Ten, którego nie znała
Ten, którego nie znała

Ten, którego nie znała

Auri mogła narzekać tylko na to, że całe dwa dni spędziła przeszczęśliwa z Patrykiem. I już nie mogła ukrywać tego, że jej się podoba, że dobrze się z nim czuje, że chociaż czasem ją onieśmiela, to nigdy w życiu nie czuła się przy nikim innym tak bezpiecznie. I tak oficjalnie mogła przyznać, że są parą. Chciała tego spróbować, choć gdzieś może w środku czuła coś w rodzaju ryzyka, ale tak naprawdę to jeszcze bardziej ją do tego ciągnęło.

Na pierwszych trzech zajęciach w poniedziałek siedzieli przy sobie, zerkając, uśmiechając się do siebie, czasem trącając, a w przerwach chodzili za rękę robiąc to samo z dodatkiem ukradkowych pocałunków. Auri starała się hamować jego zapędy, ale było to dość trudne, bo i jej samej ciężko było się oprzeć.

Niestety musieli się zmierzyć z oceną innych, bo praktycznie wszyscy zauważyli, że chodzą razem i zaczęły się różnorodne komentarze.

— Ale oni są słodcy! — wzdychała z jednej strony zachwycona Jaśmina, gdy tylko widziała jak Patryk coś szeptał na ucho Auri, a ona słodko chichotała i przytulała się do niego.

— Ja w sumie nie wiem, czy tak można, muszę o to zapytać w dziekanacie — zastanawiała się z drugiej strony Samira, gdy przechodzący obok niej Patryk ( z Auri pod ramię) uśmiechnął się triumfująco i puścił do niej oczko.

— Nie wytrzymam tego! Są okropni! Słuchasz mnie?! — wściekała się z kolei Sis wyładowując swoją złość na Laurze, która tęsknie zerkała na Wiktora.

— To pewnie nic poważnego — pocieszał w tym samym momencie Wiktora Błażej, gdy oboje schodzili ze schodów po skończonych zajęciach z Impostacji głosu.

Wiktor nic nie odpowiedział. Mruknął coś tylko niezrozumiałego pod nosem i szedł dalej ze spuszczoną głową, w której miał kłębek myśli i totalny amok.

— Masakra, ale jej zazdroszczę! Już po tygodniu ma chłopaka! I to jakiego! — wzdychała za to z zazdrości Charlotte, gdy Patryk z Auri wpatrzeni w siebie minęli grupkę dziewczyn, z którymi siedziała.

— Jak dla mnie wyglądają bardziej jak rodzeństwo…

— Daj spokój Caroline! Widziałaś jak on ją całował! — żachnęła się Charlotte. — Co ja bym dała za takie usta…

— A według mnie właśnie do siebie pasują i ładnie razem wyglądają — stwierdziła Katy wodząc akurat wzrokiem za przechodzącym Dawidem.

— Bzdura! — zaoponowała od razu Paulina czym zwróciła na siebie wszystkich uwagę. — Jestem pewna, że Patryk nie bierze jej na poważnie, to nie jego typ!

— A ty skąd wiesz? — zapytała zaciekawiona Caroline. — Znasz jego typ?

Paulina spojrzała na nią z satysfakcją: — Chodziłam z nim kiedyś, więc, cóż… Tak, znam i to doskonale! Na pewno nim nie jest jakaś różowa Barbie, uwierzcie mi…

— Chodziłaś, serio? — zaciekawiła się Charlotte nie wiedząc, czy ma zacząć płakać czy wściekać się z zazdrości.

— Tak.

— Myślałam, że Sis z nim była — zauważyła Caroline wpatrując się w Paulinę.

— Sis była jego pierwszą dziewczyną, potem rzucił ją dla mnie — wyznała otwarcie. Wyglądała na niezwykle dumną z siebie.

Caroline prychnęła z rozbawienia: — Serio? A ciebie rzucił dla Barbie? Komedia…

— Co? Nie! Z czego się śmiejesz? Nie wierzysz mi?

— Sorry, ale nie wygląda, żeby cię w ogóle znał.

Paulina poczerwieniała z wściekłości.

— Patryk już taki jest… Lubi robić wszystko po swojemu, ma swoje sprawy, ale znam go i wiem, że nie traktuje tej małej poważnie!

— Wiesz… — odezwała się nagle Katy. — To, że może ciebie nie traktował poważnie to nie znaczy, że jej nie będzie… Może to ty nie byłaś w jego typie w takim razie…

Paulina nabrała wody w usta czując się całkowicie urażona i nie wiedząc co powiedzieć.

Niespodziewanie Caroline zaczęła ją pocieszać: — Ja bym na twoim miejscu i tak się nie przejmowała, pewnie chodzi mu tylko o łóżko, widocznie to taki typ… Słodkiego łobuza… — stwierdziła z dziwnym westchnieniem.

— O łóżko… Czyli, że o seks? — zapytała nagle przyciszonym głosem Charlotte czerwona jak burak.

— No pewnie, że tak! A ty co z księżyca się urwałaś? O co może chodzić niespełna dwudziestolatkowi? Myślałaś, że o romantyczne bujanie w obłokach? Proszę cię, pochodzi z nią trochę, przeleci, a potem… Kto wie… — Caroline prześwietliła ją wzrokiem — … może będziesz miała szczęście i weźmie się za ciebie… Chyba, że nie kręcą go dziewice… — zaśmiała się.

Charlotte spiekła się tak, że nawet ognisko mogłoby poczuć się chłodnawe.

— Żenujące — stwierdziła zniesmaczona Katy i wstała od grupy.

— Tak, chyba czas już wchodzić do sali. — Poszła w jej ślady Caroline.

Paulina i Charlotte zostały same. Obie czerwone jak buraki i patrzące na siebie spod łba.

— Nie martw się, Patryk taki nie jest — odezwała się w końcu Paulina i również wstała.

Charlotte poczekała aż sobie pójdzie, a potem odetchnęła głęboko i zaczęła rozmyślać o tym, że nie jest pewna, czy chciałabym, aby tak było.

– 🤎 🩷 💚 –

— Musimy się rozstać!

— Co?! Nie! — Patryk rzucił się na nią biorąc w objęcia. — Nigdy!

Auri uśmiechnęła się poruszona jego zachowaniem, tonem głosu i werwą.

— Tak, musimy, Patryk, ja mam okienko, a ty idziesz na taniec!

— A! O takie rozstanie ci chodzi,,, — załapał, ale nie rozluźnił uścisku — …ale to niczego nie zmienia.

— Musisz mnie puścić, spotkamy się przed Rytmiką, okej?

Westchnął wyraźnie nie mając ochoty jej puszczać: — A co z tego będę miał? — zapytał.

— No proszę, zaczynamy się targować? A co byś chciał?

— A co proponujesz?

Auri uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Całując Patryka złapała jego dłonie i wplotła w nie swoje palce. Po czym pomału zaczęła się od niego odsuwać.

Oszołomiony jej czułością nie potrafił ruszyć się z miejsca.

— Hej, nie… — zaczął protestować otwierając oczy, ale było już za późno.

— Widzimy się za półtorej godziny — rzekła oswobodzona i uśmiechając się do siebie pomknęła po schodach w dół.

W tym samym momencie zaczął dzwonić telefon w kieszeni Patryka.

– 🤎 🩷 💚 –

Jaśmina przyglądała się Auri, która zaniepokojona przykładała telefon do ucha. Po jej minie było widać, że znowu słyszy pusty sygnał. Już trzeci raz próbowała dodzwonić się do Patryka.

— Nie rozumiem, dlaczego nie odbiera mojego telefonu? Mieliśmy się spotkać pod salą od Rytmiki. Dlaczego go jeszcze nie ma… — zaczęła mówić przejęta.

Jaśmina zerknęła w stronę sali.  Zajęcia się zaczęły i wszyscy już do niej wchodzili.

— Słuchaj, a może ta Laura coś wie? Słyszałam ploty, że tańczy z nią w parze, niestety… — powiedziała i zagryzła wargi.

Auri wstrząsnął dreszcz niepokoju, ale nawet nie chciała o tym myśleć. Widziała przecież Laurę, weszła do sali. Chyba… Teraz nie była już tego taka pewna.

— Jaśmina, idź na zajęcia, ja pójdę zobaczyć czy nie ma go w akademiku. I napisz mi, czy Laura jest, no wiesz w sali, okej?

— Okej, ale nie zrywaj z nim od razu. Na pewno coś się stało, że go nie ma. Nie martw się jakoś się wytłumaczy… — odparła Jaśmina chcąc pocieszyć przyjaciółkę.

— To właśnie mnie martwi, muszę się dowiedzieć co się stało — rzekła stanowczo i popchnęła przyjaciółkę do sali a sama zbiegła czym prędzej po schodach.

– 🤎 🩷 💚 –

Pierwsze wrażenie było takie, że pomyliła pokoje. Tak, na pewno. Ale gdy cofnęła się i zerknęła na numer na drzwiach o pomyłce nie mogło być mowy.

Dlaczego więc stał przed nią jakiś dziwny chłopak? Był wysoki, cały ubrany na czarno i mocno opalony. Miał piwne trochę mroczne oczy i ciemne potargane włosy. A i jeszcze taki dziwny tajemniczy uśmiech. Czy powinna uciekać? Gdzie był Patryk?

— Hej, ty musisz być Różyczka, tak? — zapytał niskim i głębokim głosem. Przestał się opierać o framugę drzwi i wyciągnął do niej rękę. — Kamil — przedstawił się.

Kamil? No tak! – Auri nagle olśniło. To musiał być on, ten kolega, o którym jej mówił. Nieśmiało, ale już trochę bardziej trzeźwo podała mu rękę.

— Aurora, znaczy się Auri, tak to ja, cześć…

— Cześć… — Chłopak uśmiechnął się tajemniczo unosząc kruczoczarne brwi, gdy dłuższą chwilę trzymali się za ręce.

— Em, jest Patryk? Bo szukam go i szukam, a byliśmy umówieni. — Cofnęła rękę i zaczęła się rozglądać po pokoju patrząc przez jego ramię. W tle słyszała, że grała muzyka.

— Tak, pewnie! Wchodź. Jest po prysznicem, zaraz powinien wyjść — powiedział przepuszczając ją w progu i wodząc za nią spojrzeniem, kiedy przechodziła.

Wciąż trochę niepewna weszła do środka, ale gdy usłyszała cieknący prysznic w łazience poczuła się już trochę lepiej i usiadła sobie na kanapie patrząc na nieznajomego. Był wysoki, smukły, choć dość dobrze już zbudowany jak na dziewiętnastolatka. Wydawał się być silny i przede wszystkim dosyć tajemniczy.

— Patryk mi mówił, że przyjeżdżasz, przepraszam. Zupełnie o tym zapomniałam, dlatego byłam taka zaskoczona… — zaczęła się tłumaczyć patrząc jak Kamil podchodzi do radia i zaczyna coś majstrować przy muzyce.

— O, może być ta… — mruknął sobie pod nosem przekładając płyty, po czym odwrócił się oparty łokciem o półkę i zaczął się jej przyglądać.

— Wszystko okej? — zapytała czując, że zaczyna ją trochę tym spojrzeniem krępować.

— Lubisz muzykę? — wypalił nagle i podszedł do niej.

— Tak… — odparła choć nie była pewna, co chłopak zamierzał podchodząc do niej.

— Chcesz zatańczyć? — zapytał wyciągając do niej rękę.

Była zaskoczona. Spojrzała na niego niepewnie, ale i z ciekawością.

Nie rozumiała, dlaczego z taką łatwością podała mu rękę i po prostu zaczęli powoli tańczyć.

W jaki sposób ją do tego przekonał, wcale nie przekonując, tylko zadając krótkie pytania? Chciała go o to zapytać, ale nie potrafiła wydusić z siebie słowa. Czuła tylko, że ten chłopak budził w niej jakiś nieokreślony niepokój i miał podobną do Patryka aurę, tylko oczy miał mroczniejsze.

— No więc jak ci w końcu na imię? Bo przyznam, że trochę się pogubiłem, kwiatuszku… — zapytał przechylając głowę na bok i uśmiechając się przyjaźnie, kiedy kiwali się na boki.

Spojrzała na niego z przymrużeniem oka, bo nie była pewna czy przypadkiem się z niej nie nabija. W ogóle dziwnie się czuła trzymając jedną rękę na jego ramieniu, a drugą w jego zaciśniętej dłoni.

Dlaczego tańczą? Kto tak rozpoczyna znajomość? – Zaczęła się zastanawiać.

— Mam na imię Aurora, ale przyjaciele mówią mi Auri. Patryk zaczął mówić Różyczka — odparła starając się brzmieć całkowicie normalnie.

— O wow, no to już wszystko jasne! — stwierdził i okręcił ją w tańcu. Starała się dotrzymać mu kroku, ale nie było jej łatwo. Trochę się mimo wszystko zestresowała.

— A więc jesteś z nami na roku, Kamil? Tak? — zapytała i szybko odchyliła, bo chłopak nagle przysunął ją do siebie stanowczo za blisko tak, że zabrakło jej tchu.

— Chyba tak, A… Muszę się zastanowić, jak będę do ciebie mówić… — powiedział unosząc po raz kolejny swoje kruczoczarne brwi i jakoś dziwnie zawzięcie się w nią wpatrując.

Uśmiechnęła się nerwowo i odsunęła od niego na bezpieczną odległość: — Mów mi Auri, po prostu, tak będzie najlepiej…

— Hm… — zamyślił się Kamil puszczając ją w końcu.

Odetchnęła z ulgą.

Piosenka się skończyła i taniec był skończony. Na szczęście w tym samym momencie pojawił się też Patryk. Był jeszcze bez koszulki, tylko w samych spodniach, ale dla niej, to nie miało znaczenia. Podbiegła do niego i przytuliła się. Dopiero przy nim tak naprawdę łapiąc głęboki wdech i wydech.

Patryk zmierzył Kamila wzrokiem.

— Co tu się dzieje? — zapytał.

Kamil z uśmiechem padł na kanapę, rozkładając się wygodnie: — Czekaliśmy na ciebie, więc ucięliśmy sobie krótki densik — powiedział puszczając do niego oko.

— Że co? — Patryk z lekka oniemiał i spuścił na nią wzrok. Czy wszystko było z nią w porządku? Czy Kamil jej czegoś nie zrobił?

Auri odchyliła się i spojrzała na niego: — Ja… Nie wiem jak to się stało… Twój kolega chciał chyba bardzo zatańczyć, więc się zgodziłam i… Uch… Tyle, nic się nie stało, nie było cię, więc byłam zaskoczona, dzwoniłam… Zapomniałam, że dzisiaj miał przyjechać… Nie wiedziałam i przyszłam i byłam zasko…. Zaskoczona, nie wiedziałam kto to, ale już się poznaliśmy i wszystko w porządku… — wydusiła z siebie z trudem i ponownie ciężko odetchnęła.

Patryk przyglądał się jej z wnikliwością i z wielką troską zarazem.

— Okej w porządku Różyczko, to ja przepraszam — powiedział z czułością głaszcząc ją po włosach. — Kamil zadzwonił, że już jest i po prostu zeszło nam się, bo rozmawialiśmy, a potem niechcący oblał mnie…

— Piwem — wtrącił się Kamil.

— Co? — Aurora lekko oniemiała.

— Kawą! (Patryk)

— Jak wolisz… (Kamil)

— Kawą, Różyczko, nie przejmuj się, nic się nie stało.

— Aha, tak… Rozumiem… — odparła uśmiechając się do niego, ale wciąż trzymając go również kurczowo pod ramię.

— A więc już się poznaliście, to fajnie. — Patryk przeniósł wzrok z dziewczyny na przyjaciela starając się go przejrzeć.

Kamil poczuł się w obowiązku aby wstać i podejść do nich.

— Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że zabawiłem ją tańcem, wiesz jak mam. Nie mogłem się oprzeć, muzyka grała tralala la i ten tego… — powiedział na totalnym luzie.

— Wiesz, wolałbym, żebyś jej więcej nie wprawiał w takie zakłopotanie, okej? — Blondyn zwrócił Kamilowi uwagę posyłając mu wymowne spojrzenie.

— Ua! Zakłopotanie? To ja przepraszam bardzo, nie chciałem! — Kamil zwrócił się do dziewczyny unosząc ręce.

— Ojej, nic się nie stało… — odparła Auri — …nie byłam zakłopotana tylko zaskoczona, to wszystko… — dodała cały czas mocno trzymając swojego chłopaka.

— No widzisz tylko ją zaskoczyłem — powiedział Kamil i poklepał Patryka. — Not big dil… — dodał i puścił oko do Auri.

Ona zignorowała go i zwróciła się ponownie do Patryka.

— Idziemy na zajęcia? — zapytała niewinnie.

Patryk musiał chwilę pomyśleć zanim do niego dotarło, o czym mówiła.

— A! No tak zajęcia! Kamil, trzeba iść na zajęcia… — zwrócił się do przyjaciela.

Kamil po raz pierwszy skrzywił się na twarzy: — Zajęcia? Serio? Myślałem, że gdzieś razem wyskoczymy? To mój pierwszy dzień! Ogarniemy okolice i pobliskie kluby, co nie Patryk?

Auri nie potrafiła ukryć zdziwienia i aż puściła Patryka patrząc z niedowierzaniem na Kamila.

— Nie dziś, Kamil… — Patryk stanowczo pokręcił głową i poszedł do pokoju założyć koszulkę. — Dziś idziesz na zajęcia. Masz sporo zaległości! — zawołał z pokoju.

Blondynka poczuła szczerą ulgę, a nawet dumę z Patryka i z satysfakcją spojrzała na Kamila.

— No daj spokój, przyznaj, że masz ochotę trochę dziś zaszaleć! — odezwał się do niej Kamil z nonszalanckim uśmiechem i trącił łokciem.

Odsunęła się od niego jakby ją nagle oparzył: — Jest poniedziałek… — powiedziała rzeczowo.  Kto imprezuje w poniedziałki?

Kamil luzacko wzruszył ramionami: — Nie rozumiem, ja nie widzę problemu — odrzekł.

Na szczęście dla niej w tym samym momencie wrócił Patryk.

— Już jestem — oznajmił ubrany w świeżą koszulkę i ładne perfumy.

Podeszła do niego przyciągnięta zapachem: — U, ładny zapach — przyznała poprawiając mu kołnierzyk.

— Podoba ci się? — zapytał obejmując ją w tali.

— Tak, bardzo… — odparła i nie mogąc się oprzeć musnęła go delikatnie noskiem po szyi. On roześmiał się by po chwili przerzucić ją przez ramię i pocałować prosto w usta.

— O wow! — Kamil aż zaczął mu bić brawa. — No wyraźnie przepadłeś, stary! Ha ha ha! Dobre to było, jesteście tacy… tacy…., O kurczę brakuje mi słów! Słodcy? Kurza twarz…

Auri wyprostowała się i poprawiła schludnie sukienkę. Dziwnie się poczuła słysząc jaki ten cały Kamil był rozbawiony tym, że Patryk ją pocałował. Nie podobała jej się to: — Okej, to idziemy, tak? — zapytała Patryka cała czerwona na twarzy.

— Tak, Różyczko, chodźmy. — Podał jej rękę, którą z radością uścisnęła. — Kamil? – zwrócił się do rozbawionego przyjaciela. — Przestań się chichrać, dobra? Z czego ty się w ogóle śmiejesz? Krępujesz mi Różyczkę… Idziesz czy nie?

— Pójdę, ale tylko dlatego, że jesteście tacy fascynujący — odrzekł Kamil wzdychając głęboko.

Dziewczyna spojrzała na niego już naprawdę podrażniona i zirytowana: — Nie rozumiem…

— Nie przejmuj się nim, Różyczko. — Poradził jej Patryk i pociągnął ją za rękę do wyjścia..

— Właśnie, nie przejmuj się, tak już mam. Zabawny ze mnie gość — rzucił wesoło Kamil idąc za nimi.

— Nie zamierzam, po prostu nie rozumiem, co go tak rozbawiło?

— Wiesz… On sam pewnie tego nie wie…

— Ale ja chciałabym wiedzieć! Nie podoba mi się jeśli śmiał się ze mnie, z nas… — wyznała rzucając przez ramię kolejne zaniepokojone spojrzenie na Kamila.

— Nie śmiał się z ciebie ani z nas, raczej z siebie — zapewnił ją Patryk przyciągając do siebie.

— Nie śmiał bym śmiał… — Usłyszała nagle nad uchem i aż podskoczyła.

— Co jest z nim nie tak? — Auri mruknęła cicho do Patryka.

 – 🤎 🩷 💚 –

Pod salą, w której miały się zacząć zajęcia z Prozy zebrało się już trochę ludzi z pierwszego roku aktorstwa dramatycznego. Kamil, który pojawił się wraz z Aurorą i Patrykiem szybko zwrócił zainteresowanie większości z nich.

— Kto to? — zaciekawiła się od razu Caroline, gdy ich spojrzenia spotkały się przez ułamek sekundy.

— O matko, to już jeden jej nie wystarczy — zawyła Charlotte. 

— To chyba jakiś nowy, nie widziałam go wcześniej — przyznała Caroline i uśmiechnęła do siebie jak drapieżca dostrzegający ofiarę.

— Nowy? — zainteresowała się Samira, słysząc rozmowę dwóch blondynek unosząc głowę znad książki, którą czytała. — Jak to nowy? — Odnalazła wzrokiem Kamila i natychmiast ruszyła w jego kierunku. Damian pośpieszył za nią.

— Yhm! Przepraszam bardzo, ale co to ma znaczyć? — wtrąciła się do towarzystwa pod ścianą.

Kamil właśnie poznawał Jaśminę, Monę i Asię. Wszystkie wyglądające na bardzo przejęte i podniecone.

— A tam jest Hania z Bastianem, to też moi przyjaciele z dzieciństwa… — Aurora miała właśnie ich przedstawić, kiedy pojawiła się Samira z Damianem. — Haniu! — zawołała i pomachała do niej.

— Hej! — Pomachał do nich przyjaźnie Kamil.

Siedząca pod ścianą Hania spojrzała na niego spod łba i wróciła do konsumowania paczki chipsów. Ale Bastian odmachał Kamilowi równie przyjaźnie.

— Dobrze, zapytam jeszcze raz, co tu się dzieje? — odezwała się ponownie Samira.

— A, a to Samira i Damian… Samira jest starostą… — Przedstawiła ich Auri.

Kamil przeniósł wzrok z blondynki na małą Samirę, jakby dopiero ją zauważając: — Ah, gruba ryba, tak? Dziwne, bo nie wygląda… Za to goryla kojarzę… Cześć Damian…

— Znacie się? — zdziwiła się Auri.

— Znacie się? — oburzyła się Samira.

— Znamy się. — Uśmiechnął się Kamil.

— Znają się — przyznał Patryk.

— A ty znałeś Damiana wcześniej, Patryk? — zapytała Auri.

— Poniekąd, trochę… — wyznał jej, ale wyraźnie nie miał ochoty być zbyt wylewnym i podejrzliwie patrzył na Damiana.

— Poznaliśmy się kiedyś w jednym klubie, nie? Cześć, stary! — Za to Kamil bez skrępowania podał mu rękę.

— No cześć — przywitał się Damian.

— Zaraz, zaraz, zaraz! — Samira wkroczyła między nich — …ale ja czegoś tu nie rozumiem! Jesteś na aktorstwie? — zapytała Kamila przechodząc rzeczowo do konkretów.

— Tak… — przyznał luzacko.

— Na pierwszym roku?

— Tak…

— Aktorstwa dramatycznego?

Kamil spojrzał z nadzieją na Patryka, który kiwnął głową więc on zrobił to samo.

— Czyli jesteś naszym studentem? (Samira)

— A czy to są pytania podchwytliwe? — Kamil zaczął się zastanawiać posyłając jej flirciarski uśmiech.

— Pytam! — buchnęła.

Wzdrygnął się powalony mocą jej głosu.

— No tak! Chyba tak! A o co ci chodzi, mała? — zapytał rozkładając niezrozumiale ręce. — To jakiś kiepski podryw czy co?

— Hm… — Samira nabrała powietrza, po czym wystrzeliła jak z armaty. — Po pierwsze! Zabraniam ci tak do mnie mówić! Jestem STAROSTĄ i wymagam szacunku! Pracuję na swoją pozycję! Po drugie, jak śmiesz spóźniać się tydzień na zajęcia?! Nie było cię na głosowaniu! Co ty sobie wyobrażasz, że mam to wszystko robić jeszcze raz? O, na pewno nie! Po trzecie masz straszne zaległości! A ja nie dopuszczę do obniżenia średniej roku! Masz się zgłosić na moje konsultacje! Rozumiesz?! Musisz strasznie dużo nadrobić! Nie wiem, co mam teraz z tobą zrobić?! Widzisz w jakiej sytuacji mnie stawiasz?! To niedopuszczalne! Karygodne i skandaliczne! Ja nie mam na to czasu! W dodatku widzę, że jesteś bezczelny! Oj, lepiej przestań tak przewracać oczami! To nic ci nie da! Skończyłam z tobą! Damian za mną!

Samira tupnęła nóżką i wraz Damianem oddalili się od grupy pospiesznym krokiem wchodząc już do sali od Prozy.

— Wow, ale na mnie leci… — skomentował jej wybuch nonszalancko Kamil.

Auri spojrzała na niego zdumiona: — Mówiła poważnie, naprawdę ją wkurzyłeś — oświeciła go.

— Mnie też się na początku czepiała, ale spróbuj być dla niej miły, to może nie będzie taka zła — poradził mu Patryk.

— Ojej… — pisnęła Asia.

— Uuuu…! — zawyła Jaśmina.

— Chyba cię jednak nie polubiła — podsumowała wymownie Mona, jako jedyna z całej trójki przyciągając Kamila wzrokiem.

— A może nie chodzi o to, aby ona mnie polubiła? — zapytał zuchwale zbliżając się do niej i unosząc brwi.

Patryk poczuł jak Auri ścisnęła go mocniej za rękę.

— Kamil, przestań… — zareagował blondyn natychmiast odsuwając Kamila ręką od Mony i wchodząc z Auri pomiędzy nich. — Chodźmy już.

Dziewczyny pobiegły pierwsze. Patryk z Auri poszli za nimi.

Miała nie odwracać się za siebie, ale zrobiła to. Spojrzenie jej i Kamila się ze sobą spotkały. Poczuła dziwny dreszcz emocji. Jeszcze tego nie wiedziała, ale wyraz jego oczu właśnie zmieniał jej życie na zawsze.

1 Komentarz
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
elfowa

🩷🖤🩷🖤

error: Content is protected !!