Patryk i Auri ćwiczyli. To był ostatni tydzień przed świętami, a oni mieli jeszcze do odegrania scenkę na EZA. Starali się, aby nie było w pobliżu Kamila, bo za każdym razem, gdy widział, że zaczynają próby rzucał głupie komentarze, gapił się i wyśmiewał. Tak więc Auri zdecydowanie obstawiała za tym, żeby ćwiczyć kiedy go nie było. Niestety nie było to takie łatwe ponieważ on chyba to uwielbiał. A poza tym odkąd udało im się pogodzić po ostatniej kłótni po balu wydawał się spędzać z nimi jeszcze więcej czasu niż przed kłótnią i przed balem.
Z jednej strony to całkiem jej to odpowiadało, bo znowu przestał się szwendać po nocach, po barach i klubach, ale z drugiej strony potrzebowała czasem tych chwil sam na sam z Patrykiem. Zresztą tak jak i on.
Poza tym Kamil wcale nie zrobił się święty po rekolekcjach w kościele. Wiedziała, że spotykał się co jakiś czas z przypadkowymi dziewczynami, raz nawet przyłapała go rano na wyrzucaniu jakiejś z pokoju.
— Tak, tak… Super było, ale już idź… — wypychał ją za drzwi, kiedy Auri akurat wstała do toalety.
— Ale, ale musimy to powtórzyć! Obiecujesz?!
— Co? Ciiii….. — Uciszał ją. — Może zadzwonię….
— Ale nie dałam ci numeru…
— Wybiorę intuicyjnie… — powiedział i ostatecznie wypchnął ją za drzwi. — O! — rzucił zauważając Aurorę ze skrzyżowanymi ramionami i wiadomą miną jak tylko się odwrócił.
— O! — przedrzeźniła go.
Wtedy rozległo się pukanie do drzwi i oboje zauważyli leżący czarny stanik na podłodze. Kamil od razu się schylił, podniósł go, zgniótł w ręku i wyrzucił szybko za dziewczyną.
— No cóż, zdarza się… — stwierdził uśmiechając się i umknął do swojego pokoju przed reprymendą.
Auri starała się doceniać to, że nie obnosił się ze swoimi podbojami, a raczej zaczął je ukrywać, ale ona i tak wiedziała, co robił. Doceniała jednak to, że nie był specjalnie wulgarny i mimo wszystko spędzali razem dość sporo czasu w tym ostatnim tygodniu przed feriami świątecznymi.
Udało jej się nawet z nim raz porozmawiać o jego mamie i o tym, że na święta nie wraca do domu, żeby nie wkurzać ojca, tylko jedzie do Patryka.
— Twojej mamie musi być strasznie ciężko — przyznała Auri, kiedy siedzieli razem na przerwie między zajęciami przy oknie na parapecie. Akurat okazało się, że i jej i jemu odwołali zajęcia, a Patryk musiał na swoje iść.
Na dworze padał śnieg. Było bardzo zimno. Ale Kamil wpatrywał się w nią nigdy w życiu nie czując większego ciepła w sercu.
— Nie potrafię nawet wyobrazić sobie jak bardzo — mówiła, ale nie była to litość, tylko autentyczne współczucie. I kiedy wtedy spojrzała na niego, Kamil miał wielką ochotę zrobić coś zupełnie niedozwolonego w tej czasoprzestrzeni.
Szybko więc odrzucił od siebie to pragnienie. Przekonany, że był to tylko odruch chwili.
Jednak myślał potem o tym cały dzień, zastanawiając się, co by się stało gdyby to jednak zrobił.
– 🤍 🤍 🤍 –
W dniu scenki z Patrykiem Auri była nieco zdenerwowana. Nie lubiła występów przed całym rokiem, bo wszyscy się wtedy na nią patrzyli. Pocieszało ją tylko to, że nie będzie sama, że będzie z nim i, że na pewno wszystko pójdzie dobrze. Przygotowywali się bardzo długo i mieli też świetne zakończenie z prawdziwą pompą… Choć co do tego miała lekkie wątpliwości, gdyż było to dość przesadzone, ale Patryk się uparł więc nie nalegała, żeby z tego rezygnować.
— Będzie super Różyczko, zobaczysz — powiedział, gdy razem jedli śniadanie.
— Co będzie super? — zapytał Kamil właśnie się do nich dosiadając.
— Mamy dziś scenkę — odparł Patryk i spojrzał na niego ostrzegawczo. — Więc błagam cię nie przeszkadzaj nam jakimś głupimi komentarzami w trakcie.
— No co ty… — rzucił Kamil i ugryzł tosta. — Znam waszą scenę na pamięć, komentarze mi się skończyły… — zażartował puszczając do Auri oczko.
— Dobra, dobra… Już ja cię znam. Nie przepuścisz okazji — stwierdził Patryk.
Kamil wzruszył ramionami przeżuwając jedzenie: — No, pewnie nie… — przyznał z uśmiechem i popił szybko sok ze szklanki. — Ale nie martwcie się nie popsuje wam niczego, trzymam kciuki, na razie, lecę… — rzekł i w pośpiechu zarzucając na siebie kurtkę wyleciał z pokoju.
— Gdzie mu się tak śpieszy? — zapytała Auri.
— Nie wiem, może ma pierwszą zmianę w sklepiku, to musi go otworzyć przed zajęciami, kto tam wie… Różyczko! — zawołał zrywając się nagle z krzesła i zachodząc ją od tyłu. — Będzie wszystko dobrze, zobaczysz! Już nie mogę się doczekać! — podekscytowany dał jej buziaczka.
Uśmiechnęła się do niego trochę nerwowo: — Stresuję się — wyznała.
Chłopak objął ją dodając otuchy: — Rozumiem, ale będzie wspaniale, zobaczysz — powiedział i jeszcze mocniej ją przytulił.
Elementarne zadania aktorskie były tego dnia trzecie, zaraz po zajęciach z Wiersza. Auri przez cały czas starała się zachowywać jak najnormalniej. W sumie była trochę podekscytowana, ale na pewno nie tak jak Patryk, który latał cały w skowronkach.
— Ale Patryk dziś szczęśliwy! — rzekła do niej Jaśmina, kiedy szły na zajęcia z wiersza.
— Tak, mamy dziś scenkę na elementarnych i się cieszy… — wyznała.
— Ła! Super! — stwierdziła Jaśmina od razu się ekscytując. — O czym macie?
— No… Trochę o miłości i zazdrości. Wiesz tak o wszystkim… Zobaczysz sama.
— Już nie mogę się doczekać! — podekscytowała się brunetka.
Dziewczyny zatrzymały się pod salą od wiersza. Auri poprawiła swoją sukienkę w panterkę, którą dziś założyła, a Jaśmina zaraz po niej spapugowała wygładzając swoją czarną miniówkę.
Pod salą było już trochę osób wśród których Auri dostrzegła Wiktora, który siedział pod ścianą i pisał coś na laptopie. Patrzyła się na niego trochę dłużej, aż i on w końcu spojrzał na nią. Uśmiechnęła się do niego, ale on tylko opuścił głowę z powrotem na laptopa. Poczuła, że coś jest nie tak.
Nie rozmawiali ze sobą od balu, choć pamiętała, żeby to zrobić, bo miała duże wyrzuty sumienia, że wtedy nie dotrzymała obietnicy. Tyle się jednak działo w między czasie, że trudno jej było się do niego odezwać i wytłumaczyć się. Poza tym nie wiedziała do końca, co mu ma powiedzieć? Dlaczego nie wróciła? Dlaczego nie zatańczyli? Odpowiedzi były dla niej zbyt krępujące… Nie miała pojęcia jak mu to wyjaśnić.
— Idę do Wiktora — zdecydowała Auri informując przyjaciółkę.
— Okej… — odparła Jaśmina dość słabo podekscytowana jak na taką wiadomość, bo właśnie dostrzegła Aleksa, który niósł na baranach Elle i kompletnie ją to zszokowało.
— Cześć… Mogę się przysiąść? — zapytała Wiktora Auri powoli do niego podchodząc.
Chłopak podniósł na nią wzrok: — Tak, jasne — odpowiedział i zamknął odruchowo komputer.
— Co tam robiłeś? — zapytała siadając obok niego.
— A nic takiego — odpowiedział czując jak się o niego otarła. — Pisałem maila do jednego czasopisma…
— Tak? O to fajnie…
— Nie aż tak bardzo… Piszę, bo wykorzystali moje zdjęcia bez mojej zgody więc… no, muszę to jakoś wyjaśnić…
— Ojej, no tak…
— Tak.
Zastanawiała się, co mogłaby jeszcze powiedzieć. Na chwilę jednak oboje zawiesili się obserwując walczącą z Ellą Jaśminę i Aleksa próbującego je rozdzielić.
— Po…
— Ła…
Zaczęli w końcu jednocześnie i w tym samym momencie urwali.
— Chciałem powiedzieć, że ładnie wyglądasz — odezwał się ponownie po chwili Wiktor.
— Dziękuję — odparła trochę zawstydzona.
Uśmiechnął się do niej, a ona niepewnie odwzajemniła ten uśmiech.
— Wszystko w porządku? — zapytał Wiktor, bo krępacja między nimi wciąż rosła.
— Tak, znaczy się nie… nie wiem… — wyznała w końcu. — Chodzi o to, że chciałam cię przeprosić za to, że nie wróciłam wtedy na bal… Mieliśmy zatańczyć.
— A, nie ma problemu — odparł — nic się nie stało, na pewno będziemy jeszcze mieli okazję.
Jego ton trochę ją uspokoił. Chyba nie był zły… – Pomyślała z nadzieją.
— Na pewno — przyznała. — To… wszystko między nami okej? — upewniła się.
— No pewnie — odpowiedział Wiktor z uśmiechem.
— Okej… — westchnęła i powoli wstała. — Cieszę się… To pójdę już sobie, nie będę ci przeszkadzać… — powiedziała i odeszła zanim zdołał ją zatrzymać.
Bo przecież nie przeszkadzała mu. Wręcz przeciwnie! Serce wyrywało mu się do niej z piersi i musiał bardzo się starać, żeby zdusić w sobie żal.
– 🤍 🤍 🤍 –
Patryk nie rozumiał, o co chodziło, ale stawił się przed dziekanatem i zapukał do środka.
— Dzień dobry — przywitał się. — Dostałem wiadomość, że Pan dziekan chciał się ze mną zobaczyć — powiedział do pani siedzącej za biurkiem.
Kobieta spojrzała na niego i od razu szeroko się uśmiechnęła.
— Ach, tak, tak… Pan Patryk Paprocki? — zapytała i otworzyła przed nim drzwi do pokoju dziekana. — Proszę tu poczekać, Pan dziekan zaraz przyjdzie…
— No dobrze — mruknął Patryk zerkając na swój telefon i nie mogąc uwierzyć, że właśnie się rozładował.
– 🤍 🤍 🤍 –
Auri czuła się przez całe półtorej godziny zajęć z Wiersza bardzo dobrze. Nawet nie przejęła się tym, że Patryk się na nich nie pojawił. Powiedział jej przecież, że musiał iść do dziekanatu, bo dziekan miał jakąś sprawę więc była spokojna. Musiało mu dłużej zejść… – Pomyślała i spokojnie siedziała przez całe zajęcia razem z Kamilem.
— A gdzie Patryk? — zapytał jej jak tylko się przysiadł.
— W dziekanacie — odparła. — A ty czemu się spóźniłeś?
— Przed świętami więcej klientów jak to się mówi… — odpowiedział i puścił do niej oczko.
— Aha… — mruknęła woląc nie wnikać głębiej. Mogła mieć tylko nadzieję, że naprawdę pracował w sklepiku i trochę mu się zeszło.
— Pięknie! Dziękuję bardzo! — Profesor pochwalił wyrecytowany właśnie przez Samirę wiersz o pszczołach.
( Tak, Kamil znowu przyszedł spóźniony, akurat gdy występowała Samira…)
— Dziękuję bardzo, Profesorze. — Uśmiechnęła się Samira z zadowolenia i wróciła na swoje miejsce. Nie omieszkała jednak odwrócić się i posłać piorunującego spojrzenia Kamilowi.
Ten odesłał jej buziaka.
— Co robisz? — szturchnęła go Auri, a Samira odwróciła się z powrotem cała czerwona na twarzy.
— Nic, rozdaję buziaki — zażartował chłopak i zaśmiał się.
— Przestań… — mruknęła bez przekonania.
— Żartować sobie czy całować? — zapytał przekomarzając się.
— I to i to… — westchnęła zrezygnowana.
— O idzie Shawn, to będzie zabawne…
Auri spojrzała na scenę, na którą wkroczył chłopak i zaczął coś recytować tak przeciągając każde słowo, że można było usnąć.
— Mało zabawne — stwierdziła.
— A dla mnie super! Chłopak ma swój styl i dzięki niemu już pewnie nikt nie będzie musiał nic mówić, bo nie wiadomo czy skończy do końca zajęć — zaśmiał się i położył ręce na ławce kładąc na nich głowę. — Obudź mnie jakby co… — mruknął i udał, że idzie spać.
Auri miała ochotę zrobić to samo, ale powstrzymała się. Chwilę przyglądała się Kamilowi obserwując jak spokojnie oddycha z zamkniętymi oczami. Ten widok szybko przypomniał jej o Patryku, który wyglądał bardzo podobnie kiedy spał.
I wtedy poczuła lekki niepokój. Gdzie on był?
– 🤍 🤍 🤍 –
Niestety Patryk utknął na dobre. Po pierwsze tak długo czekał na dziekana, że w końcu postanowił wyjść, bo najwyraźniej ten nie miał zamiaru przyjść. Po drugie musiał już iść, bo na pewno był już spóźniony na Wiersz, a przecież zaraz po nim są Zadania aktorskie. Jednak kiedy chciał wyjść okazało się, że Pani z dziekanatu też sobie gdzieś poszła, a dziekanat został zamknięty. Po trzecie miał rozładowany telefon.
Jak nic utknął…
I nie pomogło walenie i stukanie czy próby otwarcia okna, z którego i tak by nie wyskoczył, bo był na trzecim piętrze.
Po prostu utknął na dobre.
Nie mógł w to uwierzyć.
– 🤍 🤍 🤍 –
No dobra…
Teraz to już się zaczęła denerwować.
Miała nadzieję, że Patryk będzie już czekał pod salą, kiedy przyjdzie, ale go nie było. Auri rozglądała się, chodziła w tę i z powrotem, wyglądała na schody i zerkała na windę, ale po chłopaku nie było śladu.
— Wszystko okej? — zapytał jej Kamil, kiedy zauważył, że zaczyna się dziwnie zachowywać.
— Nie ma Patryka… — odparła wychylając się zza bramkę od schodów.
— No i co?
Spojrzała na niego z lekkim oburzeniem i dość dużym już zdenerwowaniem: — Mamy scenkę, zapomniałeś?
— A! To się nie martw, na pewno przyjdzie! — rzucił chłopak na luzie.
— No nie wiem… Powinien już tu być, za pięć minut kończy się przerwa, a miał jeszcze poprosić Filipa o pomoc w rozstawieniu tych… tych… wyrzutni…
— Czego? Hahaha!
— Przestań! — skarciła go Auri. — Ja się naprawdę denerwuję, że nie zdąży przyjść i będę musiała wystąpić sama!
— Okej, spokojnie! — opanował się Kamil i złapał ją za ramiona. — Wiesz, gdzie może być? — zapytał.
— Miał pójść do dziekanatu, ale było to jeszcze przed Wierszem — wyznała czując, że zaraz się rozpłacze. — I nie odbiera telefonu!
— Dobra! To zróbmy tak, że ja pójdę zobaczyć, co się z nim dzieje, a ty powiedz Filipowi, żeby już przygotowywał te… te wyrzutnie, okej?
— Obiecujesz, że go znajdziesz? — zapytała mrugając szybciej rzęsami, żeby się nie rozpłakać.
— Obiecuję, że na pewno nie wystąpisz dzisiaj sama — odrzekł i puścił ją, a następnie pognał schodami na dół.
Auri chwilę za nim patrzyła przerażona, że teraz to już została zupełnie sama, ale po chwili wzięła się w garść i znalazła Filipa.
— Tak wiem, Patryk mi mówił… — powiedział do niej. — Wszystko przygotowałem, będę na zapleczu i gdy się pocałujecie odpalę konfetti.
Auri posłała mu blady uśmiech: — Tak… Okej, w porządku, dzięki…
– 🤍 🤍 🤍 –
Kamil zerknął na zegarek. Za minutę miały się rozpocząć zajęcia, a on był przed dziekanatem. Zapukał kilka razy i nacisnął na klamkę. Było zamknięte.
— Halo! — zawołał stukając jeszcze raz.
Wtedy usłyszał jakieś kroki za drzwiami i zaraz głos Patryka.
— Kamil?! To ty?
— Patryk? Jesteś tam?!
— Tak, zamknęli mnie! Znajdź kogoś kto mnie wypuści, albo sam zejdź do recepcji i powiedz, co się stało może coś poradzą! Mi się telefon rozładował! Tu była taka babka, ale poszła sobie…
— Dobra! Zaraz kogoś poszukam! — zawołał Kamil i zaczął się rozglądać, ale jedyne, co widział to opustoszałe korytarze i wielki zegar na ścianie pokazujący minutę po jedenastej.
Zajęcia się zaczęły. Auri pewnie już czeka na scenie odchodząc od zmysłów.
Kamil miał wybór. Mógł zbiec kilka pięter niżej do recepcji, aby poszukać kogoś kto mógłby otworzyć dziekanat, co było i tak dość ryzykowne, bo Auri musiałaby czekać kolejne minuty, a zanim by Patryka wypuścili jeśli by go w ogóle wypuścili, to i tak mogłoby być już za późno, lub Kamil mógł wrócić z powrotem na górę i dotrzymać obietnicy, aby nie musiała występować sama.
Decyzję podjął bardzo szybko.
– 🤍 🤍 🤍 –
Auri nie mogła już dłużej czekać.
Profesor zawołał ją na scenę, a ona idąc tam wiedziała, że będzie musiała zgłosić mu, że nie jest przygotowana, bo nie było Patryka, choć Filip skrywał się już za zasłonami z guzikiem w ręku do odpalenia wyrzutni.
— Zapraszamy! Zapraszamy! — Poganiał ją Profesor, bo szła bardzo powoli ze ściśniętym gardłem.
Gdzie jesteś Patryk? Dlaczego cię nie ma? – Myślała przerażona.
W chwili gdy postawiła nogę na stopniu, żeby wejść na scenę do sali wbiegł Kamil. Spojrzała w jego stronę mając nadzieję, że zaraz za nim pojawi się Patryk, ale nic takiego się nie wydarzyło.
Stało się za to coś czego kompletnie się nie spodziewała. Kamil podbiegł do niej i razem weszli na scenę.
— Co robisz? — zapytała go przez zaciśnięte zęby. — Gdzie Patryk?
— Będziesz się musiała zadowolić mną — odrzekł Kamil szeptem.
— Co? — Serce podeszło jej do gardła. Zaniemówiła gapiąc się na niego.
— Dobrze, zaczynamy… — odezwał się Profesor. — Rozumiem, że ma Pani pomocnika, tak?
— Tak! — przytaknął od razu Kamil.
— Dobrze, w takim razie proszę zaczynać! — oznajmił wykładowca pokazując im ręką na scenę.
Auri zadrżała gdy Kamil złapał ją za rękę i stanął przed nią.
— Znam swoją rolę… — Chłopak mrugnął do niej okiem.
A więc był zdecydowany… – Pomyślała. Naprawdę zamierzał to zrobić, zastąpić Patryka...
Odwróciła od niego wzrok i rozejrzała się po sali. Wszystkie spojrzenia były w nich utkwione… Samiry w pierwszym rzędzie i Caroline w ostatnim…
Nie miała więc już wyboru…
— Proszę zaczynać! — powtórzył Profesor najwyraźniej już się niecierpliwiąc.
Auri uniosła z powrotem wzrok na Kamila: — Okej… — szepnęła z sercem na ramieniu. — Zaczynajmy…
Kamil uśmiechnął się gdy odchodziła zająć swoje miejsce na drugim końcu sceny. On stanął po przeciwnej stronie wprost naprzeciw jej. Wiedział, że gdy zacznie nie będzie już odwrotu. Będzie musiał doprowadzić wszystko do końca. Do samego końca. Spojrzał jeszcze za siebie na drzwi upewniając się, że Patryk się w nich nie pojawia, odetchnął i zaczął powoli iść w jej stronę. Po drodze zapominając kompletnie o przyjacielu. Zbliżając się do siebie mieli do wypowiedzenia kilka kwestii:
— Dlaczego? — zapytał z przejęciem on.
— Co dlaczego? — odparła beznamiętnie ona.
Filip przyciemnił światło, puścił cichą melodię.
— Dlaczego nie? Dlaczego mamy się ukrywać? Dlaczego tego właśnie chcesz? (Kamil)
— Nie chcę! Ale tak będzie lepiej! Dla mnie! Dla ciebie! (Auri)
— Dla mnie?
Byli już bardzo blisko siebie i w tym momencie następowała chwila, kiedy unosili ręce i zaczynali krążyć wokół siebie.
— Dla ciebie…
Starała się wytrzymać jego spojrzenie zmuszając się, aby grać, aby traktować to jako grę, ale nic nie mogła poradzić na to, że serce waliło jej jak młot a głos zaczynał drżeć.
Kamil pamiętał doskonale każdą kwestię i gest Patryka i radził sobie z tym doskonale. Po raz pierwszy wydał się jej niezwykle atrakcyjny w tym, co robił, jak intensywnie na nią patrzył.
Kiedy w końcu przestali krążyć wokół siebie budując między sobą takie silne napięcie jak jeszcze nigdy w życiu Kamil miał za zadanie chwycić ją i przyciągnąć do siebie, unieść, a potem obrócić wokół.
Zrobił to doskonale.
Następnie ona miała uciec od niego. I też zrobiła to perfekcyjnie.
— Jeśli teraz odejdziesz! — zawołał za nią, a wtedy miała się zatrzymać, ale nie odwracać do niego.
I zrobiła to. Czekała, aż podejdzie, aż ją chwyci i ponownie do siebie przyciągnie.
Ale trwało to zbyt długo…
Czyżby zapomniał, co dalej? – Zaczęła się zastanawiać nie mając odwagi spojrzeć za siebie. W sumie może tak byłoby i lepiej… – Pomyślała kuląc się w sobie.
Ale nie. Kamil całkowicie pamiętał, co dalej. Zbliżał się, ale robił to bardzo powoli. Doskonale wiedział, że scenka kończy się pocałunkiem.
Przypomniał sobie jak patrzyła na niego mówiąc o jego mamie, przypomniał sobie jak śmiali się razem na górce po wesołym miasteczku, przed oczami mignęła mu jej śpiąca twarz w kuchni i ten moment, gdy chwytała go za każdym razem troskliwie za rękę… Przypomniał sobie chwile, gdy zobaczył ją w balowej sukni i gdy pierwszy raz z nią tańczył, był też taki moment, gdy widział ją w łazience, gdy zdejmowała bluzkę, a jej blond włosy opadły na jej nagie plecy…
Chwycił ją, obrócił do siebie, potem ponownie zakręcił i zgrabnie odchylił unosząc jej nogę i pochylając się nad nią usta w usta.
Nie wiedział dokładnie, kiedy mają wybuchnąć te wszystkie wyrzutnie, ale spodziewał się, że właśnie wtedy, kiedy zbliży do siebie ich usta.
Gdy tak patrzył na nią pomyślała, że się waha… Ona się wahała i poważnie myślała, żeby odchylić głowę, ale zanim zdążyła cokolwiek zrobić wokół nich wybuchły stosy konfetti zasłaniając wszystko dokładnie. Także i to, że w końcu się pocałowali.
— Świetnie! Tfu, tfu! Dziękuję bardzo! — zawołał profesor plując latającym konfetti, bo złote, srebrne i różowe nitki poleciały dosłownie wszędzie. Nawet Samira musiała się od nich odgarniać, i strzepywała je sobie z głowy i ławki.
Kiedy konfetti opadło Kamil i Auri wciąż stali w tej samej pochylonej pozycji i wciąż byli wpatrzeni w siebie tyle, że teraz oboje byli całkowicie pokryci błyszczącą atrakcją.
Jego wargi były delikatnie otwarte. Jej drżały, wypuszczając z siebie ciche świsty powietrza.
Przerwa między nimi wydawała się im ciążyć, być czymś całkowicie nie do zniesienia, czymś co pomimo rozmachu w jakim przyszło im się pocałować skrywało intymną tajemnicę tego bliskiego spotkania.
— Czy to wszystko? — zapytał Profesor.
Dopiero wtedy Kamil puścił ją i postawił, a ona oderwała się od niego lekko zażenowana i natychmiast podeszła do wykładowcy.
— Tak — powiedziała starając się zachować spokój i powagę.
— Świetnie, bardzo ładne, dziękuję, piątka… — oświadczył wykładowca, a Auri poczuła lekką ulgę i uśmiechnęła się. Ciężko jej jednak było obejrzeć się na Kamila więc oszczędzając sobie tego postanowiła sama zejść ze sceny. Wtedy jednak coś ją zatrzymało. A właściwie nie coś tylko ogrom braw, który nagle spłynął na nią z całej sali. Wszyscy zaczęli bić brawo, niektórzy wstali, krzyczeli, dziewczyny piszczały.
Poczuła jak Kamil bierze ją za rękę i unosi ją do góry, a potem sam zaczyna bić jej brawo uśmiechnięty od ucha do ucha.
— No tak, tak… — przyznał Profesor też dokładając swoje skromne oklaski. — Tylko proszę pamiętać, żeby to wszystko potem posprzątać! — dodał pokazując palcem wokół sceny.
Jak na zawołanie od razu za nimi pojawił się Filip z ogromnym odkurzaczem i zaczął wszystko szybko wciągać do środka.
Dopiero wtedy para zeszła ze sceny. Auri wóciła na swoje miejsce, a on poszedł za nią i usiadł obok. Długo nie mogła na niego spojrzeć choć czuła na sobie jego spojrzenie. W końcu kiedy odważyła się to zrobić musiała natychmiast odwrócić wzrok, bo do sali właśnie wszedł Patryk i spojrzał na resztki konfetti rozrzuconych po kątach.
Auri miała ochotę zapaść się w swoim fotelu, tylko Kamil zaczął do niego wesoło machać i gestem ręki go przywoływać.
— Wielkie dzięki, Kamil… — mruknął z ironią blondyn siadając obok Auri i pochylając się do przyjaciela. — Gdzieżeś polazł? Czemu nie wróciłeś? — zaczął pytać z pretensją w głosie starając się nie zwracać na siebie uwagi profesora, który coś właśnie tłumaczył Adamowi i Asi na scenie.
— Sorry Patryk, ale musiałem ratować twoją dziewczynę — odpowiedział Kamil pochylając się do niego.
— Czy to ma coś wspólnego z tym? — zapytał Patryk unosząc kawałek konfetti.
Kamil uśmiechnął się jednoznacznie.
— Dlaczego cię nie było, Patryk? — wtrąciła się w końcu cicho Auri.
Patryk przełknął ślinę i spojrzał w jej oczy dostrzegając w nich wiele żalu.
— Przepraszam, Różyczko, ale zamknęli mnie w dziekanacie, telefon mi padł, Kamil miał poszukać kogoś do pomocy, ale tego nie zrobił…
Dziewczyna przeniosła spojrzenie z niego na Kamila: — Dlaczego tego nie zrobiłeś? — zapytała.
— No cóż, jakbyś nie zauważyła nie mieliśmy już na to czasu, musiałem wrócić do ciebie — odpowiedział bez cienia winy. — Widziałem, że poczułaś ulgę jak się pojawiłem…
— Poczuła by większą gdyby zobaczyła mnie, a tak to jak jej w ogóle pomogłeś? — zapytał Patryk wbijając w niego ostre spojrzenie.
— A jak myślisz? Zastąpiłem cię — powiedział Kamil bez wahania. — Powinieneś mi podziękować… I ty także… — nadmienił zerkając na Auri.
Ona wciągnęła oddech, bo słowo „dziękuję” na pewno nie było tym, które chciała teraz powiedzieć. Podobnie wyglądał zresztą Patryk, któremu wyraźnie nic nie mogło w tym momencie już przejść przez gardło.
Jedynie Kamil sprawiał wrażenie człowieka kompletnie wyluzowanego i zadowolonego z życia. Tak naprawdę nie oczekiwał od nich podziękowań. Podziękował sam sobie, bo jakoś tak czuł, że miał za co.
– 🤍 🤍 🤍 –
Patryk postanowił zabrać Auri z reszty zajęć. Wszyscy i tak się na nich gapili, co chwilę rzucali jakieś komentarze, a w sieci krążyło już nagranie z przedstawienia, które zrobili razem z Kamilem.
— Auri, jakie to było super! — piszczała Jaśmina.
— Kamil był hotty… — chichotały Asia z Moną.
— Ładne przedstawienie… — przyznał William.
— Ja nie wiem Damianie, czy to on miał z Auri wystąpić? Wydawało mi się, że to miał być Patryk? Tak mam w notatkach… — zwierzyła się asystentowi na ucho Samira.
— Widziałaś jak ją obracał? — szeptały też inne dziewczyny między sobą.
— A pocałował ją w ogóle czy nie?
— Nic nie było widać przez to konfetti…
— Zobacz na insta, jest filmik może coś zobaczymy…
Patryk nie mógł tego wszystkiego słuchać. Postanowił, że później rozliczy się z Kamilem. Najpierw musiał porozmawiać z Auri. Nie był w stanie jednak tego zrobić słysząc na każdym kroku jakiś komentarz do scenki, którą sam zaplanował, a o której okazuje się, że nic nie wiedział.
— Patryk! — Auri próbowała go zatrzymać, kiedy ciągnął ją za sobą.
— Proszę cię Różyczko, chodźmy! — nalegał.
— Ale zajęcia…
— Załatwię nam usprawiedliwienie!
— Patryk?! — Nagle pojawił się im na drodze Miko. — Byliśmy umówieni. Pamiętasz? Obiecałeś mi.
— Kiedy? Daj mi teraz spokój! Nic ci nie obiecywałem!
— Ale… mówiłeś… obiecałeś… — Uparł się chłopak.
— Nie pamiętam… Nie mogę teraz rozmawiać, muszę iść!
Patryk zdecydowanie minął go i pociągnął Auri za sobą.
Miko lekko zaszkliły się oczy, co nie umknęło uwadze dziewczyny.
— Patryk! Nie możesz go tak zostawić! — sprzeciwiła mu się Auri i zatrzymała ich. — Dlaczego byłeś dla niego taki nie miły? — spytała.
— Bożę, Różyczko… Proszę… Nie musimy się nim teraz przejmować, kiedy mamy swoje zmartwienia… — odpowiedział spokojnie Patryk aczkolwiek z lekkim poirytowaniem w głosie.
Wyrwała mu się dając mu do zrozumienia, że nigdzie z nim nie pójdzie jeśli będzie się tak zachowywał.
— Okej… — Poddał się więc Patryk i wrócił do chłopaka. — Hej… Dobrze, to może umówmy się na jutro? Okej? Teraz mam coś do załatwienia i nie mogę… — Uśmiechnął się do niego miło.
Auri poczuła ulgę zauważając czułość w jego głosie.
— Dobrze — zgodził się Miko zaczynając się delikatnie uśmiechać. — Tylko teraz pamiętaj, że obiecałeś! — zażartował.
— Tak — przytaknął Patryk. — To do zobaczenia, tak?
Miko w przypływie chwili objął go: — Jesteś najlepszy, Patryk… — wyznał przytulając się do Patryka.
— Tak… Okej… — Nieco skrępowany blondyn poklepywał go po plecach.
— Ulalala!!!! No proszę! Proszę!!!! Szybko się pocieszyłeś, Patryk! — zawołał nagle przechodzący obok Kacper i mijając Auri puścił do niej całusa. Na co ona od razu się cofnęła, a blondyn zdecydowanie odsunął od siebie chłopaka i wrócił do niej.
— Idziemy Różyczko… — powiedział łapiąc ją z powrotem za rękę. Przestraszona nieco Kacprem nieoponowana.
— Na razie Miko! – pożegnali się i ruszyli przed siebie.
Odebrali rzeczy z szatni, ubrali się i wyszli na zewnątrz. Gdy dotarli do akademika i weszli do pokoju Patryk zamknął za nimi dokładnie drzwi. Kiedy ich spojrzenia się spotkały w jednej chwili rzucił się na nią. Złapał ją, obrócił i przyciskając do drzwi zaczął mocno i namiętnie całować jednocześnie zdejmując z niej i z siebie wszystkie inne niepotrzebne rzeczy: kurtkę, szalik, czapkę… Z rozpędu również i swoją bluzę, a z niej sukienkę.
Kiedy została już tylko w samym staniku i rajstopach, a on tylko w spodniach uniósł ją i nieprzerwanie całując zaniósł do swojego pokoju rzucając ich na łóżko.
Poddawała mu się cicho wzdychając i kurczowo zaciskając ręce na jego ramionach. Czy tak mieli właśnie rozmawiać? – Próbowała zebrać myśli mrużąc oczy z przyjemności, którą dawały jej jego usta wbijające się w jej szyję.
— Patryk… — westchnęła przesuwając ręce po jego pracujących plecach aż do karku i wtapiając z rozkoszą palce w jego włosy.
Całował ją nieprzerwanie unosząc jej nogi i zsuwając ramiączka z ramion. Czuła, że jest niezwykle zdeterminowany i zdecydowany, aby teraz się z nią kochać.
Ale czy ona była?
Przecież nawet nie porozmawiali, a powinni. Czy ma się więc zgodzić, aby właśnie w ten sposób odreagowywał stracony czas? Wiedziała, że ma żal, ale nie tyle do niej, co do siebie, do Kamila… Jest zły na siebie, zły na Kamila…
I właśnie ta myśl o Kamilu sprawiła, że pomimo całej przyjemności, którą Patryk jej teraz ofiarował nie mogła się zgodzić na kontynuowanie przez niego miłosnych zapędów. Musiała najpierw wszystko wyjaśnić.
— Patryk… — zaczęła próbując go powstrzymać i unieść jego głowę nad swoją.
On jednak zdecydowanie całował jej brzuch zsuwając z niej powoli rajstopy.
— Patryk… — powtórzyła i uniosła się na łokciach próbując dać mu do zrozumienia, że musi przestać.
Wtedy jednak on uniósł się nad nią i chwytając rękami zmusił, aby położyła się z powrotem na łóżku. Zobaczyła nad sobą jego rozpaloną twarz.
— Patryk… — szepnęła mając nad sobą jego ciężki oddech. Chwyciła go za twarz z nadzieją. — Porozmawiajmy… — powiedziała patrząc mu prosto w oczy. — Proszę…
Wtedy dopiero Patryk opadł zastygając nagle w bezruchu. Przytuliła go oddychając z ulgą i po chwili delikatnie z siebie ściągnęła.
Chłopak usiadł na łóżku opierając głowę na rękach i chowając oczy.
— Przepraszam… — wymamrotał.
— W porządku… — odparła siadając za nim i pogłaskała go po plecach.
Patryk odwrócił się do niej: — Nie wiedziałem, co robić… Chciałem… Musiałem… Och, Różyczko, jestem taki wściekły, że nie zdążyłem…
Dziewczyna objęła go i przytuliła rozbrojona jego szczerością
— Wiem… — westchnęła. — Rozumiem…
— Przepraszam, że cię zawiodłem, przepraszam… Tak bardzo mi przykro… — zaczął cicho łkać.
— Patryk… — szepnęła wzruszona.
Poczuła, jak wilgotnieje jej ramię, a on zaczyna drżeć.
— Powinienem tam być… powinienem zdążyć…. Musiałaś być przerażona… Och, Różyczko! Tak… t…ak bardzo cię przepraszam!
Ścisnął ją mocniej, a ona jego. Przytulali się do siebie tak ciasno jak tylko się dało przez dłuższą chwilę.
W końcu Patryk się odchylił i spojrzeli na siebie.
— Wybaczysz mi to kiedyś? — zapytał.
Auri ponownie westchnęła: — Oczywiście — powiedziała — przyznam, że się bałam, byłam zdenerwowana, że cię nie ma i chciałam, żebyś był, naprawdę. Ale ostatecznie wszystko się udało, dostałam piątkę…
Patryk przełknął ślinę i wytarł rękami twarz mokrą od łez: – No tak.
— Tak… — powtórzyła cicho i niepewnie.
Patryk odetchnął zbierając się w sobie: — To, co zrobił Kamil? — zapytał w końcu i spojrzał na nią z przejęciem.
Ona z kolei wciągnęła oddech: — No… Wiesz wiedział, co ma robić, w końcu widział jak ćwiczyliśmy…
— No tak… — przyznał i nie mogąc chyba już dłużej siedzieć wstał.
Auri patrzyła jak miota się w sobie podchodząc do okna i wracając do niej.
— Pomógł mi, wszystko się udało… — wyszeptała najciszej jak się dało.
Patryk usiadł z powrotem na łóżku i przysunął do niej: — Wszystko? — zapytał, a jego spojrzenie kuło ją w oczy.
— Ch… chyba tak… — odparła nie starając się nawet już powstrzymać drżenia głosu.
— Czyli cię pocałował, tak? — zapytał, a zrobił to tak bezpośrednio, że poczuła się winna wszystkiego i jednocześnie przed wszystkim zbuntowana.
— Nic się nie stało — zaczęła się bronić.
— Pocałunek to dla ciebie nic? — zdziwił się.
— Nie o to chodzi, przecież wiesz… — Złapała go za ręce chcąc go nieco uspokoić — Wszystko wydarzyło się tak szybko.
— Tak?
— Tak… Słuchaj, ja naprawdę myślałam, że tego nie zrobi, ale nagle wszystko wybuchło i zaskoczył mnie po prostu. Poza tym, przecież wiesz, że to była tylko gra, tak? Taki pocałunek nie ma żadnego znaczenia. Ani dla mnie ani dla niego… — powiedziała wyrzucając z siebie wszystko.
Patryk pochłaniał wzrokiem każde jej słowo. Mogła sobie tylko wyobrażać, co musiał w tej chwili czuć, jak trudno mu było to przetrawić i pogodzić się z tym.
— Żadnego znaczenia? — zapytał w końcu po dłuższej chwili wewnętrznej walki ze sobą.
— Tak! — potwierdziła prawie podskakując na łóżku i ściskając mocniej jego dłoń. — On nie chciał mnie zostawić z tym samej…
— Mógł mi pomóc i znaleźć kogoś szybciej, kto by mnie wypuścił — zauważył.
— To fakt… Ale naprawdę było już mało czasu, gdyby się nie zjawił w ostatniej chwili musiałabym zgłosić nieprzygotowanie.
— Mógł poczekać…
— Wątpię…
Patrzyli na siebie, a Auri bardzo chciała, żeby Patryk ją zrozumiał, że nie chciała tego. Nie chciała przecież tego pocałunku. Kamil go skradł. Jak wilk owcę pod osłoną nocy. Zbliżył się z lekkim wahaniem, co było największą ściemą, bo przecież był zdecydowany. Czuła to przecież. Wciąż czuła jak nawilżone miał wargi, gdy dotykały jej ust. Jak miękko i subtelnie skradł nimi coś znacznie więcej niż tylko pocałunek.