Przewrotni
Przewrotni

Przewrotni

Tak naprawdę dopiero wieczorami w akademiku rozpoczynało się życie. Studenci wracali po zajęciach do swoich pokoi, rozmawiali i śmiali się na korytarzach. Było więc trochę obgadywania wykładowców, plotkowania o wydarzeniach dnia, wymiana notatek, a także obaw co do egzaminów.

— Jestem przerażony tymi zajęciami z zadań aktorskich — wyraził swoje obawy Lucas, gdy razem z Pawłem wracali do pokoju.

— Ja myślę, że będzie dobrze — rzekł w swoim stylu pokrzepiająco Paweł przekręcając klucz w zamku.

Za ich plecami właśnie przebiegli Johny z Erykiem trzymając w rękach coś podobnego do kija od miotły.

— Oddawać! Złodzieje! — krzyczał biegnący za nimi William.

— Łatwo ci mówić, jesteś we wszystkim najlepszy — stwierdził Lucas wzdychając ciężko i dla bezpieczeństwa zbliżył się do drzwi, które w końcu Paweł otworzył.

— Nie jestem we wszystkim najlepszy, wydaje ci się. Mam wiele wad… — wyznał pokornie Paweł przepuszczając go w drzwiach, a sam z niepokojem zerknął w stronę biegnących.

— Ciekawe czy coś się stało czy tylko tak się zgrywają — zaczął się zastanawiać.

Chłopaki znikli jednak na schodach więc Paweł wszedł do pokoju za Lucasem.

— Tak? Ciekawe jakie? Żadnych nie zauważyłem. Słyszałem za to jak śpiewasz. Ty i Auri zostaliście wyróżnieni, macie talent.

— Dziękuję, Lucasie, to bardzo miłe co mówisz. Ale uważam, że ty również masz wiele talentów i myślę, że te studia pozwolą ci je odkryć. — Poklepał go po ramieniu.

Lucas uśmiechnął się do niego: — No zobaczymy — przyznał niepewnie.

— Na pewno.

Tymczasem w tej samej chwili w windzie:

— Rozmawiałam dziś z dziekanem, Damianie — zdradziła koledze Samira, a oczy jej błyszczały.

— Moje gratulację, pani. I co powiedział? — zapytał z uznaniem Damian.

— Mam najlepszą średnią ze wszystkich studentów, którzy kiedykolwiek tu studiowali, rozumiesz? Pokłada we mnie wielkie nadzieje! Jestem strasznie podekscytowana!

Puściła do niego oko, a drzwi windy zaczęły się otwierać.

— To cudownie, pani — odparł chcąc wysiąść z nią z windy, ale go powstrzymała.

— No co ty? Jedziesz na górę! Nie jesteśmy jeszcze na etapie, żebym cię zapraszała do pokoju. Jedź do siebie i przygotuj mi raport z dzisiejszego dnia, pozwalam ci do siebie zadzwonić wieczorem.

— Dobrze, pani. — Damian posłusznie skłonił głowę i cofną się z powrotem do windy, która zjechała na dół.

Na pierwszym piętrze znajdowały się pokoje chłopaków. Kiedy wysiadał z windy zauważył wchodzących do pokoju Patryka z Auri, a właściwie to całujących, którzy dosłownie wtaczali się w objęciach do pokoju.

Tym to dobrze… – Westchnął i krokiem goryla skierował się do swojego pokoju, który dzielił z Kacprem. Przestępując próg z satysfakcją stwierdził, że go nie było. Pewnie znów się gdzieś szlaja z Wiktorią… – Pomyślał siadając na kanapie i otwierając komputer. Mignął mu pulpit z hasłem.

— PaniSamiraLove… — Wpisał i już po chwili na tapecie znów była ona, Samira, zdjęcie, które zrobił jej na ostatnich zajęciach z Improwizacji aktorskich w zeszły piątek. Przez chwilę uśmiechał się do niej jak mały chłopiec wpatrzony w cukierka, po czym otworzył plik zatytułowany „Raporty”, zjechał na sam dół dokumentu i napisał: „Dzień czwarty tygodnia drugiego, czwartek”.

W czasie gdy Damian ślęczał nad swoim pamiętnikiem, wiadomo co działo się dwa pokoje dalej. Patryk z Auri padli w objęciach na kanapę, nie mogąc się od siebie oderwać. Aurora nigdy nie sądziła, że kiedykolwiek będzie jak jedna z tych dziewczyn, które kleją się do swoich chłopaków, nie dając im oddychać, ale… Po pierwsze Patryk ją po prostu wyjątkowo prowokował, sam tak naprawdę zawsze zaczynając, a po drugie nie miała zamiaru przekraczać tak szybko wiadomych granic! Czuła się przy Patryku wyjątkowo szczęśliwa i po prostu, kiedy już raz się przełamała nie miała zamiaru się więcej opierać.

W końcu jednak ich pieszczoty zostały brutalnie przerwane.

— No tak… — westchnęła ciężko odsuwając od siebie Patryka, widząc, że do pokoju wszedł właśnie Kamil. Szybko poprawiła sobie bluzkę, przygładziła włosy, które tego dnia akurat wyprostowała i usiadła zakładając nogę na nogę i krzyżując ręce niczym grzeczna uczennica. Patryk trochę bardziej niechlujnie usiadł przy niej łapiąc za rękę.

Kamil z nonszalanckim jak zwykle uśmiechem przeszedł przez pokój do barku, który od niedawna zaaranżował sobie w salonie.

— Nie przeszkadzajcie sobie, gołąbeczki — powiedział nalewając sobie trunek. Po czym upił łyka wpatrując się w nich.

Odwróciła wzrok wydając z siebie kolejne ciężkie westchnięcie. Patryk wspierająco pogłaskał ją po przedramieniu beżowego sweterka.

Kamil z rozbawioną miną odstawił kieliszek i podszedł do szafy, gdzie w nieładzie leżały jego rzeczy. Zaczął się bezceremonialnie przebierać odsłaniając nagie, umięśnione plecy.

Auri spojrzała na swojego chłopaka wzrokiem szukającym pomocy. Patryk od razu ją zrozumiał.

— Kamil, mógłbyś nie tak obcesowo? — Skierował uwagę do przyjaciela, który właśnie wciągał na siebie czarną koszulę.

— Mam randkę… — odpowiedział mu.

— Super, to mógłbyś się przebrać w łazience? Widzisz, że jest tu Różyczka.

Na jego słowa Kamil uśmiechnął się do siebie pod nosem zapinając powoli guziki koszuli. Specjalnie zostawiając ostatni na górze rozpięty. Odwrócił się i podszedł do nich.

Auri poprawiła się nerwowo na kanapie, starając się na niego nie patrzeć i jeszcze bliżej przysunęła się do Patryka.

— Już się ubrałem… Co myślisz? — zapytał prowokacyjnie pochylając się nad nią.

— Kamil, przestań. — Patryk od razu go od niej odsunął, na co Kamil nie zaprotestował.

— No, co? Chciałbym poznać zdanie damy — rzekł podchodząc do lustra i przeczesując sobie niedbale włosy.

— A z kim to się umówiłeś? — rzuciła za nim wyzywająco Auri zbierając się w sobie.

Kamil uśmiechnął się do swojego odbicia w lustrze: — Caroline, kojarzysz? — odparł bez skrępowania i odwrócił się rzucając jej prowokacyjne spojrzenie.

— Z tą Caroline z naszego roku? Z nią się umówiłeś? — zapytał Patryk.

— Jep — potwierdził krótko.

Auri prychnęła pogardliwie: — Phi…

Kamil odebrał jej prychnięcie z rozbawieniem i raz jeszcze podszedł do barku popijając z kieliszka.

— Zaproponowałbym wam podwójną randkę, ale chyba jeszcze nie jesteście na to gotowi — stwierdził spokojnie odstawiając kieliszek i zerkając na nich przez ramię.

Auri zmierzyła go wymownym spojrzeniem, które na ułamek sekundy spotkało się z jego.

— Nie czekajcie na mnie, pewnie wrócę późno, może nawet nad ranem — zawołał już z korytarza zarzucając na siebie czarną kurteczkę.

Blondynka poczuła jak coś się w niej gotuje i zaraz wybuchnie.

— Nie zamierzamy! A ten barek stąd zniknie! Zobaczysz jak wrócisz już go nie będzie! — krzyknęła nie mogąc się powstrzymać od złośliwości.

Na co Kamil wyjrzał jeszcze głową przez drzwi do salonu i rzucił do przyjaciela: — Patryk, proszę powiedz swojej dziewczynie, żeby nie dotykała moich rzeczy, dzięki! — Potem jeszcze do niej mrugnął. — Na razie, mała! Wish me luck! — I wyszedł.

— O matko!!! — Auri zerwała się w tym samym momencie z kanapy jak poparzona. — Nie mogę! Dlaczego on jest taki denerwujący?! — rzuciła z wyrzutem do Patryka jakby go obwiniając.

— Różyczko… — Patryk też wstał i podszedł do niej. — Kamil już taki jest, wszędzie szuka powodów do żartów — powiedział uspokajająco głaszcząc ją po włosach.

— Ale tak nie można! Patryk, mam wrażenie, że on cały czas się z nas, ze mnie… nabija! Strasznie mnie to denerwuje! — wyznała rozdrażniona.

— Wiem, ale rozmawiałem już z nim na ten temat, przecież wiesz… On ma po prostu taki sposób bycia, obiecał mi że nie będzie ci w żaden sposób dokuczał.

— Tak? A to… to, co było przed chwilę? „podwójna randka”, „nie jesteście na to gotowi”! — przedrzeźniła słowa Kamila. — To było bezczelne!

— Żartował.

— Nie podobają mi się jego żarty.

— Wiem, ale… — Patryk pogłaskał ją z czułością po policzku. — Zobaczysz, że z czasem jak go lepiej poznasz to spojrzysz na to trochę inaczej. Może spróbuj z nim porozmawiać jutro na imprezie urodzinowej.

— Uh, no tak… Ma urodziny… — Przypomniała sobie i przytuliła się do chłopaka. — Wiesz, ja naprawdę chciałabym być dla niego miła i poznać go tak, jak mówisz lepiej, ale… Ta sytuacja z Jaśminą… Te jego żarty i podrywy, wygląda na to jakby nic nie brał na poważnie.

— Uwierz mi, że ten policzek wziął.

Zamknęła oczy i wtuliła się w niego bardziej przypominając sobie jak uderzyła Kamila we wtorek, gdy zaczął świńsko podrywać Jaśminę.

— Nie chciałam tego robić, po prostu nie wytrzymałam tego, jak się zaczął do niej odzywać jak ją potraktował, tak nie można… To moja najlepsza przyjaciółka, nie mogłam pozwolić jej obrażać — wyznała.

— Wiem, rozumiem to i jestem pewien, że Kamil już więcej jej nie obrazi.

— Tak widzę, teraz wziął się za tą Caroline. — Ścisnęła go jeszcze mocniej. — A ja chyba jej nie lubię, mam wrażenie, że cały czas mnie obgaduje i gapi się…

— Pewnie jest zazdrosna — stwierdził pokrzepiająco.

— Tak, pewnie tak — przyznała i uniosła głowę chcąc spojrzeć mu w oczy, bo już za nimi tęskniła.

On szybko to wykorzystał składając na jej ustach miły i rozkoszny pocałunek.

— To na czym skończyliśmy? — zapytał intrygująco.

Zachichotała słodko i resztę wieczoru spędzili już na kanapie całując się, grając w grę, całując się, oglądając film, całując się, jedząc, całując się… całując się…

– 💚 💚 💚 –

Aurora obudziła się w środku nocy zlana potem. To co jej się śniło było okropne. Tuż obok niej spał niczego nieświadomy Patryk. Nie chciała go budzić, więc wstała i wymknęła się z pokoju. Musiała się czegoś napić. Przez chwilę nawet pomyślała o barku Kamila, ale szybko odrzuciła od siebie tę myśl, obiecując sobie, że musi się go w końcu pozbyć. Barku, nie Kamila… Choć zważywszy na ten sen…

Usiadła przy stoliku w małej kuchni ze szklanką mleka. Miała na sobie jesienną piżamkę w kolorowe małe listki. Myślała o tym, co jej się śniło, nie rozumiejąc dlaczego… Czując, że już nie zaśnie…

To był przecież odruch…

Nigdy wcześniej nikogo nie uderzyła…

— Masz bardzo ładne oczy, są takie duże. — Usłyszała na początku jego głos, a dopiero później go zobaczyła, gdy wyszła zza zakrętu.

Kamil stał pochylony nad Jaśminą z miną bandziora.

Jaśmina była bardzo podekscytowana, nawet jak na nią ta ekscytacja była naprawdę duża.

Auri podeszła do nich mając złe przeczucia.

— Co tu się dzieje?

— Ah! Auri! — Jaśmina podskoczyła poruszona jej widokiem. Za to Kamil ani drgnął, wciąż opierał się jedną ręką o ścianę, do której przylegały pofalowane włosy dziewczyny, a drugą trzymał wyjątkowo blisko jej policzka.

— Podziwiamy walory koleżanki — odezwał się robiąc z drugą dłonią to, czego się obawiała. Pogłaskał ją.

Jaśmina zachichotała jak idiotka, a Kamil uśmiechnął się podobne.

Auri nie wytrzymała i podeszła do nich bliżej.

— Jaśmina on cię napastuje — powiedziała starając się zachować spokój.

— Jest miły — odpowiedziała Jaśmina a policzki jej płonęły.

— Właśnie, jestem miły — przyznał Kamil robiąc jeszcze raz to, co zrobił przed chwilą.

— Nie! Jaśmina, przecież go nie znasz! — oburzyła się już na dobre blondynka.

— Przecież to Kamil, u… — powiedziała z cichym stęknięciem wyraźnej podniety.

— Przecież to ja… — zgodził się z nią Kamil grając niewiniątko jakby w ogóle nie zauważał Auri.

Aurora wtedy po raz pierwszy pomyślała o nim, że jest wilkiem w owczej skórze i krew się w niej wzburzyła.

— Odsuń się od niej! — rzekła rozkazującym tonem.

Spojrzał wtedy na nią po raz pierwszy.

— Nie — odpowiedział najzwyczajniej w świecie. — Co ty tu w ogóle robisz, mała? Patryk zacznie się martwić… — rzucił jej niby od niechcenia i z powrotem wbił piwne oczy w Jaśminę z szelmowskim uśmiechem.

Auri poczuła jak się czerwieni, ale nie dała się zbić z tropu.

— Ona ma chłopaka! Chodzi z Aleksem! Prawda, Jaśmina? Odejdź od niego! — zawołała, ale u zahipnotyzowanej przyjaciółki nie było reakcji. — Jaśmina! Aleks! ALEKS!!!! — krzyknęła zdesperowana.

— A! Aleks… Ojej… — Jaśmina drgnęła nagle przytomniejąc i zasłaniając sobie usta. — Ojej! Ojej! Aleks, Aleks… — zaczęła powtarzać kręcąc głową. — No tak, kocham Aleksa! Przykro mi, dałam się zwieść! — zawołała i teatralnie odepchnęła od siebie Kamila, po czym szybko uciekła.

Kamil nawet się za nią nie obejrzał tylko wbił wzrok w Auri: —  Zadowolona? — zapytał przekornie.

— Co? Jak mogłeś się tak zachować? To było okropne! Jaśmina jest moją przyjaciółką! — przypomniała mu kompletnie oburzona.

— Tylko flirtowaliśmy…

— Tylko fli… Co? Wiesz, że nie powinieneś…

— Dlaczego? Podobało jej się… — powiedział wzruszając ramionami i podchodząc do niej bliżej. — Co było w tym złego?

— Wszystko! Ona ma chłopaka!

— I co z tego?

— Co z tego?

Kamil pokiwał głową: — Tak, co z tego? Chciała ze mną poflirtować, było jej miło, wręcz nawet czułem, jak się podnieca, widziałem, jak stają jej sutki przez bluzkę…

PLASK!

Zrobiła to szybko, mocno i zdecydowanie, wręcz była z tego dumna.

Gdy odchodziła chciał ją zatrzymać, ale o tym już nigdy się nie dowiedziała.

– 💚 💚 💚 –

W klubie było gorąco. Grała głośna muzyka, oślepiające światła biły tańczącą młodzież po twarzach. Nagle ktoś z głośników ogłosił, że po następnej piosence zaprasza się chętnych do karaoke.

— Chcę iść! — zawołała podniecona Caroline do Kamila.

— Okey! Go on! Idź! — Dał jej wolną rękę.

Złapała go jednak za ramię: — Chodź ze mną! — poprosiła.

— Nie ma mowy — odparł upijając drinka. — Ja nie śpiewam…

— Jesteś na studiach aktorskich! Musisz śpiewać! — nalegała.

— Nie mam głosu, sorry… — stwierdził znudzony opierając się na łokciu o blat baru przy którym oboje siedzieli.

Posłała mu wymowne spojrzenie: — Ale jesteś skromny…

Kamil uśmiechnął się zawadiacko: — Ale ty idź, będę cię stąd widział. — Pokazał jej placem scenę i uśmiechnął się zachęcająco.

— Okej… To zaśpiewam, dla ciebie… — odparła i kokieteryjnie zbliżyła się do niego. — Będziesz słuchał?

Kamil uniósł brwi nie dając jednoznacznej odpowiedzi, ale pozwalając jej na jednoznacznego całusa. Dziewczyna z uśmiechem pobiegła na scenę.

Po chwili muzyka ucichła, a reflektory klubu skierowały się na scenę z karaoke, gdzie wskoczyła pewna siebie Caroline. Rozległy się brawa. Z upiętym wysoko kokiem, w czarnej krótkiej bluzce i obcisłej spódniczce na wysokich czarnych obcasach rozpoczęła swój występ.

Kamil oparł się tyłem łokciami o blat baru i przyglądał się występującej dziewczynie z daleka. Nagle jednak obraz przed jego oczami zamazał się.

Niespodziewanie pomyślał o występie innej dziewczyny. Występie, na który nie zwrócił w pierwszej chwili nawet uwagi. Dopóki nie usłyszał, jak zaczęła śpiewać. Śpiewać głosem wobec którego nie potrafił pozostać obojętny. A na pewno obojętne nie mogło pozostać jego serce.

Głos który słyszał teraz był w porządku. Caroline nie zawodziła, nie skrzeczała, tylko śpiewała czysto i wręcz profesjonalnie. Ale jej głos nie dotykał jego duszy.

Wtedy poczuł, że głos dziewczyny naprawdę go dotknął. Tamten głos nie tylko go poruszył, ale wręcz zahipnotyzował sprawiając, że nagle poczuł jakby poezja, którą skrycie czasem pisze w końcu nabrała odpowiedniej barwy i tonacji. Jakby wszystko nagle nabrało sensu.

Ale przecież było to niemożliwe. Nic przecież w jego życiu nie miało większego sensu. A to przecież śpiewała tylko Auri, dziewczyna Patryka.

Tylko Auri…

Dziewczyna Patryka…

Auri…

A teraz słucha Caroline…

Śmieszne... – Pomyślał wracając do rzeczywistości i uśmiechnął się popijając po raz kolejny drinka.

— Chyba mi odbija — mruknął do siebie kręcąc głową.

Występ Caroline się skończył. Dostała ogromne brawa. Wszyscy ją oklaskiwali, a ona skakała ze szczęścia. Wszyscy, z wyjątkiem Kamila.

– 💚 💚 💚 –

Mleko się wylało. Auri spała z głową opartą na stole, obok leżała przewrócona szklanka. Jej blond włosy łagodnie opadały wzdłuż krzesła. Oddychała cicho i spokojnie. Pomarańczowy cień wschodzącego słońca padał na jej skroń.

Pomimo szalonej nocy i bólu głowy Kamil nie potrafił przejść obok tego widoku obojętnie.

— Cześć… — szepnął przykucając przy niej, choć nie wiedział czemu to robi. Nie chciał jej budzić. Przez chwile przyglądał się jej z tej perspektywy, by po chwili wstać i rzucić na nią spojrzenie z góry.

— Jesteś całkiem znośna, kiedy śpisz. — Uśmiechnął się i odważył delikatnie pogłaskać po policzku, choć wiedział jak może się to skończyć. Czy tego właśnie chciał?

Auri poruszyła się i rozbudziła unosząc głowę.

— Ojej! — wyrwało jej się jako pierwsze, gdy zobaczyła rozlane mleko i szybko wstała w poszukiwaniu ręcznika nie zauważając stojącego w przejściu do kuchni chłopaka, który się uprzednio cofnął.

Nagle jednak usłyszała jego głos: — I mleko się wylało.

— Ojej — wyrwało jej się po raz kolejny, gdy go zobaczyła.

— Ojej — przyznał i od razu się cofnął jakby chciał odejść.

— Zaczekaj! — zawołała choć nie wiedziała czemu go zatrzymuje.

— Chcesz żebym ci pomógł posprzątać? — zapytał z ironią.

— Nie.. To znaczy tak… Chcę żebyś mi pomógł zrozumieć… — wyznała i słysząc, co mówiła była pewna, że raczej się jeszcze nie obudziła.

— Zrozumieć co? — zaciekawił się i zamiast krok do tyłu zrobił trzy kroki do przodu.

Westchnęła nie wiedząc dokładnie, jak ma się wyrazić: — Dlaczego taki jesteś?

— Hm… To znaczy jaki? — zapytał siadając bezceremonialnie na miejscu, na którym przed chwilą ona siedziała.

— No właśnie taki! Jesteś bezczelny i niemiły. A przecież Patryk jest taki fajny — powiedziała bez ogródek.

Kamil zaśmiał się ironicznie: — Że co, przepraszam?

— Przyjaźnisz się z Patrykiem, ale on jest zupełnie inny niż ty! Nie rozumiem tego, co… Co on w tobie widzi, dlaczego cię lubi?

— Że co przepraszam? Mógłbym zapytać o to samo… — odciął się jej.

Wzięła głęboki wdech. Już chciała coś powiedzieć, ale wtedy Kamil wstał i zabrakło jej słów, gdy przed nią stanął i zaczął się na nią gapić bez skrępowania, jakby nie mógł przestać.

— Nic o mnie nie wiesz, mała — rzekł w końcu, kiedy myślała już, że nie wytrzyma tego napięcia.

— Chcę wiedzieć — wyznała starając się nie uciec i wytrzymać jego mroczne spojrzenie.

— Nie musisz mnie lubić, skup się na Patryku jeśli ci na nim zależy — powiedział obojętnie krzyżując ręce i wzruszając ramionami.

Odwróciła od niego spojrzenie: — No tak… Zamykaj się, skoro chcesz… — przyznała i obeszła go zabierając się za wycieranie kałuży mleka ze stołu.

Kamil przez chwilę się jej przyglądał, a potem wziął rolkę ręczników papierowych i dołączył do niej.

— Nie musisz tego robić — powiedziała choć wcześniej uśmiechnęła się do siebie.

— Wiem, ale chcę — odparł spokojnie.

— Dziękuję.

— Mogę teraz ja o coś zapytać? — zagadnął ją w pewnym momencie.

Wzruszyła ramionami: — Pewnie, ale nie licz na lepszą odpowiedź niż ty mi dałeś.

— Wiem, nie spodziewam się usłyszeć prawdy.

— Co? Dlaczego? Sugerujesz, że cię okłamię? — oburzyła się.

— Nie, po prostu widzę, że mnie nie lubisz, więc pewnie nie powiesz mi, co tu właściwie robiłaś? Dlaczego siedziałaś sama w kuchni i spałaś?

Wzięła głęboki oddech przypominając sobie o koszmarze tej nocy. Oczy Kamila były na wskroś przeszywające.

— Nie mogłam zasnąć…. Poza tym nie muszę się tobie tłumaczyć! — wydusiła z siebie wyrzucając z godną podziwu pasją ostatni ręcznik papierowy do kosza.

— To prawda — przyznał spokojnie Kamil. — Tylko pytam… Byłem ciekawy, to wszystko, nie musisz mi nic mówić jeśli nie chcesz, nie napieram.

Jego słowa były dla niej aż nazbyt wymowne. Co on próbował zrobić? Odwrócić sytuację, że to niby ona nie chce mu nic powiedzieć?

— Jesteś niemożliwy — przyznała w końcu podając się.

— Ojej, dziękuję…

— To nie był komplement… — skontrowała go natychmiast i ruszyła się z miejsca by wyjść z kuchni. Musiała go jednak minąć, a nie było to takie proste. Tym bardziej, że Kamil nagle złapał ją za przedramię i zatrzymał w połowie drogi.

— Lubię cię — powiedział zanim zdążyła cokolwiek zrobić i jakkolwiek zareagować.

Spojrzała na niego kompletnie zbita z tropu. Gdy puścił jej ramię nie wiedziała co robić. Czego oczekiwał? Dlaczego to powiedział? Dlaczego tak patrzył? Szybko postanowiła więc wyjść tak, jak wcześniej zamierzała, ale przy drzwiach jednak się zatrzymała i odwróciła do niego.

— Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Kamil… — rzekła i dopiero wyszła.

Świtało. Kamil poczuł na twarzy promienie słoneczne. Dzień zapowiadał się niezwykle słonecznie. 

0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
error: Content is protected !!