Perfect

Gdy się obudziła czuła przyjemne ciepło i rozkoszny zapach męskich perfum. Klatka piersiowa, którą miała pod głową unosiła się i opadała w równym oddechu. Auri uniosła się i spojrzała na śpiącego Patryka. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że wygląda jak niewinny i całkowicie bezbronny chłopiec. Podobał jej się taki. Nie mogąc się powstrzymać przeczesała ręką jego włosy, dotknęła zamkniętych powiek, nosa, policzków i ust. Pomyślała, że był idealny, aż zbyt idealny. Czy to naprawdę możliwe, aby się w nim zakochała? Przecież to szaleństwo, w ogóle go nie znała – Powtarzała sobie jak mantra – Ale czy na pewno?

Uniosła się w tym samym momencie, kiedy i on zaczął się ruszać i powoli rozbudzać. Postanowiła być szybka. W mgnieniu oka zerwała się i rzuciła pędem do drzwi. Niestety były zamknięte i zanim je otworzyła Patryk już był przy niej. Równocześnie złapali za klamkę.

— Uciekasz? — zapytał. Głos miał nieco zachrypnięty, koszula wychodziła mu ze spodni, włosy miał kompletnie rozczochrane.

Auri, która nie wyglądała lepiej posłała mu czarujący uśmiech.

— Nie, no co ty! Zostaję na zawsze — odparła ironicznie.

— Poczekaj — Przesunął palcami po jej dłoni. — Rozumiem, że musisz już iść, bo rzeczywiście jest późno. To znaczy wcześnie, ale muszę ci powiedzieć, że to była najcudowniejsza noc w moim życiu, chcę żebyś to wiedziała…

— Patryk, do niczego nie doszło! — Postanowiła od razu sprowadzić go na ziemię. — Tylko przy sobie spaliśmy!

— Wiem! I to właśnie było cudowne, najlepsze… — Przeciągnął się nie kończąc wyliczać jak mu było dobrze. — Fantastyczne, nieziemskie, cudowne…

Przyglądała mu się z lekkim zdziwieniem i zażenowaniem. Czemu uciekała od takiego słodziaka?

— Okej… rozumiem! — przerwała mu w końcu. — Mnie też się podobało — przyznała nieśmiało.

— Naprawdę? — Patrykowi rozbłysły oczy i przysunął się do niej bliżej.

— Tak, napraw…

Nie zdążyła dokończyć słowa, bo już ją całował.

– 🤍  🤍  🤍 –

W kuchni panował straszny rozgardiasz. Jaśmina wstawiała sobie tosty w tym samym momencie, kiedy Hania chciała wyjąć z szafki słodkie płatki do mleka, które przed chwilą wylało się nieco na podłogę. Jaśmina, która tego nie zauważyła weszła w mleczną kałużę i poślizgnęła się wpadając na Hanię, przez co rozsypała całe płatki.

— No pięknie! Patrz co zrobiłaś! — Hania krzyknęła na Jaśminę, kiedy obie próbowały wstać z podłogi.

— Ja?! — oburzyła się brunetka natychmiast. — To twoje płatki i mleko!

— Popchnęłaś mnie! — zaoponowała Hania wygrażając się.

Jaśmina, która szybciej podniosła się z podłogi stanęła na nią władczo.

— Bo rozlałaś mleko! Niezdaro!

— Przezywasz mnie?! Powiem Auri! Już oni ci pokaże! — zaczęła się odgrażać przez cały czas próbując się jakoś podnieść z podłogi.

— Tak? To zobaczymy, co powie na to, że rozlałaś jej mleko do kawki! Hę? Auriiiiiiiiiiii!  zaczęła krzyczeć Jaśmina.

— AUUURIIIIIIII!!!! — Próbowała ją przekrzyczeć Hania.

— Auri! Auri!!!! — przekrzykiwała ją jeszcze bardziej Jaśmina.

— AUUURIIIIIIII!!!!! — nie dawała za wygraną Hania.

Ale Auri nie odpowiadała.

— Co jest? — zaczęła zastanawiać się Jaśmina i pobiegła do pokoju przyjaciółki.

Okazało się, że jej tam nie było.

— O masakra! Nie ma jej! — krzyknęła na całe gardło czując przypływ ekscytacji w pępku. — A jednak! Musiała pójść do Patryka! — stwierdziła natychmiast i pobiegła z powrotem do kuchni, gdzie Hania wciąż darła się na całe gardło.

— AURIIIIIIIII!!!!!!

— Nie ma jej! — Jaśmina przykucnęła przy niej i pomogła jej w końcu wstać.

— Jak to nie ma? Auri nigdy nie wychodzi bez pożegnania! Jest kochana…

— Myślę, że poszła do Patryka! — pisnęła Jaśmina podekscytowana coraz bardziej.

— Nie… — burknęła Hania wyraźnie z rezerwą podchodząc do takiej opcji.

Jaśmina podbiegła do okna, wyjrzała i… poczuła jak poziom ekscytacji trochę jej spadł. Patryka, co prawda nie było, ale koń… wciąż tam stał.

— To dziwne… — zaczęła się zastanawiać wracając do Hani.

Wtedy właśnie drzwi od ich pokoju zaczęły się otwierać, a do środka weszła…

— Auri!!! — krzyknęła Jaśmina i natychmiast do niej podskoczyła. — Gdzie byłaś?! Z Patrykiem?! Tak?! Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wychodzisz?! Pomogłabym ci!!!

— Zostaw ją! Auri przyszła, bo ją wołałam! Przyszła do mnie! Nie do ciebie! — odezwała się Hania i szturchnęła brunetkę, żeby zostawiła jej przyjaciółkę.

Auri, która myślała, że dziewczyny będą jeszcze spały i przemknie przez drzwi niezauważona była mocno zaskoczona ich obstawą.

— O wow, nie śpicie? — zapytała zdziwiona.

— No pewnie, że nie! Jest 11- sta!!! — uświadomiła ją Jaśmina.

— Byłam głodna — odparła po swojemu Hania

Auri skrzyżowała ramiona.

— Aha! Jedenasta? — Wyraz twarzy i ton jej głosu wskazywał, że naprawdę była pod wrażeniem

— Auri? — zaczęła nagle nieco podejrzliwym tonem Jaśmina pociągając ją za rękaw bluzy, którą miała na sobie. — Skąd masz tę bluzę? To męska, prawda? Patryka?! Prawda?! O MATKO! Błagam cię! POWIEDZ, że JEGO!

Blondynka zacisnęła powieki myśląc, że tak może mniej ogłuchnie od pisku przyjaciółki, która prawie, że mdlała jej już do kolan z tego podniecenia.

— Auri, Jaśmina rozlała twoje mleko do kawki i rozsypała moje płatki, wiesz?! — odezwała się w końcu rzeczowo Hania.

— Ojej, naprawdę, Haniu…. – odparła jej nie wiedząc do końca, co jej na to powiedzieć i czując się już naprawdę zmieszana widokiem Jaśminy rozpływającej jej się przy kolanach.

Wtedy jednak zaczął ją dobiegać dziwny zapach spalenizny z kuchni.

— Czy coś się pali? — zapytała.

Hania skrzywiła się pod nosem: — A no tak! A teraz jeszcze spaliła tosty! — zawołała z niesmakiem.

— Jaśmina, chyba tosty ci się palą! — zwróciła się do niej Auri.

— O nie! — Ta zerwała się na równe nogi i pobiegła do kuchni. — Spalone! — zawołała z kuchni i po chwili wróciła załamana.

— No i widzisz jaki z ciebie master szef — zakpiła z niej Hania

— O Bożę, a co mnie to obchodzi! Hanka ty lepiej ogarnij tę kuchnię, bo ja musze z Auri pogadać o poważnych i mam nadzieję, że seksownych sprawach! — rzuciła i bez skrępowania pociągnęła za sobą blondynkę do salonu.

Hania spojrzała za nimi z naburmuszoną miną.

— No to dzwonię po Filipa…. — stwierdziła.

– 🤍  🤍  🤍 –

— Jaśmina, nie!

— Jak to nie?

— Normalnie, zwyczajnie – nie!

— Ale w ogóle?

— W ogóle!

— A nie próbował chociaż? Nie widziałaś czy mu s…

Auri szybko przyłożyła jej rękę do buzi, żeby nie skończyła zdania. W kuchni był już Filip, a i lepiej, żeby Hania tego nie słyszała.

— Nie, Jaśmina! Nic z tych rzeczy, proszę cię nie pytaj o to więcej…

Pokrótce zrelacjonowała jej, co się wydarzyło w nocy i oczywiście Jaśmina była najbardziej zawiedziona brakiem seksu.

— Ale ja tego kompletnie nie rozumiem, jak to możliwe, że spaliście ze sobą, ale nie spaliście? — rozkładała ręce Jaśmina.

— Cii… Jas, błagam. — Złapała ją za ręce. — To możliwe. Patryk… — westchnęła zarumieniona. — Okazał się naprawdę prawdziwym dżentelmenem i był przy tym taki uroczy… — Uśmiechnęła się słodko na wspomnienie z nim tej pierwszej nocy.

— Czyli chodzicie ze sobą? — zapytała z podnieceniem Jaśmina.

Auri ponownie westchnęła i oparła się plecami o kanapę biorąc do ręki jedną z poduszek i tuląc ją do siebie: — Nie….. — powiedziała niepewnie.

— Nie?

— Nie… Nie wiem…. Może…. — Schowała głowę w poduszkę, a Jaśmina zapiszczała po raz kolejny.

W tym samym momencie do salonu weszła zadowolona Hania niosąc swoją tacę śniadaniową wyładowaną pączkami, a za nią jak cień szedł Filip trzymając w rękach dwa napoje.

— Postaw tutaj! — Pokazała mu na stolik, a sama usadowiła się obok Auri, tak, że ta aż podskoczyła.

Hania wzięła do ręki pilot od telewizora i włączyła sobie kreskówkę.

— Proszę… — powiedział Filip stawiając przed nią kubki z colą i fantą. — Cześć, dziewczyny, chcecie może żeby zrobić wam też śniadanie? — zapytał z uprzejmością zwracając się do Aui i Jasminy.

— Pewnie Filip! Tylko dawaj coś na ostro! — zapiszczała bez opanowania Jaśmina.

— Sicho! — burknęła z pełną buzią Hania.

Auri postanowiła ratować sytuację i uśmiechnęła się krzepiąco do Filipa.

— Hej, Filip… Nie, nie trzeba, pewnie sam jesteś głodny, może zrób coś dla siebie jeśli chcesz…

Filip, który był chudym i niepozornym rudzielcem już od dziecka czującym do niej miętę odpowiedział jej płonącym rumieńcem.

— Nie…, nie ja już jadłem… Pomyślałem, że może jak Hania je to wy też coś chcecie…. Em, fajna bluza…

Auri przygryzła wargi zawstydzając się.

— Dziękuję… — odparła starając się zachować spokój.

— To Patryka! — zaskrzeczała Jaśmina wyraźnie nie mogąc się powstrzymać.

— Jas! — Blondynka spiorunowała ją wzrokiem.

Brunetka zakryła sobie usta rękami: — Przepraszam! — pisnęła patrząc z lękiem na przyjaciółkę.

Auri zerknęła na sparaliżowanego Filipa. Co mógł sobie pomyśleć?

— Hahahahaha!!!! — parsknęła nagle śmiechem Hania zaśmiewając się z czegoś w TV.

— Okej… Filip, może jednak przyniesiesz nam herbatę do picia? Będę wdzięczna… – Auri zwróciła się do kolegi najgrzeczniej jak mogła pragnąc, żeby tylko już sobie poszedł.

— D… dobrze — zająknął się, ale z wyraźną ulgą przyjął możliwość ruszenia się z miejsca.

— Uff… — westchnęła przysuwając się do brzegu kanapy.

— Przepraszam, Auri, nie powinnam tego mówić — wydusiła z siebie przejęta Jaśmina.

— Okej… Już nic nie poradzimy, mam nadzieję, że Filip nie pomyśli sobie nie wiadomo czego… Muszę iść się wykąpać — stwierdziła i wstała. — A jak przyniesie herbaty, to proszę bądź dla niego miła… — zwróciła się do przyjaciółki rzucając jej porozumiewawcze spojrzenie.

— Jasne! Nie martw się! Będę! — przyrzekła Jaśmina. A kiedy Auri już wychodziła z salonu przypomniała sobie coś i nie mogąc się powstrzymać zawołała za nią jeszcze. — A co z dzisiejszą randką?!

Aui odwróciła się i spojrzała na nią z tajemniczym uśmiechem: — Wiesz, muszę wyglądać zjawiskowo — rzekła i zniknęła w korytarzu.

Podniecona Jaśmina spiekła buraka: — YES!!!!!!!!!!!! — krzyknęła wyciągając zaciśnięte pięści do góry.

– 🤍 🤍 🤍 –

Restauracja, do której ją zabrał mieściła się w nowoczesnym budynku z oknami na całe ściany. Wszystko w środku jak i na zewnątrz mieniło się złotem i srebrem. Drzwi przez które przeszli rozsunęły się przed nimi rozpościerając czerwień dywanów, która odbijała się w kryształowych lampach. Sala restauracyjna mieściła się na najwyższym piętrze z przepięknym widokiem na panoramę miasta.

Już od samego początku Auri czuła, że Patryk ma w planie zabrać ją w taki świat. Gdy przyszedł po nią w czarnym garniturze z krawatem i z różyczkową bransoletką w ręku poczuła się jakby po raz drugi jechała na studniówkę. Kiedy jednak wyszli przed akademik i zabrał ją do swojego samochodu, nie miała już wątpliwości, że nie czeka ją bal studniówkowy tylko coś o wiele lepszego.

— Denerwujesz się? — zapytał, gdy jechali samochodem i prowadził.

— Nie, dlaczego? — odparła siedząc obok na miejscu pasażera i ciesząc się, że może na niego patrzeć, kiedy on musi patrzeć na drogę.

Patryk uśmiechnął się pod nosem: — Wyglądasz zjawiskowo — powiedział i kątem oka zerknął na nią.

— Mówiłeś już to — wytknęła mu. — Ale dziękuję — odparła i poprawiła sobie przy kolanach różową sukienkę z delikatnego, aksamitnego materiału, którą miała na sobie.

Na górze okryła się białym futerkiem. Włosy rozpuściła i ułożyła w delikatne fale. Zrobiła sobie jeszcze minimalny, rozświetlający makijaż bez którego Jaśmina nie chciała jej w ogóle wypuścić z pokoju.

Chyba się jednak trochę denerwowała. Patryk zachowywał się bardzo wyrafinowanie i kulturalnie. Kiedy się zatrzymali, kazał jej poczekać i sam otworzył jej drzwi samochodu. Potem nadstawił łokieć, aby go chwyciła. Pomyślała więc, że czemu nie i pozwoliła się prowadzić, aż do windy w budynku. Tam zrobiło jej się trochę za gorąco i kiedy zdejmowała futerko od razu jej pomógł i niósł je potem aż do restauracji. A gdy kelner zaprowadził ich do stolika odsunął i przysunął jej krzesło. Tak więc, gdy dostali menu zerkała na niego przez kartki zastanawiając się jakim cudem się tu znalazła z kimś takim jak on.

— Wiesz już co chcesz? — zapytał nalewając im do kieliszków szampana.

— Nie jestem do końca pewna, nie znam tych dań — wyznała szczerze.

— Rozumiem, to może ja coś wybiorę dla nas obojga? — zaproponował unosząc swój kieliszek.

— Okej — zgodziła się zamykając menu i zastanawiając się czy Patryk oczekuje, że napije się z nim.

— To może napijemy się za dobry początek? — zaproponował.

Czyli było jasne, tak myśli, że się napije…

— Wiesz, co… — zaczęła zbijając go nieco z tropu. — Nie lubię alkoholu. — Postanowiła być szczera.

— Hm… Jasne, rozumiem, to czego się napijesz? — zapytał nie widząc w tym najmniejszego problemu i odstawił kieliszek.

— Najlepiej jakiegoś soku… Lubię malinowy i fajnie by było ze słomką.

Patryk słuchał tego, co mówiła z uśmiechem na twarzy.

— Śmiejesz się ze mnie?  zapytała nie wiedząc, jak rozumieć jego minę i trochę się zmieszała.

Patryk wyprostował się na krześle.

— Nie! Absolutnie! — zaklął się przykładając sobie dłoń do serca. — Nie! Jestem po prostu tobą zachwycony! Naprawdę! Dostaniesz najlepszy malinowy sok, jaki piłaś w życiu i to z różową słomką, obiecuję! — powiedział i uniósł rękę do góry przywołując kelnera.

Postanowiła powstrzymać w sobie chęć ucieczki. Patryk w niezwykle wprawiony sposób złożył ich zamówienie, zamawiając jakiegoś kurczaka jako danie główne, deser lodowy i dwa malinowe soki.

— Będziesz zadowolona, zobaczysz… — obiecał jej oddając menu kelnerowi.

— Hm — westchnęła odprowadzając kelnera wzrokiem.

— Jesteś piękna — powiedział nagle, co zmusiło ją by na niego spojrzała.

— Dziękuję — odparła z gracją poprawiając się na krześle.

— Masz przepiękne oczy — skomplementował ją po raz kolejny chcąc zatrzymać na sobie jej spojrzenie.

— Tak, często to słyszę — odparła niby to od niechcenia.

— A czy często słyszysz, że mają wyjątkowo piękny fiołkowy kolor?

Posłała mu podejrzliwe spojrzenie.

— Fiołkowy? — zamyśliła się — Nie, tego jeszcze nie słyszałam, ale podoba mi się — przyznała i z urokiem się do niego uśmiechnęła.

W tym momencie kelner postawił przed nią elegancką szklankę z malinowym napojem i różową słomką z przypiętą różyczką.

O wow! – Pomyślała i od razu wzięła łyka. Smak soku był znakomity.

— I co? — zapytał dociekliwie Patryk.

— Dobre — przyznała nie dając się unieść przesadnemu entuzjazmowi.

Chłopak poprawił się na krześle i pochylił do niej.

— Poczekaj na danie główne i deser, to cię zachwyci — powiedział wyraźnie przekonany o doskonałości nadchodzącego posiłku.

— Wiesz… Jestem trochę wybredna jeśli chodzi o jedzenie i trudno mnie zachwycić — odparła.

— Wiem, jesteś dla mnie wyzwaniem — przyznał.

Przyszła jej na myśl odpowiedź: „i ty dla mnie też”, ale powstrzymała się i po prostu się do niego uśmiechnęła.

— Uwielbiam kiedy się uśmiechasz — wyznał wyraźnie nie mogąc przestać jej komplementować.

Zarumieniła się zastanawiając się czy nie czas, żeby poszła do toalety przypudrować nosek, kiedy akurat na stół wjechało ich danie. Kelner postawił przed nimi talerze i życząc smacznego oddalił się z kurtuazją.

Wszystko było przepyszne. W konsekwencji spędzili bardzo przyjemnie czas delektując się smakiem kolacji i swoim towarzystwem. Patryk był bardzo grzeczny, niekiedy tylko puścił do niej oczko, gdy z czegoś zażartował. Ona dobrze czuła się w jego towarzystwie. Podobało jej się jaki był miły i uprzejmy, choć jego wzrok niekiedy ją krępował.

— A teraz chcesz iść na prawdziwą imprezę? — zapytał nagle tajemniczo, gdy ich talerze były już puste i wbił w nią spojrzenie.

— Imprezę? — zdziwiła się odstawiając kieliszek z którego się właśnie napiła. — Jak to? — zapytała wpatrując się niego zaskoczona. Nie spodziewała się takiej propozycji.

Była urocza. Była po prostu najlepsza – Pomyślał Patryk.

— Czy masz ochotę pójść do fajnego klubu potańczyć? — doprecyzował pytanie.

Zamyśliła się przez chwilę, bacznie świdrując go wzrokiem.

— Okej — zgodziła się w końcu choć z nutą niepewności w głosie.

— Super! — Patryk poderwał się z miejsca i po chwili był już przy niej z wyciągniętą szarmancko ręką, by pomóc jej wstać.

Podała mu dłoń i do końca wieczoru już jej nie puściła.

Zabrał ją do klubu bardzo w jej stylu. Neonowe kolory, taneczna muzyka, podświetlane stoliki, fotele i bar z miłą obsługą. Tańczyli i śmiali się do północy. Auri była zachwycona tym, jak ją trzymał, okręcał i brał w ramiona. Podobało jej się nawet to jak ją unosił i kradł pocałunki. Czuła się naprawdę jak księżniczka w ramionach księcia, a nawet lepiej.

Bo, gdy był tak blisko, gdy ją do siebie przysuwał, patrzył głęboko w oczy, przesuwał ręką po jej plecach słowa piosenki: „Baby I’m dancing in the dark, with you between in my arms”, dawały jej nowe życie, którego z całego serca pragnęła.

— Dbaj o nią.

— Dlaczego?

— Bo wielu czeka na twój błąd.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
error: Content is protected !!