscy. Bo już wszyscy wiedzieli, że chodziło tylko o nią. Tylko o nią jedyną.
Uwielbiam te zdjęcia pod podrodziałami 🩷 są idealne 🩷