Okruchy na policzku
Okruchy na policzku

Okruchy na policzku

Naprawdę trudno było przestać się śmiać. Choć Auri próbowała za każdym razem tłumić w sobie to pragnienie, to jednak gdy patrzyła jak Lucas próbuje oprzeć się zalotom Kamila, to był to tak absurdalny widok, że nie dawała rady.

— Zaczekaj, zaczekaj… Nie rób tego tak, tylko tak… — Dodatkowo kierował nimi jeszcze Patryk, co jeszcze bardziej podsycało całą groteskowość sytuacji.

— Nie mogę, nie mogę… – powtarzał jak mantra Lucas. — Nie dam rady, naprawdę.

— Musisz się skupić! — Łapał go co chwila Patryk i stawiał do pionu. — Nie ma bardziej nachalnego człowieka niż Kamil! Jeśli mu się oprzesz, to oprzesz się każdemu! — motywował go.

Z kolei Kamil bawił się w najlepsze jako zalotnica. Co chwila puszczając oczka do Lucaska i posyłając mu buziaki.

— Wolałem jak Auri była dziewczyną… — wyznał w pewnym momencie Lucas.

— Ale ja wiem, wiem Lucasku! — odrzekł ze zrozumieniem Kamil kładąc mu ręce na ramionach. — Ale widzisz ona jest za słodka, tak? — powiedział posyłając dziewczynie zadziorne spojrzenie. Na co odpowiedziała mu krzywym uśmiechem. — Nie potrafi być dla ciebie złośliwa, nie nadaje się na tę złą Sisowatą jędzę, tak? Ja się na tym lepiej znam — oznajmił z dumą ( Nie wątpię – pomyślała Auri) — Po za tym Patryk — rzucił spojrzenie na blondyna – nie może patrzeć na to jak się do siebie mizdrzycie, tak?

— Wcale się nie mizdrzymy! — zaprzeczyła od razu Auri, bo tego już nie mogła znieść.

— Dobra, dobra, to jak sobie słodzicie, rozumiesz, prawda? Szczególnie po tym, co zrobiłeś, nie zapominaj o tym, dobrze? Wiesz o czym mówię, prawda — Kamil zrobił dziubek z ust, który miał mu przypomnieć o pocałunku z Auri.

Lucas pokiwał głową, a Kamil go w końcu puścił.

— Dobra, spróbujmy jeszcze raz! — oznajmił Patryk przewracając oczami. — Gotowy, Lucas? Dobrze, raz, dwa, trzy! Kamil…

— Ajjajajajaj! Lucasku kochany chodź na banany! — Kamil zaczął udawać, że ma piersi i przesuwać je w jego kierunku.

— O Bożę, nie! — krzyknął Lucas.

A wtedy Patryk z Auri parsknęli śmiechem.

— Okej… Skończmy na dzisiaj. — Zdecydowała w końcu dziewczyna. — Może po świętach Jaśmina nam pomoże.

Lucas padł na kanapę wyraźnie wykończony i odetchnął z ulgą. Kamil odwrócił się do niej udając, że ciągle trzyma jakieś piersi banany przed sobą: — A! Masz coś do mnie? — zapytał ciągle się nabijając sam z siebie.

— Absolutnie nic — odparła nie dając się sprowokować jego zaczepką, bo doskonale wiedziała, że struga durnia.

— Kamil przestań — rzucił spokojnie Patryk.

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi i Patryk poszedł otworzyć.

— Ciekawe kogo tam diabli niosą? — mruknął Kamil i pochylił się do Auri z przebiegłym uśmiechem.

— O Paweł! — ucieszyła się ona widząc, że to jej przyjaciel wchodzi do salonu, a nie jakiś tam diabeł jak myślał Kamil.

— Cześć — przywitał się z nimi Paweł.

— Cześć. — Podeszła do niego dając mu całusa na przywitanie w policzek i jednocześnie rzucając ostre spojrzenie Kamilowi.

— Siema — przywitał się Kamil siadając obok Lucasa na kanapie i obejmując go. — Lucasek, kolega przyszedł — pokazał mu gościa palcem jakby go nie zauważył.

— No przecież widzę — powiedział Lucas odsuwając się nieco od niego. — Słuchaj właśnie skończyliśmy, to możemy iść — zwrócił się do Pawła.

— O to wspaniale, przyszedłem właśnie zapytać, kiedy kończycie, ale jak już to cudownie, możesz w takim razie iść, tak?

— Tak — odpowiedział Lucas wstając.

— A gdzie idziecie? — zapytała zaciekawiona Auri.

— Na rekolekcje — wyjaśnił Paweł i uśmiechnął się do niej. — Może też chcecie iść? — zaproponował. — Trochę ludzi z roku na pewno będzie, Samira, Damian…

— O wow… Drużyna marzeń, fiu fiu… — zagwizdał kpiąco Kamil.

— Z chęcią pójdziemy, prawda chłopaki? — odparła Auri patrząc z nadzieją na Patryka, a potem ostrzej zerkając na Kamila. — Tobie to się na pewno przyda.

— Jasne Różyczko jeśli chcesz możemy iść z chłopakami — stwierdził Patryk nie widząc przeszkód. — Kamil? — I też spojrzał wymownie na przyjaciela.

— Na mnie nie liczcie, nie nadaję się forget! — rzucił od razu Kamil próbując się wymigać.

— Byłoby super gdybyście poszli z nami, ale oczywiście do niczego nie zmuszam, żeby było jasne — rzekł spokojnie Paweł, a Auri poczuła ciepło w sercu. Kochała Pawła, zawsze bowiem biło od niego niesamowite światło.

— Idziemy! — oświadczyła Auri. — I ty też chodź! — chwyciła bez wahania Kamila, żeby się ruszył. On jednak wywinął się jej.

— Zwariowałaś! — zawołał.

— Nie! Idziesz i kropka! — uparła się.

— Ale przecież Paweł powiedział, że nie zmusza! — zaoponował.

— On nie, ale ja tak! Daj mi tylko chwilę, Paweł przebiorę się ładnie! — rzuciła i pobiegła do pokoju przebrać się odświętnie.

— Ja nie idę Patryk! Nie idę! — powtarzał Kamil, gdy na nią czekali.

— Dobra nic ci się nie stanie, jak raz pójdziesz — stwierdził Patryk poklepując go wspierająco. — Potraktuj to jako nowe doświadczenie, a może ci się spodoba, kto wie.

— Bóg na pewno się ucieszy na twój widok — odezwał się z uśmiechem Paweł.

Kamil spojrzał na niego łapiąc się za głowę: — Akurat w to bardzo wątpię. Raczej się obrazi i pogoni piorunami!

— Nie sądzę — Paweł roześmiał się wyraźnie rozbawiony jego zachowaniem.

— Jestem! — Auri wyszła z pokoju w zielonej sukience, w czarnych rajstopkach i kucykiem na czubku głowy. — Chodźmy!

Wszyscy ruszyli ubierać się i zakładać buty, tylko Kamil stał w miejscu niepewny tego, co robić. Z jednej strony by z nimi poszedł, a z drugiej. Kościół, rekolekcje… To nie dla niego… – myślał.

Auri widząc, że się waha podeszła do niego w puchowej kurtce i czapce: — Chodź — powiedziała łapiąc go ostrożnie za rękę. — Proszę…

— Myślisz, że jak ładnie poprosisz, to wszystko dostaniesz? — zapytał pochylając się nad nią, ale nie zabierając ręki.

— Tak? — odparła uśmiechając się do niego jak mała psotnica.

Kamil nie potrafił się jej oprzeć.

— Idziecie? — zawołał patrzący na nich od drzwi Patryk. Paweł z Lucasem już czekali na zewnątrz.

— Pójdę pod jednym warunkiem — oświadczył Kamil.

Auri przewróciła oczami: — Tak? Jakim? — zapytała wzdychając.

— Dostanę jutro domek Kinder do otworzenia z kalendarzy adwentowych.

Auri roześmiała się: — Masz to jak w banku! — rzekła.

Kamil uśmiechnął się. Ale zrobił to nie dlatego, że chciało mu się pędzić z Pawłem i Lucasem do kościoła, czy też że cieszył się na kalendarz z Kindera, choć to że udało mu się to ugrać, to mu się akurat podobało, ale uśmiechnął się, bo wiedział, że będą z Auri na siebie zerkać w kościele, a on zrobi wszystko, żeby ją rozbawić, tak jak przed chwilą.

– 💛 💛 💛 –

Przed kościołem Samira przeskakiwała z nogi na nogę grzejąc się jak mogła w czerwonym kożuszku i rękawicach. Obok niej z zimna kulił się Damian w czapce z pomponem. Było śnieżnie i wietrznie więc wyglądali bardzo biednie próbując przetrwać tę zawieruchę.

— Powinien nie… niedługo tu, tu… być… — zastukała zębami Samira.

— Tak, pani… Niech pani zobaczy chyba już…. Już idzie…. — powiedział Damian pokazując grubą rękawiczką przed siebie.

Spojrzała we wskazanym kierunku mrużąc oczy. Czy to mógł być Paweł? – Zaczęła się zastanawiać widząc dość sporą grupę zmierzającą poprzez śnieżycę do kościoła.

— Idzie z Lucasem i… chyba jest z nimi Auri…. i Pa… Patryk?… A tam za nimi, to kto? — zapytał Damian wytężając wzrok. – To chyba… nie… Nie… Czy to Kamil?

— Maści los, a on tu po co? — jęknęła. — Tylko wstydu przed proboszczem narobi. Chodźmy Damianie! Paweł już do nas macha! Hej! Hej! — zawołała i podbiegła do zbliżającej się grupy wychodząc im na spotkanie.

— Cześć — przywitał się z nią Paweł idący na przodzie.

— Cześć Pawle, cześć…

Wszyscy stanęli naprzeciwko siebie. Auri równie miło się z nimi przywitała. Podobnie Lucas, choć on był raczej nieśmiały. Patryk z klasą podał rękę Damianowi i przywitał Samirę zimnym pocałunkiem w rękę. Kamil trzymał się z boku i rzucił tylko wesołe: „Czołem!”

— No czołem, czołem… — Spojrzała na niego wątpliwie Samira.

— To co? Wchodzimy? — zapytał Paweł. — Nie będzie nikogo więcej? Czy ktoś jest już w środku?

— A nie wiem, nie wiem… — odpowiedziała z przejęciem Samira. — Ale chyba nie… Nie widzieliśmy.

— My też zaraz nie wejdziemy, chyba, że jako wtaczające się bałwany — zażartował Kamil.

Samira posłała mu krzywy uśmiech.

— Kamil, zachowuj się… — Klepnął przyjaciela Patryk.

— Chodźmy — powiedział w końcu Paweł i wszyscy jak na zawołanie podążyli za nim.

Weszli do środka strząsając z siebie dość sporo śniegu. W kościele panowała kompletna cisza. Paweł przyklęknął, a Samira i Damian zrobili od razu to samo. Kamila na widok krzyży, świeczników, posągów i obrazów przeszedł zimny dreszcz. Szarpnął więc ukradkiem Patryka za kurtkę.

— Stary, ja zaraz tu spłonę.

— Wytrzymasz…  odszeptał mu.

Auri uśmiechnęła się do Kamila, więc on odwzajemnił jej uśmiech. We trójkę poszli za Pawłem, Lucasem, Samirą i Damianem, ale usiedli rząd za nimi.

Auri usiadła pośrodku, Kamil z Patrykiem po obu jej stronach.

Sama msza okazała się być dość nudna, acz chwilami dość zabawna, ponieważ Kamil potrafił zażartować sobie prawie ze wszystkiego, co zobaczył. Dlatego, prawie co chwila nachylał się do Auri szepcząc jej coś na ucho.

Ona bardzo się starała zachować powagę, ale chwilami było to bardzo trudne. Szczególnie kiedy Kamil skomentował zbieranie na tacę, jako „podatek od biednych” i lecącą do komunii Samirę jako „krwistą dziewicę”.

Sama Samira bardzo często oglądała się na nich i uciszała go swoim karcącym wzrokiem.

Po skończonej mszy Paweł zaprosił wszystkich na poczęstunek, który ksiądz rekolekcjonista wraz z proboszczem i innymi duchownymi zorganizowali na plebanii.

Auri ucieszyła się, gdy zobaczyła, że byli tam również Bastian z Hanią.

— Cześć Auri! — krzyknęła swoim słodkim głosikiem Hania machając od stolika z łakociami.

— Cześć! — Auri podeszła do niej i przywitała się. Patryk i Kamil stanęli za nią. Paweł rozmawiał już z proboszczem, a cała w skowronkach Samira mu przy tym towarzyszyła. Lucas trzymał się z boku.

Damian z kolei już kręcił się między stolikami i nakładał sobie ciasteczka.

— Byłaś na mszy? — zapytała przyjaciółki Auri siadając obok niej na długiej ławeczce pod ścianą. Patryk z Kamilem usiedli ciasno obok niej. Obaj oparli się na łokciach. Tylko, że Patryk wpatrywał się w Auri, a Kamil sięgnął już po wafelka i miał oczy dookoła głowy obserwując zbierające się towarzystwo wzajemnej adoracji z pewną dozą niechęci. Choć msza w zasadzie mu się podobała, chwilami była nawet całkiem zabawna ( śpiewy Samiry i przekazanie ze wszystkimi znaku pokoju), to jednak nadal miał w sobie dość sporo awersji do tematu, pomimo że nie spłoną rażony ogniem piekielnym, jak mu się wydawało.

— Taaaa…. — odparła z pełną buzią Hania. – Byliśmy z Bastianem, bo Paweł dał mu cynk, że będzie potem żarcie. No i jesteśmy, ale dość mało tego. — mruknęła z lekkim rozczarowaniem — Ej ty! — Pacnęła nagle Kamila po rękach. — Nie wyjadaj mi tu wafli! — rzuciła wzburzona.

— Myślałem, że są dla wszystkich — odparł zaskoczony Kamil.

— Bo są. — Uspokoiła ich Auri. — Haniu, Kamil na pewno nie zje wszystkiego, chciał tylko spróbować, prawda? — powiedziała i posłała mu porozumiewawcze spojrzenie.

— Ta… — odpowiedział przewrotnym uśmiechem.

— O siemka! — Do ich stolika podszedł akurat wtedy Bastian i przywitał się ze wszystkimi. Był on chudym i wysokim chłopakiem z blond włosami prawie do ramion. Gdy usiadł przy Hani wyglądali razem dość karykaturalnie, ale Auri bardzo się podobali, bo wiedziała, że on szaleje za Hanią, jest dla niej troskliwi i dobrze się nią opiekuje.

— Cześć Bastian, jak tam? — zapytał Patryk podając mu rękę jako ostatni.

— Spoko, poszedłem po coś do picia, ale mają tu tylko herbatki.

— Co za niespodzianka… — mruknął z ironią Kamil.

— Ja się chętnie napiję herbatki — stwierdziła Auri.

— Przyniosę ci Różyczko! — zaoferował się od razu Patryk wstając. Kamil migiem wsunął się na jego miejsce obok niej. – Zaraz wracam… — rzucił mu ostrzegawcze spojrzenie.

— Spoko — Kamil puścił do niego oko udając, że chce nakarmić Auri wafelkiem.

— Bożę… przestań… — westchnęła dziewczyna z łatwością go ignorując. — Czekamy Patryk. — Uśmiechnęła się do swojego chłopaka dając mu do zrozumienia, że wszystko jest w porządku.

— Ja chcę coli! — zażądała Hania. — Gdzie żeś tyle łaził, że nie znalazłeś?! — zwróciła się z pretensją do Bastiana.

— Szukałem Haniuś naprawdę! — zarzekł się chłopak. — Ale chyba nie mają, serio.

— Spróbuję coś załatwić — oświadczył Patryk uśmiechając się do niej. – Nie martw się, zaraz wracam.

Auri parzyła jak podchodzi do księdza proboszcza i zgrabnie wręcz z klasą wtrąca się w jego rozmowę ze Samirą. Kochała w nim to! Był jednocześnie bardzo uprzejmy, ale i wiedział doskonale jak zawalczyć o swoje. Przeszedł ją dreszcz podniecenia, którego się nie spodziewała.

— No to zaraz będziemy tu mieli całą Galerię Wypieków! — stwierdził nagle Kamil czym od razu sprowadził ją na ziemię.

— Mam nadzieję — rzekła Hania.

— Patryk na pewno coś wymyśli — zgodziła się Auri starając się ukryć swoje myśli.

— Tak, na pewno — mruknął Kamil nie spuszczając z niej wnikliwego spojrzenia.

— Co? — zapytała rumieniąc się. — Czemu się tak patrzysz?

— Tak sobie myślę… — odpowiedział z intrygującą nutą w głosie.

— Co sobie myślisz? — ciągnęła zaczynając się nieco stresować jego wzrokiem i zachowaniem.

Kamil roześmiał się: — A co już myśleć nie można? — zapytał.

— Można! — odparła od razu. — Ale powiedz, co sobie myślisz, bo tak patrzysz jakby…

— Jakby co? — Chłopak uniósł znacząco brwi i otworzył szerzej oczy zbliżając się do niej.

Odsunęła się momentalnie: — Nie wiem, ale nie podoba mi się to…

— Może to nie ja myślę, tylko ty… — powiedział i uśmiechnął się sięgając po ciasteczko uprzednio tylko zerkając czy Hania nie patrzy.

— Nie rozumiem… — mruknęła Auri podirytowana już całkowicie jego zachowaniem.

Kamil chrupnął sobie: — Spoko, nie przejmuj się, grunt że jesteś ładna! — odparł i pocałował ją szybko w policzek zanim zdążyła się zorientować.

Auri spojrzała na niego czując na policzku okruszki z jego ust. A on po prostu się uśmiechał…

Nie potrafiła również się nie uśmiechnąć…

Jak to było do przewidzenia Patrykowi udało się zorganizować colę i trochę więcej jedzenia dla Hani. Oczywiście pamiętał również o herbatce dla Auri, którą otrzymała w wielu smakach do wyboru. Oczywiście Kamil też spróbował wszystkich.

W między czasie podszedł do nich również Paweł pytając czy wszystko w porządku i czy czegoś nie potrzebują. Kamil mu odpowiedział, że z Patrykiem to nawet w ubogim kościele czuje się jak na zamku za milion dolarów. Pawła bardzo to rozśmieszyło, a Kamil stwierdził, że koleś zna się na rzeczy i nie jest taki sztywny jak by się mogło na początku wydawać.

— Paweł jest cudowny! — stwierdziła Auri.

— No tak…. W końcu chodziliście ze sobą, tak? Patryk mi mówił… — zaczął drążyć temat Kamil.

— Tak — przyznała bez zawahania. — I wiem, co zaraz powiesz… Dlaczego zerwaliśmy? Tak? Otóż wiedz, że my nie zerwaliśmy!

Patryk w tym momencie zakrztusił się herbatą.

— Tak! — mówiła dalej zdecydowanie nie przejmując się nim. — Nie zerwaliśmy, tylko rozstaliśmy się w przyjaźni, rozumiesz? Czy to dla ciebie za trudne? — zwróciła się do Kamila.

— Hm… — Kamil zamyślił się bez przekonania. — Powiedzmy, że rozumiem, ale… — zaczął i urwał.

— Ale CO?

— Ale, dlaczego w takim razie „rozstaliście się w przyjaźni”? Czegoś brakowało? — zapytał z dociekliwym uśmiechem.

— Wiesz co? To już nie twój biznes, okej… Po prostu oboje o tym zdecydowaliśmy, bo…

— Bo? — Kamil nie dawał za wygraną.

Auri zwróciła się o pomoc do swojego chłopaka: — Patryk, powiedz mu coś, czego on nie rozumie?

Ale Patryk też był ciekawy tego, co miała do powiedzenia: — Właściwie Różyczko, to ja sam nie wiem — stwierdził i spojrzał na nią z ciekawością.

Po jego słowach Kamil miał minę jakby Boże Narodzenie nadeszło wcześniej, a Auri wciągnęła chlust powietrza czując, że po raz pierwszy się na Patryku zawiodła.

— No wiesz?! — wydusiła z siebie z oburzeniem.

— Ale co? Różyczko? Tak naprawdę to nigdy mi nie powiedziałaś jak było z Pawłem…

— Przecież właśnie mówię i mówiłam ci już!

— Dla mnie to jest po prostu dziwne, okej? — wtrącił się ponownie Kamil. Nie chciał doprowadzać do kłótni, jarał się rzecz jasna tą sytuacją, ale nie chciał też wprowadzać jakiejś niefajnej atmosfery. — Skoro mówisz, że jest taki cudowny, to czemu z nim nadal nie jesteś? — zapytał po prostu.

Dziewczyna ścisnęła się w sobie: — Paweł… wybrał, po prostu chciał… — zaczęła się jąkać. — Jezus, Maria! Ja też potrzebowałam czego innego, okej?! — rzuciła nie mogąc już dłużej wytrzymać.

— A!!! Czyli to on z tobą zerwał?! — zaczął się śmiać Kamil.

— Nie! Kamil jaki ty głupi jesteś! Nic nie rozumiesz! Rozumiesz?!

On nie przestawał się śmiać.

— Okej… — Patryk postanowił dać już spokój i uciszył Kamila lekkim klepnięciem po głowie. — Różyczko, w porządku, przepraszam cię. Nie wiem co mi odbiło, jak dla mnie nie ma żadnego problemu, temat zamknięty.

Auri wciągnęła powietrze i od razu je z siebie wypuściła: — Wkurzyliście mnie, obaj! A tak było fajnie! — rzuciła z żalem.

— Przepraszam… — powtórzył Patryk próbując ją objąć, ale ona wzdrygnęła się. Na co blondyn szturchnął z łokcia Kamila, żeby i on przeprosił.

— Co? Jezu, Patryk, co ty mnie tak lejesz? Mało w życiu dostałem? — zapytał Kamil robiąc aktorsko biedną minę.

Auri nie zamierzała dać się na to nabrać i nadal siedziała obrażona, choć serduszko lekko jej drgnęło na to, co powiedział.

— Dobra, okej! W porządku — powiedziała Auri nie mogąc dłużej wytrzymać. — Wybaczam wam, ale mam nadzieję, że mnie dobrze zrozumieliście, tak?

— Och, tak… Bardzo dobrze… — odezwał się Kamil i wymownie spojrzał na Patryka.

— Rozumiemy — przyznał Patryk odwzajemniając spojrzenie.

Auri znowu nie wiedziała, czy jej się to aby na pewno spodobało.

— Tak? — zmusiła ich by oboje na nią spojrzeli zamiast gapić się na siebie.

— Tak — potwierdził Patryk obejmując ją i tym razem już mu na to pozwoliła.

— Tak… — powtórzył Kamil i sięgnął po kubek z herbatą po chwili zakrztuszając się.

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
error: Content is protected !!