Impreza andrzejkowa z wróżbami odbyła się ostatniego dnia listopada w klubie na terenie kampusu.
Auri razem z Jaśminą, Asią i Moną zgłosiły się do odgrywania roli wróżek wieczoru. Dlatego też każda z nich dostała w klubie swój stolik z czarodziejskim atrybutem. Jaśmina wróżyła z kuli, Mona dostała karty, Asia miała lać wosk, a Auri przypadło wróżenie z ręki.
Dziewczyny przebrane w czarodziejskie szaty w czasie trwania imprezy siedziały na swoich miejscach i czekały na chętnych poznania swojej przyszłości.
W praktyce stanowisko Mony szybko zmieniło się w stolik do gier karcianych, Jaśmina skończyła pod swoim obściskując się z Aleksem, Asia wylała cały wosk na wróżby dla Adasia, a Auri siedziała na kolanach Patryka, który jak tylko do stolika podchodził jakiś chłopak przejmował jej rolę wróżki i spławiał każdego absztyfikanta.
— Musisz mi dać trochę popracować — skarciła go w końcu Auri, gdy z oburzoną miną odszedł od nich William, któremu Patryk wywróżył stratę bogactwa dla małej czarnej wiedźmy.
— Chcesz się mnie pozbyć? — zapytał żartobliwie. — ZNOWU?
Roześmiała się: — Nie, ale widzisz, że wszystkich odstraszasz, nikt do nas prawie nie podchodzi.
— No i dobrze — stwierdził obcałowując jej szyję.
— Patryk! — zachichotała. — Przestań…. — kazała mu bez przekonania.
Ale on wyraźnie nie zamierzał się powstrzymywać, bo nie tylko jego usta wędrowały tam, gdzie chciały, ale także i ręce, które wsuwał jej pod sukienkę.
Pod wpływem jego dotyku zaczynało brakować jej tchu, a w sercu odczuwała przyjemne skurcze, ale nie mogła mu pozwolić na więcej. W końcu byli na otwartej imprezie! Co on sobie wyobrażał?
— Patryk… Nie możemy tak… — mruknęła łapiąc go za rączki i odnajdując spojrzeniem. — Idź przynieś nam coś do picia, okej? — poleciła mu wstając i pociągając za sobą.
Ociągając się i składając na jej ustach jeszcze z tysiąc całusów niechętnie dał się popchać w stronę baru z napojami.
Odetchnęła z ulgą, gdy w końcu sobie poszedł. Nie miała jednak chwili spokoju, bo od razu ktoś przed nią usiadł.
— Ile mamy czasu? — zapytał wyciągając w jej stronę rękę Wiktor.
— Wi… no mało… — stwierdziła nie chcąc tracić go nawet na wypowiadanie jego imienia.
— No trudno, to może wywróżysz mi go więcej? — zapytał nie spuszczając z niej wzroku.
Chwyciła jego dłoń odnosząc wrażenie, że pomimo swojej siły jest bardzo delikatna.
— Ta linia… — rzekła przesuwając profesjonalnie palcem po wierzchu jego dłoni. — Mówi mi, że przed tobą wspaniała fotograficzna przyszłość…
— A może powie ci coś czego nie wiem? — zapytał przysuwając się do niej bliżej.
— Czego nie wiesz? — zamyśliła się dostrzegając kątem oka, że Patryka zatrzymał przy barze Kamil. — Hm… Myślę, że jest coś takiego…
— Bardzo chciałbym wiedzieć co?
Przesunęła raz jeszcze delikatnie palcem po liniach papilarnych jego dłoni i objęła ją w końcu zamykając w swoich rękach.
— Myślę, że masz dar zachwycania ludzi dlatego spotkasz w życiu prawdziwą miłość, która z kolei zachwyci ciebie.
Wiktor uśmiechnął się do niej poruszony: — Piękne życzenia, dziękuję, mogę teraz ja? — zapytał zabierając rękę i chwytając teraz jej dłoń w ten sam sposób co ona przed chwilą jego.
— Em, tak… — zgodziła się choć trochę zbił ją z tropu. Gdy przesunął palcami po wierzchu jej dłoni poczuła jednak jak rozchodzą się po niej cudowne dreszcze.
— Widzę tu marzenia, dobroć i nadzieję. Czuję potencjał, pasję i naturalność — zaczął mówić niskim głosem, a ona od razu poczuła się zachwycona. — Tutaj… — Uderzył delikatnie opuszkiem palca na środek jej dłoni. — Tutaj czuję tajemnicę i ciemność, którą rozjaśnisz wskazując innym właściwą drogę… — skończył puszczając jej rękę.
— O wow… — Cofnęła rękę będąc pod totalnym wrażeniem. — Chyba to ty a nie ja powinieneś siedzieć na tym miejscu. Pięknie to wszystko powiedziałeś, dziękuję.
Przysunął się bliżej pochylając się do niej przez stolik.
— Ja uważam, że jesteś bardzo dobrą wróżką — powiedział.
— Tak? Dziękuję — odparła zawstydzona.
— Tak, w końcu powiedziałaś mi, że warto czekać.
Auri poczuła jak poddaje się hipnozie jego spojrzenia: — Czekać? — zapytała ostrożnie.
Wiktor uśmiechnął się i zbliżył do niej jeszcze bardziej: — Na ciebie… — szepnął jej do ucha i powoli odsunął się wstając.
Gdy tylko się odwrócił stanął twarzą w twarz z Patrykiem.
— O widzę, że masz już kolejnego chętnego — powiedział Wiktor komentując w ten sposób morderczy wzrok Patryka, którym go przeszył. — Powodzenia, naprawdę dobrze wróży…
— Odejdź póki jeszcze możesz… — syknął blondyn.
Wiktor uśmiechnął się i odwrócił raz jeszcze do Auri: — Do zobaczenia… — powiedział i pomachał jej na pożegnanie.
Ona odmachała mu delikatnie.
— Czego chciał? — Patryk postawił fioletowego drinka ze słomką przed nią i usiadł naprzeciwko.
— A jak myślisz? Powróżyć, tak? W końcu takie mam zadanie — odparła popijając łyka. — Mniam, dobre… — przyznała.
— To miks owoców leśnych z nutą bąbelkową — wyjaśnił jej rzeczowo, co pije.
— Pyszne, dziękuję, Patryk — odparła dając mu buziaka w policzek.
— Proszę — powiedział z lekko naburmuszoną miną.
— Ojej… Nie bądź zły… Wiktor miał prawo tu usiąść jak każdy inny, po prostu wykorzystał moment kiedy cię nie było.
— O, super! I co? Dobrze go wykorzystał? — zapytał z ironią w głosie.
— Myślę, że bardzo dobrze, okej? Ale TY nie masz się o co martwić, tak? — rzekła od razu uspokajając chłopaka, któremu skoczyło ciśnienie po jej słowach i złapała go za ręce. — Pamiętasz co mi obiecałeś? Proszę cię, spróbuj się nim nie przejmować, on mnie po prostu lubi.
— A ty lubisz jego, tak?
— Patryk… A co? Nie mogę?
— Co nie możesz? — wtrącił się im w rozmowę nagle pojawiając się przy nich Kamil, który podsunął sobie krzesło od stolika obok i obracając je usiadł na nim okrakiem przy nich. Po czym z zawadiackim uśmiechem spróbował drinka Auri, choć w ręku trzymał swojego.
— To moje — zwróciła mu uwagę dziewczyna zabierając swoje picie.
— Sam ci wybierałem — pochwalił się.
Auri przewróciła oczami: — Aha, to wspaniale… — skomentowała ten fakt.
— Razem z Patrykiem oczywiście… — nadmienił. — Co jest? Wróżenie z rąsi nie idzie? Co Patryczek jesteś taki naburmuszony? — zapytał w doskonałym humorze poklepując przyjaciela.
— Jest zły, bo wróżyłam Wiktorowi — wyjaśniła Auri, bo Patryk wymownie milczał
— Aaaa, no tak przecież widzieliśmy was z baru — rzucił jak gdyby nigdy nic Kamil i popił swojego zielonego drinka.
Gdy jednak Patryk usłyszał tylko, co powiedział wytrzeszczył na niego oczy: — WIDZIAŁEŚ?
— HA! A TY NIE?! — zaśmiał się z niego Kamil papugując jego przesadny ton.
— To dlatego mnie tak długo trzymałeś przy barze, tak? Kurdę, myślałem, że jesteś po mojej stronie? — rzucił w jego stronę z żalem.
— Ej, no co ty?! — Poczuł się Kamil — My wszyscy jesteśmy po twojej stronie! — odparł intrygującym tonem puszczając oko do Auri. — Co nie?
Ona poczuła się nieco zmieszana. Co to oko miało znaczyć? – Zaczęła się zastanawiać nie wiedząc, co powiedzieć.
— Ta, jasne… Wielkie dzięki, stary… — żachnął się Patryk i skrzyżował ręce zerkając raz na jedno raz na drugie.
— Serio… — zaczął go zapewniać Kamil poklepując raz jeszcze po ramieniu. — Słyszałem, że dziewczyny założyły już jakiś fanklub… Team Patryk czy coś takiego… A o Wiktorku ni widu ni słychu…
— Seriously? — zapytała Auri patrząc na niego z powątpiewaniem.
— No a jak! — odpowiedział jej Kamil kolejnym oczkiem.
— Przestań ciągle to robić! — zdenerwował się na niego Patryk. — Nie mam pojęcia czy mówisz serio czy sobie żartujesz.
— Ha! Witaj w klubie! — odezwała się blondynka unosząc kieliszek w jego stronę. Miała nadzieję, że może tak go trochę udobrucha.
Pierwszy przybił jej szklankę jednak bez wahania Kamil, ale Patryk w końcu też to zrobił i wszyscy troje się napili.
— Ja po prostu nie mogę jakoś go znieść, wiecie… Mam wrażenie, że ma się za lepszego ode mnie, że myśli sobie nie wiadomo co i wyobraża sobie, że może mi ciebie odebrać — zwierzył się im szczerze przełykając gorzki smak swojego trunku Patryk.
— Patryk…. (Auri)
— Kurdę! Stary, gdybym tylko wiedział…. — przerwał jej Kamil.
Patryk posłał mu wymowne spojrzenie pod tytułem: Przecież wiesz.
— Nie musisz się o nic obawiać — dokończyła to co chciała powiedzieć Auri i łagodnie pogłaskała go po policzku.
Patryk chwycił ją za rękę i pocałował: — Chodźmy już stąd, Różyczko… — powiedział z jakąś dziwną niecierpliwością w głosie patrząc jej namiętnie w oczy.
— No co wy? Zostawiacie mnie? — zerknął po nich zaskoczony Kamil.
— Poradzisz sobie — zapewnił go Patryk.
— Przejmę w takim razie twoje stanowisko, mała… — powiedział zacierając ręce. — To dopiero będą wróżby!
Ona nie była jednak przekonana, aby już wychodzić z imprezy. Co prawda większość osób, która bawiła się w klubie już jakiś czas temu wyszła, ale na przykład taka Samira wciąż tańczyła na parkiecie, a niedaleko od nich przy stoliku ciągle było słychać śmiechy Elli i chłopaków.
— Nie wiem… — rzekła Auri. — Może jeszcze chwilę zostaniemy? — zapytała.
— Proszę, Różyczko… Chciałbym cię już z stąd zabrać… — wyznał Patryk.
— Nie daj się prosić, mała! Nie widzisz, że Patryk zaraz tu wykituje, jak nie… ekhem… no wiesz… — wtrącił Kamil.
Auri przeniosła na niego wzrok. Strasznie nie lubiła kiedy tak robił. Zaczynał zdanie i nie kończył go: — Jak nie co? — zapytała go otwarcie.
— Co ty gadasz, weź już się lepiej nie odzywaj — rzucił w jego stronę jednocześnie Patryk.
— Ale dlaczego? Ja chcę wiedzieć, co miał na myśli! — zaoponowała.
Kamil zaśmiał się pod nosem.
— Nie, nie chcesz… Lepiej nie… Kamil, zamknij się! (Patryk)
— Haha… Ale co? Przecież nic nie powiedziałem! (Kamil)
— Ale dlaczego on się śmieje?! Patryk! — ni stąd ni zowąd Auri zaczynała tracić panowanie nad sobą.
Patryk wstał i podszedł do niej próbując ją uspokoić: — Chodźmy już Różyczko….
— Nie!
— Sorry, stary, ale chyba nic z tego dziś nie będzie — bąknął nie przestając się uśmiechać Kamil.
— Z czego niby nic nie będzie? Patryk?! — zaczynała się coraz bardziej denerwować. Szczególnie, że przecież nie była głupia, tak? Dobrze wiedziała, że jeśli obaj myślą o tym samym, co ona, to powinna zaraz dać jednemu i drugiemu w twarz.
— Różyczko, chodźmy to ci to wyjaśnię, okej? Teraz przy nim to nie ma sensu — powiedział Patryk posyłając przyjacielowi mordercze spojrzenie na które ten odpowiedział zadziornym uśmiechem.
— Myślę, że najlepiej sami to sobie wyjaśnijcie, a ja wyjdę! — zdecydowała w końcu i gwałtownie wstała.
Gdy odeszła jednak kilka kroków, a Patryk poszedł już za nią, nagle zatrzymała się, minęła go i wróciła do Kamila.
Ten spojrzał na nią nieco zaskoczony, ale zaraz uśmiechnął się zaintrygowany.
Odwzajemniła uśmiech, po czym podniosła jego drinka i chlusnęła mu nim z premedytacją prosto w twarz.
— To cię powinno orzeźwić! — rzuciła z satysfakcją stawiając kieliszek na stoliku.
I wtedy dopiero zadowolona ze swojego posunięcia poczuła, że może wyjść.
– 💜 💜 💜 –
Auri zatrzasnęła za sobą drzwi od pokoju Patryka i stanęła za nimi opierając się plecami.
— Różyczko? — zapukał Patryk po chwili. — Wszystko w porządku? — zapytał łagodnym głosem. — Przepraszam cię za Kamila, on… Ja… Nie miałem niczego złego na myśli, przecież wiesz…
Auri westchnęła i otworzyła mu ostrożnie drzwi. Ich spojrzenia się spotkały. Jak zawsze patrzyli na siebie czując niesamowite przyciąganie.
— Mogę? Czy mogę cię przytulić? — zapytał chłopak wyciągając powoli ręce w jej stronę.
Podała mu najpierw jedną rękę, potem drugą i przylgnęła do niego niepewnie. Od razu poczuła się we właściwym miejscu. Był ciepły i ładnie pachniał. Westchnęła czując jak opanowuje ją powoli spokój i bezpieczeństwo.
— Już dobrze, Różyczko… — Patryk szepnął nad jej uchem.
Auri uniosła głowę i spojrzała na niego: — Tak, wiem… Już mi lepiej… — wyznała. — Przepraszam, ale jakoś tak się strasznie zdenerwowałam…
— Niepotrzebnie, wiesz przecież, że Kamila trzymają się ciągłe żarty.
— Yhm… — mruknęła. — Myślę sobie jednak po prostu czasem….
— Co myślisz? — dociekał chłopak.
— Nic — urwała zawstydzając się i z powrotem się w niego wtulając.
Patryk uśmiechnął się poruszony jej zachowaniem: — Jesteś słodka, wiesz? — powiedział.
Puściła go i odeszła do okna odwracając się. Patryk zamknął drzwi od pokoju i podszedł do niej. Stanął za nią i oboje patrzyli chwilę przed siebie, choć jego znacznie bardziej interesowała jej szyja, na której oparł brodę i objął ją w pasie.
— Chyba chciałabym, aby zaczął już padać śnieg — stwierdziła obejmując siebie w jego objęciach.
— Mogę sprawić, aby zaczął — stwierdził bez wahania.
Dziewczyna przekręciła głowę w jego stronę i uśmiechnęła się: — Naprawdę? Ciekawe jak?
Nie czekając długo Patryk pocałował ją delikatnie w usta. Zamknęła oczy czując jak powoli cała rozpływa się pod jego słodyczą.
— Wyobraź sobie… — zaczął mówić między jednym a drugim muśnięciem. — … że… na twoje usta spada… mały płatek śniegu… gwiazdka po gwiazdce z odrobiną przymrozku…., który rozpływa się… pod wpływem… ciepła…. Twych… warg…
Auri uśmiechnęła się na ten obraz nie chcąc otwierać oczu i z każdą chwilą ich pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny i gorętszy. Gdy odwróciła się do niego objął ją. Nie mogąc się od niej oderwać uniósł ją i przeniósł ich oboje na łóżko, na które padli z rozmachem.
Poczuła jak wszystko w niej buzuje, jakby jakiś ogień rozpalał całe jej ciało. A był to po prostu Patryk, który całował ją i dotykał w taki sposób, o którym istnieniu nie miała pojęcia. Wszystko co robił sprawiało jej niesamowitą przyjemność i rozkosz. Czuła się przez niego kochana i uwielbiana. A co było w tym wszystkim najlepsze i ona kochała i uwielbiała go.
W momencie jednak gdy Patryk zdjął koszulkę zapaliło się w jej głowie czerwone światło.
— Patryk… poczekaj… — szepnęła czując jak brakuje jej tchu.
Chłopak unosił się nad nią z lekką zadyszką, bo również wszystko co z nią robił sprawiało, że chciał czuć coraz mocniej i więcej, że pragnął jej coraz bardziej…
— Ta…k…? — zapytał z zająknięciem.
— Nie wiem czy…. — zaczęła niepewnie i urwała.
— Nie wiesz czy… tego chcesz? — dokończył za nią i zszedł z niej kładąc się obok na łóżku. Głębokie westchnięcie uniosło jego klatkę piersiową.
Auri przekręciła się na bok i dotknęła jego ramienia przesuwając po nim rękę.
Patryk odwrócił do niej głowę i spojrzał na nią.
— Przepraszam… Ja po prostu chyba się boję… Boję się, że ci się nie spodobam i w ogóle później nie będziesz chciał już ze mną być, albo że zrobię coś nie tak, nie wiem czy… — mówiła Auri.
— Kocham cię — wyznał przerywając jej.
Zamilkła zaskoczona tym nagłym wyznaniem.
— Kocham cię i wiem, że będę cię już zawsze kochał i nie ważne jest dla mnie to w jakim punkcie wszechświata się znajdziemy kiedy już to zrobimy, bo wiem, że mogę na ciebie czekać tyle ile będziesz potrzebowała, możemy zacząć się kochać po ślubie, w przyszłym roku, za pięć lat, czy kiedy tylko będziesz tego chciała, Różyczko — powiedział i uniósł się nieco nad łóżkiem. — Bo nie ma to dla mnie znaczenia, rozumiesz? Liczysz się tylko ty, bo ty jesteś dla mnie najważniejsza, bo wiem, że wybrałem cię już na zawsze.
— Patryk… — Auri była tak poruszona tym, co usłyszała, że nie potrafiła powstrzymać łez.
— Ale czemu płaczesz Różyczko? — zapytał niepokojąc się, że może jednak powiedział coś nie tak. — Naprawdę tak czuję, naprawdę cię kocham.
Ona przysunęła się do niego i objęła mocno: — Ja też cię kocham — wyszeptała wzruszona. — I chcę się z tobą kochać, tylko z tobą, już zawsze…
— Różyczko, obiecuję ci, że zawsze będę z tobą…
— A ja z tobą…
Patryk odchylił się i spojrzeli sobie ponownie w oczy.
— Posłuchaj… — zaczął chłopak sam przecierając oczy ze wzruszenia. — Myślałem o tym, że chciałbym abyś czuła się tego dnia szczęśliwa, gotowa, przekonana, bezpieczna, zdecydowana i…
— Wow, dużo tego… — przyznała uświadamiając sobie, że ma absolutną rację.
— Nie chciałbym się umawiać na żaden konkretny termin, ale…
— Ale… — mrugnęła rzęsami.
— Ale chciałbym, abyś to ty go wybrała… I nie musisz mi nawet tego mówić, nie muszę wiedzieć. Chcę tylko abyś ty tego chciała… I nie ważne jest dla mnie kiedy… Nie chcę tylko, żebyś czuła się naciskana, chcę, żebyś po prostu czuła się szczęśliwa.
— Po prostu chcesz mieć niespodziankę? — zapytała żartobliwie.
— Różyczko…
— Wiem, Patryk. Wiem kiedy tego chcę — powiedziała przykładając mu palec do ust. — I mogę ci to wywróżyć, jeśli chcesz? — oznajmiła biorąc do ręki jego dłoń.
Patryk poczuł się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Tej andrzejkowej nocy oboje przypieczętowali swoją miłość po raz pierwszy wyznając sobie swoje najskrytsze uczucia i pragnienia. Choć nie kochali się naprawdę to Auri była przekonana, że Patryk swoimi słowami, pieszczotami i śmiechem oswoił dla niej zbliżający się moment najpiękniej jak tylko mógł to zrobić.
Rano, pierwszego grudnia, gdy się obudziła za oknem padał pierwszy śnieg.