Mikołajki zbliżały się wielkimi krokami. Eryk z Johnnym już od tygodnia bawili się w rozdawanie prezentów robiąc raz po raz komuś lub nawet profesorom różne psikusy. Wystawiali też spontaniczne świąteczne scenki prawie na każdych zajęciach. Auri bardzo podobało się ich podejście, często ją rozśmieszali i również dzięki nimi czuła coraz mocniej zbliżający się czas świąt.
— HO HO HO!!!! Czy są tu jakieś grzeczne byczki? — pytali żartobliwie, jak tylko gdzieś się pojawiali.
— Charlotta grzeczna foka! — rzucał wesoło Johnny.
Auri zastanawiała się, co zrobić z Charlotte, która pomimo starcia z Jaśminą nie rezygnowała i ciągle za nią chodziła, co było wyjątkowo drażniące. Poza tym jej ciągłe pytania o Patryka były aż na to prowokacyjne i oczywiste, że klei się do niej tylko ze względu na niego.
— Zazdroszczę ci takiego chłopaka jak Patryk… — wyznała Charlotte kiedyś bezpośrednio przyznając się do swojej zazdrości.
Auri uśmiechnęła się do niej nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Siedziały w bibliotece, gdzie Aurora robiła swoim telefonem zdjęcia z książki, która była jej potrzebna do prezentacji.
— Jakbym miała takiego chłopaka jak on, to na pewno obronił by mnie przed tym docinkami Johnnego i Eryka… — westchnęła Charlotte rozmarzona.
Auri skończyła robić zdjęcia i zamknęła zdecydowanie książkę: — Słuchaj wyjaśnijmy sobie coś… — zaczęła gotowa wygarnąć w końcu dziewczynie jej irytujące zachowanie, ale wtedy zobaczyła, że coś dziwnego, a raczej czyjeś palce wyrastają na jej głowie.
— Siema! — wyskoczył zza Charlotte nagle Kamil z uśmiechniętą jak zawsze od ucha do ucha buzią.
Charlotte, która się tego w ogóle nie spodziewała aż spadła z krzesła. Kamil uśmiechnął się do Auri, która zachowała jednak zimną krew wytrzymując jego spojrzenie.
— Ała… — jęknęła Charlotte podnosząc się z bólem głowy. — Ale mnie przestraszyłeś!
— Słyszałem, że gadałyście o Patryku, noooo nie ładnie tak chłopaka obgadywać… (Kamil)
— Co ty tu robisz? — zapytała go Auri ignorując jego docinkę.
— A ty?
— Wychodzę!
Dziewczyna zgarnęła swoją książkę i odeszła do biurka bibliotekarki oddając wolumen. Charlotte w mgnieniu oka poszła za nią. Kamil po krótkim namyśle ruszył za nimi.
Po opuszczeniu gmachu biblioteki Auri czuła depczącą jej po piętach dziewczynę i w końcu nie wytrzymała i odwróciła się do niej.
— Charlotte! Przestań za mną chodzić, dobra?
Ta zatrzymała się zaskoczona.: — Nie rozumiem? — zapytała.
Auri widziała zbliżającego się za nią Kamila, ale postanowiła się więcej nie krępować.
— Słuchaj! Dobrze wiem, że chodzi ci o Patryka, bo cały czas o nim wspominasz, tak? A ja mam tego dość, rozumiesz? Daj sobie spokój! On jest moim chłopakiem i nigdy nie zwróci na ciebie uwagi, rozumiesz?
— Ale, ale ja… wcale nie…. — zaczęła coś dukać Charlotte i wyraźnie zbierało jej się po jej słowach na płacz. Była bowiem tym typem dziewczyny, której niewiele trzeba było do emocjonalnej reakcji.
— Ojej, a co się stało? — Kamil pojawił się przy niej oferując wsparcie.
Auri spojrzał na chłopaka jak na głupka: — Co robisz? Zostaw ją! Sama tego chciała!
— A co ci zrobiła? — zapytał Kamil.
— Ja nie chciałam! To wcale nie tak! Ja naprawdę… — Charlotte łkała coraz bardziej.
— No już, już ciii…. — Kamil obejmował ją głaszcząc po głowie.
— Kamil! Jej chodzi o Patryka! — krzyknęła z wyrzutem Auri zdenerwowana tym, co właśnie widziała. — Co robisz?
— Oj, daj spokój… — Kamil machnął ręką. — Zajmę się nią, Patryk czeka, leć, uwalniam cię!
— Co? — Auri nie mogła uwierzyć w to, co właśnie powiedział. Co on sobie w ogóle wyobrażał? Ale im dłużej patrzyła jak przytulał beczącą Charlotte, tym bardziej nie miała ochoty tego oglądać. Poszła więc sobie nie oglądając się za siebie.
Coś ją jednak gdzieś głęboko kuło. Coś ją gdzieś tam wewnętrznie szarpało. Nie chciała jednak o tym myśleć. Była zła, a nie tak chciała się czuć przed Mikołajkami.
Chciała jak najszybciej znaleźć się przy Patryku.
– 💛 💛 💛 –
Mikołajki zostały zorganizowane przy największej choince w holu głównym, gdzie dzięki organizacji Samiry zostały rozstawione wygodne fotele i stoliki z poczęstunkiem. Mikołajem został wybrany przez nią Damian, który dostał specjalny mikołajowy strój. Wyczytywał poszczególne osoby, które podchodziły do niego i odbierały swój prezent.
— Błażej! — krzyknął wywołując kolejną osobę.
Chłopak z nieśmiałym uśmiechem wstał z fotela popychany delikatnie przez Wiktora. Odebrał swój prezent dziękując i wrócił do przyjaciela.
— Co tam masz? — zapytał go Wiktor.
Błażej zajrzał do torebki, którą dostał i wyciągnął z niej ciężarek oraz baton energetyczny: — Wow! Dziękuję bardzo Mikołajowi! — zawołał zadowolony.
Siedząca nieco dalej Iris uśmiechnęła się pod nosem mrucząc niemrawe: No… z satysfakcji.
Auri zastanawiała się jak Kamil zareaguje na jej prezent. Choć myślała też o tym, jak ona sama na to zareaguje, bo po tym co wydarzyło się ostatnio między nimi w związku z Charlotte miała bardzo mieszane uczucia i mętlik w głowie.
Zresztą od wydarzenia sprzed biblioteki on sam też zachowywał się dość dziwnie. Po pierwsze dzień po tym jak ją niby od niej uwolnij w ogóle nie wstał z łóżka. Wrócił co prawda do pokoju nad ranem, ale odkąd się do niego położył wstał dopiero wieczorem tłumacząc się bólem głowy i kacem.
— Gdzieś ty łaził? — zapytał go przy kolacji Patryk.
— A… Szkoda gadać… — odparł niemrawo Kamil grzebiąc w talerzu. — Ciężka noc…
— No to może cię to w końcu oduczy takiego szwendania się nie wiadomo z kim i nie wiadomo gdzie skoro widzisz jak możesz skończyć… — wtrąciła się Auri wypominając mu jego lekkomyślność.
— Oj, mała nie zaczynaj, bo sama mnie w to wpakowałaś.
— Co? Niby w co ja cię wpakowała? — zapytała oburzona odkładając łyżeczkę.
— Nie tak głośno, proszę… Moja głowa… — Złapał się za czoło padając na stół. Zaraz jednak podniósł się i bez słowa powlókł do swojego pokoju cały czas się za nie trzymając.
— Co ja niby takiego mu zrobiłam? — Auri spojrzała z pretensją na Patryka, który bezradnie wzruszył ramionami.
Nie zobaczyła już Kamila przez całą kolejną noc, dopiero po południu wyszedł ze swojego pokoju trochę bardziej żywy. Auri i Patryk szykowali się akurat do wyjścia na Mikołajki.
— Idziesz z nami? — zapytał go Patryk. — Mikołajki są…
— A tak! Zbieram się, poczekajcie… — odpowiedział Kamil i w mgnieniu oka ogarną się, wziął swój prezent i poszedł z nimi.
I tak Auri dotarła pod choinkę w swojej tradycyjnej obstawie. Ubrała się w czerwoną spódniczkę i biały sweterek z napisem Merry Christmas. Patryk założył białą koszulkę, czarne spodnie i czerwony krawat z Mikołajem. A Kamil, jak to on miał na sobie czarne spodnie i w tym samym kolorze również koszulkę i kurteczkę.
— Jaśmina! — Wyczytał kolejną osobę Mikołaj-Damian.
W niebieskiej sukience z brokatem, mocnym makijażem i idealnie pofalowanymi włosami Jaśmina podbiegła na szpilkach pod choinkę.
— A grzeczna to byłaś? Ho ho ho! — zapytał Damian.
— No, a jak Mikołaju! — odparła dziewczyna odbierając swój prezent i dając mu całusa.
— Ojej… — Damian zawstydził się wycierając z policzka czerwoną szminkę.
— Damianie! Znaczy się Mikołaju! Profesjonalizm, profesjonalizm… — zwróciła mu uwagę Samira.
— A tak, tak… — odparł sięgając po kolejny prezent: — Paweł! — Wyczytał.
— Ach! — Samira pisnęła z podekscytowania. Miała nadzieję, że Pawłowi spodobają się ciepłe świąteczne skarpety, kubek z Dzieciątkiem Jezus, kartka świąteczna na której wypociła długie i soczyste życzenia oraz zimowa herbatka!
Czujnym okiem obserwowała jak Paweł wyciągał po kolei podarunki i uśmiechał się słodko pokazując, co dostał Lucasowi.
— Bardzo dziękuję Mikołajowi! — odezwał się po chwili Paweł znad kartki świątecznej, która w istocie przypominała długi list miłosny.
— Ależ Pawle, zasłużyłeś! Mikołaj nie mógł o tobie zapomnieć! Podoba ci się? — zapytała Samira z nadzieją w głosie wyciągając w jego kierunku szyję jak tylko się dało.
— Tak, bardzo, wszystko jest piękne! Dziękuję!
Samira zachichotała napuszona z dumy.
Kolejne osoby podchodziły i odbierały swoje prezenty. W większości wszyscy byli zadowoleni, rozrywali ze śmiechem papiery i wyciągali uradowani niespodzianki. Nawet William, który dostał od Elli strój Chippendale stwierdził, że rozmiar jest dobry i na pewno mu się do czegoś przyda. Ze swojego prezentu była również zadowolona Samira, gdyż dostała zestaw kolorowych zakreślaczy, notatnik oraz kolorowe naklejki. Nie było to nic nadzwyczajnego, ale doceniła starania Adasia. Auri również podobał się prezent od Asi, zestaw świątecznych pomadek, choć Kamil wyśmiewał się z fioletowego i zielonego koloru. On sam obdarował Patryka pluszowym Grinchem, z którego chłopak bądź co bądź bardzo się ucieszył. Jedynie Shawn, który dostał wodę toaletową od Laury zaczął głośno kichać i kaszleć nie mogąc znieść jej zapachu.
— Filipie! Zabierz to ode mnie! AAAA Psik!!!! — krzyczał próbując pozbyć się fiolki perfum.
Zawstydzona Laura, chowając twarz w pluszowego misia, którego dostała od Miko szybko opuściła rozdanie mikołajkowe. Podobnie Iris nie mając pojęcia, co zrobić z figurką czekoladowego Mikołaja oddała go z powrotem Hani i wyszła mamrocząc pod nosem, że straciła tyle czasu, który mogła poświęcić na trening.
Niezłą drakę zrobiła jednak Geozja przymierzając czerwony stanik od Crystal rozebrała się od góry eksponując przed wszystkimi swoje pełne piersi.
— No co się gapisz!!!!???? — warknęła na Bartusia, który niechcący zawiesił na niej wzrok.
— Przepraszam! — Ten skulił się w sobie próbując ułożyć kostkę Rubika, którą dostał od Johnnego.
— Geozjo, proszę cię nie rób przedstawienia! — zwróciła jej uwagę Samira, próbując zagłuszyć komentarze typu „Ale wielkie cycki”, „Balony jak się patrzy!”, „Obwisłe giganty!” itp.
Największe przedstawienie okazało się jednak, że i tak zrobiła Charlotte.
Kiedy Kamil otwierał swój prezent od Auri i właśnie wyciągnął z pudełeczka czarną bransoletkę Charlotte stanęła przed nim i ku zaskoczeniu jego, Auri, Patryka i dosłownie wszystkich wokół zaczęła się na niego wydzierać.
— Muszę wiedzieć, rozumiesz?! Muszę wiedzieć, co teraz?! Ja tak dłużej nie mogę?! Rozumiesz?! Dlaczego nie odbierasz moich telefonów ani w ogóle nie zwracasz na mnie uwagi?!!
Wszyscy patrzyli na nią zaskoczeni. Jedynie Kamil wydawał się być tym po prostu znudzony ze swoją zniesmaczoną miną.
— Cha…. — zaczął, ale przerwała mu.
— Kim ja w ogóle dla ciebie jestem, co? Oddałam ci to co dla mnie najcenniejsze, a ty, co? Już mnie nie chcesz tak? Nic dla ciebie nie znaczę, tak? Jak mogłeś? Ty… ty… ty….
Charlotte zanosiła się w swoim panicznym wybuchu coraz bardziej. Samira krzyczała gdzieś w oddali, żeby się uspokoiła. Auri spojrzała pytającym wzrokiem na Kamila.
— O co jej chodzi? — Auri nie mogła uwierzyć, że chwila rozpakowywania jej prezentu dla niego została tak brutalnie przerwana.
— O co jej chodzi? O co jej chodzi? Mi o co chodzi?! A o to, że zabrał mi ją!!!!! — odparła zamiast niego wzburzona Charlotte ze łzami w oczach.
— Ale co? — Auri wciąż nic z tej całej sytuacji nie rozumiała.
Kiedy Charlotte zamierzała wybuchnąć ze słowem na „c” Kamil podskoczył do niej i zasłonił jej usta, żeby przestała się w końcu drzeć.
Auri jednak zaczynała już powoli wszystko rozumieć i krew ją zalewała.
— Charlotte, czy ty byś mogła tak z tym teraz nie wyskakiwać? Normalna jesteś? — naskoczył na nią Kamil odciągając ją nieco na bok.
— Co normalna?! Co normalna?! — Charlotte zaczęła jeszcze głośniej wrzeszczeć i odpychać go do siebie. — Nienormalna jestem, tak? Tak uważasz?! Tak?! Bo co?! Bo przeleciałeś mnie i myślisz, że już teraz wszystko wiesz i wszystko ci wolno, tak?!
Kamil złapał się za głowę nie mogąc uwierzyć, że ma do czynienia z taką wariatką: — Uspokój się! Co ci odbiło do cholery?! — zaczął ją potrząsać łapiąc za ramiona. — Nic z tego nie będzie, rozumiesz? Przespałem się z tobą dla hecy! To nie miało dla mnie żadnego znaczenia i dla ciebie raczej też nie, skoro wzdychałaś przez cały czas do Patryka! Przestań robić sceny i idź już sobie! Zapomnij! Ja już zapomniałem! — krzyknął odpychając ją od siebie.
Dziewczyna zachwiała się, ale zaraz odzyskała równowagę. Zamachnęła się i spoliczkowała go z całej siły. Potem zerwała mu bransoletkę od Auri, którą zdążył już założyć i cisnęła nią o ziemię tak mocno, że aż się rozerwała.
— Nienawidzę cię! — krzyknęła Charlotte jeszcze na zakończenie i szlochając uciekła chowając twarz.
— Ale jaja… — zaczęły się pomruki i komentarze, kiedy Kamil schylił się zebrać części swojego prezentu.
— Co to ma wszystko znaczyć? — Od razu pojawiła się nad nim z pretensją w głosie Samira. — Co to za przedstawienia? Dlaczego psujesz w ten sposób mi… nam mikołajki?
— Mam to gdzieś… — bąknął Kamil wpatrzony w rozerwaną bransoletkę.
— Słucham?
— Nie obchodzą mnie twoje mikołajki! Daj mi spokój… — spławił ją wstając.
— Że co proszę? Jak możesz być taki bezczelny?! Nadmieniam ci tylko, że prywatne kłótnie to nie jest coś czego ludzie chcąc słuchać na imprezie mikołajkowej! I lepiej żebyś to zrozumiał, bo w przeciwnym razie…
— CO? — Kamil naskoczył na nią, aż się wzdrygnęła, ale w tej samej chwili już Patryk trzymał go za ramię, a za Samirą pojawił się Damian.
— W przeciwnym razie czarno widzę twoją przyszłość! — skwitowała zerkając wymownie na rozerwaną bransoletkę w jego dłoniach.
Kamil wyglądał tak jakby chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Patryk pociągnął go już do tyłu.
— Chodź… (Patryk)
— Pani… — Damian z kolei zabrał zszokowaną dziewczynę.
Auri starała się jak mogła panować nad sobą i ustać w miejscu, kiedy chłopaki do niej wrócili.
— Wariatka, nie? Jedna i druga — odezwał się Kamil, a w jego ręku błyszczała czernią roztrzaskana bransoletka.
Auri spojrzała najpierw na nią, a potem Kamilowi prosto w oczy.
— Tak… — przyznała z trudem powstrzymując napływające jej do oczu łzy. — Wariatka…
PLASK!
Po chwili twarz Kamila ponownie zapiekła z bólu.